Reklama

Słup grozi przewróceniem, kable na wierzchu

23/07/2020 09:21

- Przyjechali z zakładu energetycznego, popatrzyli i pojechali - mówi mieszkanka ul. Cmentarnej. Przy jednym z bloków stoi słup oświetleniowy, do połowy zjedzony przez rdzę.

Wystarczy silniejszy podmuch wiatru, żeby się przewrócił. Jeśli spadnie na zaparkowane przy nim samochody, to pół biedy. Ale przed blokiem 63 i 57 bez przerwy bawią się dzieci. O tragedię nie trudno. Jak mówią mieszkańcy Cmentarnej i właściciele pobliskich garaży sprawa do zakładu energetycznego została zgłoszona kilka dni temu. Do tej pory zagrażający życiu i zdrowiu ludzi słup nie został usunięty, czy choćby w jakikolwiek sposób zabezpieczony.

- Ja o sprawie dowiedziałem się dopiero wczoraj - mówił dzisiaj (23 lipca) Stanisław Olszewski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej przy ul. Kolejowej, która zarządza blokami na Cmentarnej.

Reklama

Zapewnia, że spółdzielnia natychmiast skieruje w tej sprawie pismo do energetyki.

- Płacimy cały czas za konserwacje słupów, niezależnie czy coś przy nich robią, czy nie. Dla zakładu energetycznego wymiana takiego słupa to jest drobnostka - wyjaśnia prezes.

Dodaje, że to energetyka bierze odpowiedzialność za ewentualny wypadek, do którego w jego ocenie może w każdej chwili dojść. Stanisław Olszewski mówi, że jeśli zakład energetyczny nie będzie chciał zareagować, to zażąda od nich pisemnego oświadczenia, że według nich wszystko jest dobrze i nic nikomu nie grozi.

Reklama

- Tego powinni się wystraszyć i zrobić, co należy. Ale będziemy ich pilnować, żeby szybko się tym zajęli - mówi prezes Olszewski.

Ale fakt, że słup może w każdej chwili runąć nie jest jedynym zagrożeniem dla dzieci i dorosłych.

- Kable są praktycznie na wierzchu, wystarczy żeby dziecko włożyło tam rękę i tragedia gotowa - dodaje mieszkanka Cmentarnej.

Czytaj także: Koronawirus: 6 osób wyzdrowiało, 16 zakażonych

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama