Reklama

Robert Kosiński nie chce, by jego synowie wychowywali się bez taty

Robert ma 29 lat, żonę, dwóch synów i glejaka IV stopnia.

Zaczęło się od kolan, na których ból narzekał od kilku lat. Dopiero potem pojawiły się bóle głowy. I właśnie wtedy, po badaniu rezonansem, dowiedział się, że w jego głowie rozwija się guz.

- Starałem się nie panikować i być dobrej myśli... Nie mogłem pokazać mojej żonie i dzieciom, jak bardzo się boję...- relacjonuje Robert.

Trafił na stół operacyjny, i jako że wszystko przebiegło bez komplikacji, to po kilkunastu dniach wrócił do domu i rodziny. Już z torbą leków, bo w szpitalu dodatkowo zdiagnozowano u niego cukrzycę. Największy cios przyszedł wraz z wynikami badań wycinka pobranego podczas operacji. Lekarze nie mieli wątpliwości, to nowotwór złośliwy - glejak IV stopnia.

Reklama

- Nagle, z dnia na dzień, musiałem podjąć walkę o swoje życie. Mam wspaniałą rodzinę, żonę i dwójkę dzieci. Wiedziałem, że to dla nich muszę być silny, to dla nich muszę wygrać. Moi synowie mają 8 i 1,5 roku. Chcę być przy nich, gdy będą dorastali, gdy przyprowadzą do domu swoją pierwszą dziewczynę, chcę grać z nimi w piłkę i uczestniczyć w ich życiu...- wymienia.

Na razie czeka go jednak chemio i radioterapia. Są konieczne, bo podczas operacji lekarze nie mogli usunąć całego guza, a jego 95%. Pozbycie się reszty wiązało się ze zbyt dużym niebezpieczeństwem. Z chemią i naświetlaniem, które mają powstrzymać rozwój raka, musi poczekać na dokładne określenie złośliwości guza, którego próbka trafiła już do laboratorium w Gliwicach. Dopiero wtedy będzie można precyzyjnie w niego uderzyć.

Reklama

Robert liczy, że uda mu się również zakwalifikować do terapii Optune, która za pomocą specjalnego urządzenia, wytwarzającego zmienne pola elektryczne – hamuje namnażanie się komórek rakowych i powoduje ich obumieranie. Niestety, taka terapia nie jest refundowana przez NFZ i wiąże się z ogromnymi kosztami, na które nie stać rodziny Kosińskich.

- Terapia może trwać od 3 miesięcy, nawet do 2 lat, a koszt wypożyczenia tego urządzenia na miesiąc to 115 tys. zł - mówi Robert.

Do tego dochodzą jeszcze dojazdy, konsultacje, suplementy, badania i inne koszty, które dziś trudno określić. Dlatego w serwisie Siepomaga. pl założył zbiórkę, która ma mu pomóc w opłaceniu leczenia. Znaleźć ją można pod adresem:

Reklama

siepomaga.pl/robert-kosinski

- Proszę - otwórz dla mnie swoje serce. Nie pozwól, by moi synowie wychowywali się bez taty... - kończy 29-latek.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama