Opada powoli kurz po medialnych, internetowych i nie tylko sporach o import "śmieci" do Polski na kanwie głośnych pożarów miejsc składowania odpadów. Dużo było (nomen omen) dymu, politycznych przepychanek i przerzucania się liczbami. Każdy miał swoją rację. Spróbujmy rzucić na to okiem może już bez emocji.
Kto wpuścił więcej “śmieci”?
Jedną z głównych osi sporu była kwestia odpowiedzi na pytanie - za czyich rządów więcej "śmieci" przywożono. Jedni pokazywali wykresy z danymi GIOŚ za lata 2015-2019 na tle płonących odpadów (lokalnie prym wiódł w tym znany wszystkim z tanich manipulacji aparatczyk miejscowej PO), inni obracali wykresem także z danymi GIOŚ, ale za lata 2008-2022, gdzie początkowo były duże ilości a potem nagle to spadało w roku 2013, na co ci pierwsi wykazywali dzięki temu, że rzekomo "PO ucięło wpuszczanie śmieci do Polski". I gdzie tu znaleźć w miarę realny obraz?
Przełomowy rok 2013?
Zacznijmy od tego, że dane GIOŚ obejmują "śmieci" przywożone spoza kraju na podstawie wydanych zezwoleń. Od naszego wejścia do UE do końca 2012 r. obowiązywały przepisy przejściowe, które obejmowały całość przywożonych "śmieci". Od 2013 r. obrót "śmieciami" z tak zwanej zielonej unijnej listy był już wyłączony z systemu krajowych zezwoleń. To tłumaczy nagły spadek między 2012 a 2013 rokiem. Nikt nic specjalnie nie uszczelnił, nie uciął - po prostu zmieniły się zasady wydawania zezwoleń i "śmieci" z zielonej listy wypadły z tego układu, choć dalej przyjeżdżały na podstawie unijnych zasad. A co to za "śmieci" z zielonej listy? Przede wszystkim surowce wtórne - przykładowo w Polsce znaczący udział miał złom do powtórnego użycia w hutach.
Przełomowy rok 2018?
Na wspomnianych wykresach tak czy inaczej z roku na rok przybywało odpadów przywożonych na podstawie zezwoleń - czy to za rządów PO-PSL czy PiS. Szczytowy był rok 2018, w kolejnych latach odnotowywano powolny spadek. Co się stało w roku 2018? Dwie rzeczy. Rok ten był rekordowy pod kątem pożarów miejsc składowania odpadów. Wtedy też wprowadzono przepisy zaostrzające normy obowiązujące takie miejsca (oczywiście legalnie prowadzone, te nielegalne to odrębna historia), co przełożyło się na spadającą każdego roku liczbę pożarów. Druga sprawa - rząd PiS wprowadził w ramach systemu krajowych zezwoleń zakaz sprowadzania zmieszanych odpadów (surowych i wstępnie przetworzonych), czyli właśnie znanych nam powszechnie "śmieci" komunalnych (czarny worek). Dotychczas (za rządów PO-PSL i w I kadencji rządów PiS) odpady zmieszane trafiały do nas legalnie powiększając i tak nasz krajowy problem z ich nadmiarem i powiązanymi zagrożeniami (pożary). Dodatkowo niedawno wdrożono system SENT, który pozwala dokładnie monitorować transporty z odpadami.
No to kto wpuścił więcej odpadów?
Jak już zostało wykazane, dane GIOŚ nie pokazują pełnego obrazu, bo instytucja ta monitoruje określony segment strumienia odpadów, do tego przepisy w tym zakresie się zmieniały. Gdzie można poszukać danych? Za portalem demagog.org sięgnąłem do danych Eurostatu (tego źródła chyba miejscowi bezwarunkowi eurowyznawcy nie zakwestionują?), gdzie gromadzi się informacje o całości ruchu odpadów (zmieszanych, segregowanych, niebezpiecznych itd.) w zakresie importu, eksportu - zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz UE. I co się okazało? W latach 2008-2015 importowaliśmy ok. 15% odpadów mniej niż w okresie 2016-2021 (danych za 2022 w Eurostacie póki co brak). Ale jednocześnie w latach 2016-2021 eksportowaliśmy ok. 15% więcej odpadów niż w latach 2008-2015. Ostatecznie saldo jest takie, że za rządów PiS bilans mamy o 11% korzystniejszy na rzecz eksportu. Co do samego GIOŚ, to w zakresie obrotu odpadami z zezwoleń, w 2022 r. po raz pierwszy eksport przewyższył import.
A co dzieje się z wpuszczonymi odpadami?
Skoro mamy wyjaśnioną kwestię na szczeblu krajowym, transgranicznym, to rzućmy okiem na to, kto decyduje o tym, gdzie lądują ewentualnie wpuszczone do Polski odpady? Zezwolenia na składowanie odpadów na danym terenie wydają starostowie a nadzór nad gospodarowaniem odpadami sprawują marszałkowie, czyli generalnie - jest to w rękach samorządów. Wszyscy zdążyli się chyba już dowiedzieć, że w przypadku słynnego pożaru w Zielonej Górze w grę wchodził starosta z PO i marszałek województwa z PO, decyzje zapadały w 2012 r. Tyle faktów, co tłumaczy próby medialnego przykrycia sprawy i zrzucenia odpowiedzialności z siebie przez czołówkę PO, której wiernie wtórowali także dębiccy aparatczycy.
