Czek na 100 tysięcy złotych przekazał Kanał Sportowy na leczenie Krystianka Klekota ze Straszęcina, który zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne'a. Ale to nie wszystko.
Za nami wyjątkowe widowisko sportowe w Dębicy, podczas którego mieszkańcy miasta i powiatu mogli zobaczyć wiele byłych piłkarskich gwiazd, które łącznie w reprezentacji Polski rozegrały ponad tysiąc spotkań, strzelając blisko sto goli. Na murawie boiska przy ul. Parkowej mogliśmy zobaczyć m.in. Jakuba Błaszczykowskiego, Macieja Żurawskiego, Aleksandra Kłaka, Leszka Pisza, Jerzego Podbrożnego. Marcina Wasilewskiego, Artura Wichniarka, czy Jacka Krzynówka. Ten ostatni udowodnił dzisiaj, że pomimo upływu lat nadal potrafi potężnie uderzyć zza pola karnego.
- Gramy na bardzo szczytny cel, moje serduszko trochę mocniej zabiło, ponieważ ostatni raz na tym obiekcie grałem prawie pół wieku temu - powiedział Leszek Pisz tuż przed rozpoczęciem meczu.
- Bardzo dziękuję, że przyjechaliście - powiedział z kolei podczas przedmeczowej odprawy KS All Stars ich selekcjoner Mateusz Borek.
Przekazał swoim zawodnikom kilka ważnych wskazówek. Wśród nich: bronimy wąsko, atakujemy szeroko. Bronimy szczelnie, strzelamy celnie. Siła każdego zawodnika, to wartość zespołu. Jesteście wielcy! Jedziemy!
Mecz zakończył się wynikiem 5:3 dla KS All Stars. Dla tej drużyny trafiali: Maciej Żurawski 2 (4, 46), Artur Wichniarek (5), Radosław Gilewicz (24) i Jakub "Kubańczyk" Flas (83 - karny). Z kolei dla Dębica Legends bramki zdobyli: Mirosław Kalita 2 (21, 62) i Kacper Maik (51).
Ale tego dnia nie wynik był najważniejszy. Głównym bohaterem wydarzenia zorganizowanego przez Kanał Sportowy, firmę Kol-Pol oraz Urząd Miejski w Dębicy był 4-letni Krystian Klekot. To właśnie dla niego Kanał Sportowy, którego prezesem jest pochodzący z Dębicy Mateusz Borek przekazał wspomniany czek na kwotę 100 tys. zł. Dodatkowo firma PainPol dołożyła do tej kwoty 30 tys. zł. To nadal nie wszystko, bo firma Super-Bet w przerwie spotkania zorganizowała dla piłkarzy konkurs. Ich zadaniem było trafić w poprzeczkę z linii pola karnego. Za każdy celny strzał organizator zobowiązał się do wpłaty tysiąca złotych dla Krystiana. Ta sztuka udała się czterem zawodnikom, ale organizator ostatecznie podpisał czek na kwotę 5 tys. zł. Mało? W trakcie spotkania trwała też internetowa zbiórka, która zasili konto chłopca o kolejne 18 tys. zł. Do tych wszystkich pieniędzy dojdą także te ze sprzedaży biletów, a także dochód ze stref gastronomicznych, które rozstawione były na stadionie przy Parkowej.
Po zakończeniu spotkania mama Krystiana - Elżbieta Klekot była wyraźnie wzruszona i chyba nie do końca wierzyła w to, co się właśnie stało. W przerwie, jak i po zakończeniu meczu dla dębickiej publiczności zaśpiewał raper młodego pokolenia - Kubańczyk.
Historię choroby Krystiana Klekota wielokrotnie opisywaliśmy na łamach Obserwatora Lokalnego, ale również na portalu debica24.pl. Poniżej prezentujemy tekst, który ukazał się w kwietniu tego roku.
Krystian Klekot ma 4 lata i mieszka w Straszęcinie. Fundacja Siepomaga.pl założyła zbiórkę dla małego mieszkańca powiatu dębickiego, który toczy walkę z dystrofią mięśniową Duchenne'a.
W lutym tego roku rodzice chłopca dowiedzieli się, że ich syn choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a.
- Łzy nie przestają płynąć... Naszego synka czeka powolne umieranie, choroba odbierze mu władzę nad nóżkami, rączkami, rzuci go na wózek inwalidzki... Potem sprawi, że przestanie połykać, mówić, aż w końcu zabierze mu oddech... Chorzy na DMD umierają w męczarniach i to bardzo, bardzo młodo... - czytamy na stronie Siepomaga.pl.
Ale życie chłopca może potoczyć się zupełnie inaczej, gdyż w Stanach Zjednoczonych dostępny jest lek, który może spowolnić postęp choroby. Jak często bywa w takich sytuacjach jego cena jest ogromna.
- Rozpoczynamy dramatyczny wyścig z czasem, by uratować nasze dziecko! Musimy dotrzeć do tysięcy osób o dobrych sercach, dlatego bardzo prosimy Cię o pomoc... - piszą rodzice Krystiana.
Nic nie wskazywało na to, że chłopiec może tak ciężko zachorować. Ciąża przebiegała prawidłowo, wszystkie badania wychodziły dobrze. Kiedy Krystian przyszedł na świat otrzymał 10 punktów w skali Apgar.
