Okiem satyryka: Historia walczy z teraźniejszością
O zarzutach wobec prof. Engelking, która krytycznie oceniła postawę części Polaków wobec Żydów w okresie II wojny światowej już pisałem. Zainteresowanych odsyłam do wpisu pt. „Rozgrzani prawicowi patrioci” z 12 maja. W obronie prof. Barbary Engelking wystąpiło już ponad 1000 polskich naukowców. Obszerny list napisał prof. Janusz Reykowski, legenda polskich psychologów.
Prof. Janusz Reykowski ma obecnie 93 lata. Był jednym z pierwszych studentów powojennej psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Na UW otrzymał tytuły doktora, doktora habilitowanego, profesora nadzwyczajnego i profesora zwyczajnego. Autor wielu ważnych publikacji z psychologii. Stworzył szkołę psychologii osobowości, zaangażował się w badania z zakresu psychologii politycznej i przyczynił się do powstania tej dyscypliny w naszym kraju. Jego wkład w rozwój psychologii w Polsce jest nie do przecenienia.
Pisząc o zarzutach wobec Barbary Engelking formułowanych przez prawicowych polityków i publicystów Janusz Reykowski napisał:
„W latach 80. prowadziłem badania dotyczące psychologicznych uwarunkowań działań altruistycznych. Zajmowałem się osobami, które w czasie okupacji hitlerowskiej bezinteresownie ratowały Żydów. Badania te były częścią międzynarodowego programu pt. „Osobowość altruistyczna", zainicjowanego przez prof. Samuela Olinera, socjologa ze Uniwersytetu Stanowego Humboldta z północnej Kalifornii. On sam uratował się w Polsce i do końca życia pomagał finansowo rodzinie, która się do tego przyczyniła. Składnikiem tych badań były bardzo szczegółowe wywiady biograficzne, ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności podjęcia działań ratujących oraz ich przebiegu.
Otóż w ich trakcie zaobserwowałem zaskakujący mnie fakt: bardzo wielu ratujących na pytanie o zagrożenia, z którymi musieli sobie radzić, opisywało dramatyczne przejścia związane ze szmalcownikami, tj. ludźmi, którzy starali się znajdować ukrywających się Żydów i szantażować ich oraz osoby, które ich ukrywały. Było to śmiertelne niebezpieczeństwo dla jednych i drugich. Opis sposobów zabezpieczania się przed tym niebezpieczeństwem był często ważną częścią relacji osób ratujących.
Co więcej, bardzo wielu ratujących opisywało poczucie zagrożenia ze strony sąsiadów i różne sposoby zabezpieczania się przed nimi Zaskoczył mnie także inny fakt: długo po wojnie (blisko 40 lat) wielu badanych ukrywało swoją działalność przed sąsiadami czy w ogóle przed obcymi. Obawiali się, że jej ujawnienie może narazić ich na nieprzyjemności.
Obserwacje te są w pełni zgodne z ustaleniami historyków. Tak więc trzeba przyjąć do wiadomości, że w polskim społeczeństwie było niemało ludzi, którzy brali udział w prowadzonej przez nazistów akcji tzw. ostatecznego rozwiązania. Ale nie tylko w Polsce. W innych krajach Europy Zachodniej, w których prof. Oliner prowadził te badania, także występowały te zjawiska.”
Prof. Janusz Reykowski pozwolił sobie na ogólniejszą refleksję w kontekście swoich doświadczeń naukowych oraz oczywiście nagonki na prof. Barbarę Engelking:
„Wiedza o przeszłości jest bardzo ważnym składnikiem obywatelskiego wychowania. Jednak może nim być pod warunkiem rzetelnego przedstawiania kart jasnych i kart ciemnych, pozbawiona zafałszowań przez interes polityczny.”
Całym tekst prof. Janusza Reykowskiego w Gazecie Wyborczej: https://wyborcza.pl/7,75968,29758966,badanie-historycznej-prawdy-nie-obraza-narodu.html#S.opinion-K.P-B.1-L.1.glowka
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dla uzupełnienia biografii i sukcesów pana profesora: Od 1949 do rozwiązania członek PZPR. Od grudnia 1988 do stycznia 1990 członek biura politycznego KC PZPR. Od 1983 do 1989 wchodził w skład rady krajowej PRON. Brawo panie Janiec za wskazanie "autorytetu". Brawo.
Brawo za nick BIERUT, brawo, brawo. I brawo za prokuratora stanu wojennego Piotrowicza, obecnie w Trybunale Konstytucyjnym lub też w tzw.Trybunale Konstytucyjnym. Brawo, brawo za dojenie Polski i rzucanie gawiedzi ochłapów w demokratycznej ojczyźnie. Brawo!
Jaki "dziennikarz" taki autorytet.
Panie Bierut - niezalogowany. Janusz Reykowski nie wypowiada się w sprawie miłości czy też nienawiści do PiS. Zdaje relację z przeprowadzonych badań oraz ich wyniku. To, że nie są one po myśli tzw. patriotów z PiS-u oraz ich akolitów, to nie jest ani jego ani moja wina. Nawet gdyby Janusz Reykowski miał rogi i ział goniem, to nie unieważnia to wyników badań i tego, że "szmalcownictwo" było dość rozpowszechnione w okupownej Polsce. Natomiast jeśli chodzi o członków partii PZPR, to może Pan ich bez najmniejszych problemów odnaleźć w środowisku PiS oraz zapewne i w Pańskim. Mam ten komfort, że mogę o tym z czystym sumieniem mówić. Nigdy nie byłem członkiem partii PZPR, jie zamierzam aplikować do partii PiS. Tyle mialem do powiedzenia.
Panie redaktorze, nie wiem dlaczego wszystko kojarzy się Panu z PIS? Być może to już czas zasięgnąć rady specjalisty w rodzaju pana profesora. Natomiast co do '"szmalcowników" i ich liczby,to prosiłbym o fakty,bo na tych opiera się nauka,zamiast używać ogólników w rodzaju-"dużo","wielu" itd. Z góry dziękuję za ewentualne linki odsyłające do źródeł.
A co ten profesor robił po 1945? Selektywne wybieranie faktów to strzał w kolano Panie redaktorku...
Pan też myśli tak jak Engelking, Grabowski Gross ? Niemcy też chcą aby tak myśleć.
Dla uzupełnienia biografii i sukcesów pana profesora: Od 1949 do rozwiązania członek PZPR. Od grudnia 1988 do stycznia 1990 członek biura politycznego KC PZPR. Od 1983 do 1989 wchodził w skład rady krajowej PRON. Brawo panie Janiec za wskazanie "autorytetu". Brawo.
Brawo za nick BIERUT, brawo, brawo. I brawo za prokuratora stanu wojennego Piotrowicza, obecnie w Trybunale Konstytucyjnym lub też w tzw.Trybunale Konstytucyjnym. Brawo, brawo za dojenie Polski i rzucanie gawiedzi ochłapów w demokratycznej ojczyźnie. Brawo!
Jaki "dziennikarz" taki autorytet.