Podsumowując, nadchodzący maraton wyborczy będzie sprzyjał takim gorącym tematom, emocjonującym dyskusjom. Warto jednak poświęcić chwilę i pochylić się nad danymi oraz faktami. Zrobi nam to wszystkim lepiej - krajowo i lokalnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
śmieszne te twoje wywody, zaczynają się jak zawsze, że przyglądniesz się tematowi, a wychodzi też jak zawsze, że PiS jest "super", a PO to "zło" i oni zawinili głównie. Schemat jakże przewidywalny, szkoda czasu na czytanie tych wypocin.
Skoro szkoda czasu, to przymusu nie ma :) Nie należy to przecież do obowiązków dyrektorów biur poselskich ;) A pod większością moich blogów Pan się w ten sposób udziela. Niekonsekwencja będąca podpisem ;)
i kolejny standard, tam gdzie krytyka to na pewno musi być jedna i ta sama osoba, ależ jest pan przewidywalny, choć jedno to ma pan raję już tych pana wypocin to mało kto czyta i komentuje,
acha, no cóż bez komentarza...
Trwa dyskusja czy Jaś pierwszy uderzył Stasia, czy Staś Jasia. Teraz konsylium ma zbadać wielkość guzów na łbach. Łby bolą ich obydwóch.
jak rosło sprowadzanie smieci po zmianie przepisów w 2012/13
Uderz w stół a nożyce się odezwą :) Wrzucanie partyjnej grafiki w co drugim komentarzu nie ma za wiele wspólnego z dyskusją. Partyjny aparat na posterunku, o czym była też mowa w moim wpisie. Zapraszam "eksperta" pod nazwiskiem (wiadomym) - wtedy możemy podyskutować, bo dane GIOŚ dotyczą tylko wycinka strumienia odpadów - warto też pokazać cały okres 2013-2022, bo dane są dostępne. Ale do tego trzeba wyjść poza partyjne przekazy, do czego potencjalny doktor nauk powinien być jednak zdolny.
Matką wszelkich patologii gospodarki odpadami w Polsce jest to, że jesteśmy na mapie Europy krajem dziwolągiem który sądzi, że poprzez urynkowienie i prywatyzację ustawowych zadań własnych gmin można skutecznie zarządzać dla dobra mieszkańców gospodarką odpadami komunalnymi… To tylko w Polsce w gminnych przetargach wyłania się operatorów kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach polskich rodzin… Ta afera z prywatyzacją polskiej gospodarki odpadami ciągnie się już ponad dwadzieścia lat od końca XX wieku… W innych unijnych krajach odpadami zajmują się gminne zakłady użyteczności publicznej… Przykre jest to, że przez osiem lat nie przywrócono właściwych fundamentów ustrojowych w polskiej gospodarce opadami komunalnymi… Mamy jeden z najwyższych w Europie poziomów comiesięcznych opłat obywatelskich - a zarazem jeden z najniższych w Europie wskaźników odzysku odpadów… Polskie rodziny swymi obligatoryjnymi comiesięcznymi opłatami za odpady domowe zasilają korupcjogenne układy będący ewenementem w Unii Europejskiej. Polskie firmy nie mają dostępu do tamtejszych rynków bo tam nie ma gminnych śmieciowych przetargów - a kieszenie polskich rodzin łupią rodzimi i zagraniczni operatorzy kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach za odpady domowe podkręcając inflację… Ale politycy i radni patrzą się nadal bezczynnie na te korupcjogenne mechanizmy drenujące kieszenie polskich rodzin… Tylko Prezes Narodowego Banku Polskiego miał odwagę nazwać skandalem sytuację w polskiej gospodarce odpadami - https://instytutsprawobywatelskich.pl/pora-na-nowy-lad-w-odpadach-komunalnych-w-polsce/ … Mijają dwa lata od wyartykułowania przez Prezesa NBP tezy o skandalicznej sytuacji polskiej gospodarki odpadami – ale zamiast programu naprawczego aby skończyć z tym procederem kręcenia śmieciowych lodów – mamy kolejny już pożar zamiast działań systemowych dla eliminacji patologii… Powinien powstać zespół rządowo-parlamentarny dla naprawy tej dziedziny życia publicznego aby nadrobić stracony czas…
Czekam z utęsknieniem na przynajmniej jeden tekst "pana" Cebuli w którym nie będzie aluzji pod adresem burmistrza, PO czy Koalicji Obywatelskiej. Matełusz stać cię na to?
śmieszne te twoje wywody, zaczynają się jak zawsze, że przyglądniesz się tematowi, a wychodzi też jak zawsze, że PiS jest "super", a PO to "zło" i oni zawinili głównie. Schemat jakże przewidywalny, szkoda czasu na czytanie tych wypocin.
Skoro szkoda czasu, to przymusu nie ma :) Nie należy to przecież do obowiązków dyrektorów biur poselskich ;) A pod większością moich blogów Pan się w ten sposób udziela. Niekonsekwencja będąca podpisem ;)
i kolejny standard, tam gdzie krytyka to na pewno musi być jedna i ta sama osoba, ależ jest pan przewidywalny, choć jedno to ma pan raję już tych pana wypocin to mało kto czyta i komentuje,