- Był śliczny, zdrowy i silny. Tak cieszyliśmy się, że wszystko jest w porządku, że mamy takie cudowne i zdrowe maleństwo. W najgorszych koszmarach nie sądziliśmy, że wraz z nim przyszła na świat śmiertelna choroba, która będzie chciała odebrać mu jego życie! - czytamy dalej na stronie zbiórki.
Krystian rozwijał się dobrze. Pierwszym symptomem, że coś może być nie tak był fakt, że słabo dźwigał główkę. Fizjoterapeuta, do którego zabrali syna jego rodzice stwierdził, że chłopiec ma obniżone napięcie obręczy barkowej. Rehabilitacja przyniosła efekty, a dziecko zaczęło raczkować, siadać i w końcu także chodzić. Kilka miesięcy temu rodzice znów zabrali syna do fizjoterapeuty, gdyż chłopiec przez cztery lata życia nie podskakiwał.
- Zauważyliśmy też, że synek wchodzi po schodach, dostawiając nogę, słabo biega. Mimo że wszyscy nas uspokajali, my czuliśmy, że coś jest nie tak. W porównaniu do starszego brata Krystian szybko się męczył, coraz częściej nie miał siły - opisują rodzice.
Po jednej z kolejnych wizyt u fizjoterapeutki ta zaleciła pogłębioną diagnostykę. Chłopiec odwiedzał lekarza, jeździł z rodzicami na rehabilitację, aż w końcu trafił do neurologa. Wtedy padła propozycja wykonania badań genetycznych.
- Mieliśmy nadzieję, że nic złego nie pokażą. W naszych rodzinach nigdy nie było żadnych chorób. Czekaliśmy na wyniki ze strachem w sercach. Po otrzymaniu wyników badań genetycznych wpadliśmy w rozpacz. Nasz synek jest śmiertelnie chory. Dystrofia mięśniowa Duchenne'a. DMD. Uszkodzony gen sprawia, że organizm Krystianka nie produkuje dystrofiny - białka, zaangażowanego w budowę mięśni. Przez to te słabną i umierają. Na tę chorobę cierpią tylko chłopcy - czytamy na stronie zbiórki.
Zarówno mama, jak i tata Krystiana wykonują zawody medyczne. Walczą o zdrowie innych i zawsze starają się robić wszystko, by pomóc swoim pacjentom. Ale w najgorszych koszmarach nie sądzili, że pacjentem walczącym o życie zostanie ich ukochany 4-letni syn.
- Nie da się opisać tego, co przeżyliśmy. Wciąż nie możemy się z tym pogodzić. Zderzenie ze ścianą, milion myśli, niemoc. Nie możemy jednak tylko płakać, musimy działać. Zaraz po diagnozie skontaktowaliśmy się z Boston Children`s Hospital i uzyskaliśmy kwalifikację do terapii genowej. Kiedyś dystrofia była chorobą nieuleczalną - teraz jest szansa. Terapia genowa została stworzona, aby umożliwić organizmowi produkcję mikrodystrofiny. Niestety, jest dostępna tylko w USA, a jej koszt jest ogromny. Sami nie jesteśmy w stanie zgromadzić potrzebnych środków - piszą rodzice.
Zapewniają, że dziecko jest cudownym i wesołym 4-latkiem, ich słońcem, a oni będą walczyć o to, by to słońce nigdy nie zgasło. Walczą z chorobą na wszelkie możliwe sposoby - fizjoterapia, zajęcia sensoryczne, basen, logopeda. Wszystko po to, by utrzymać mięśnie dziecka w jak najlepszej kondycji. Jednak tylko terapia genowa będzie w stanie powstrzymać chorobę.
- Jako rodzice pragnęliśmy cudownej przyszłości dla obydwu naszych synów. Oczami wyobraźni widzieliśmy, jak idą przez życie, spełniając marzenia i wzajemnie się wspierając. Teraz największym celem jest pomoc Krystianowi... Po to, żeby nasz syn funkcjonował jak najlepiej i jak najdłużej... Żeby po prostu żył - piszą rodzice.
Jednak bez wsparcia nas wszystkich rodzice nie będą w stanie zebrać potrzebnej kwoty. Obecnie w wirtualnej skarbonce jest ponad 136 tysięcy złotych. Wciąż brakuje ponad 16 MILIONÓW ZŁOTYCH!
- Bardzo prosimy o pomoc - to jedyna nadzieja, jaką mamy - apelują rodzice.
Pomóc chłopcu można na kilka sposobów. Pierwszy to wejście na zbiórkę na portalu Siepomaga.pl [KLIK] i kliknięcie przycisku Wesprzyj, a następnie przekazanie chłopcu wybranej przez siebie kwoty. Pieniądze można wpłacać również za pomocą SMS. Aby to zrobić należy wysłać wiadomość o treści 0799205 na numer telefonu 75365. Koszt to jedynie 6,15 zł brutto (w tym VAT). Jest też trzeci sposób. Można wejść na fejsbukową stronę Licytacje dla Krystiana - DMD | Facebook [KLIK], by wziąć udział w licytacjach dla dziecka. Można tam zarówno wrzucać przedmioty na licytację, jak i powalczyć o coś, co wpadnie nam w oko.
Obecnie licznik internetowej zbiórki pokazuje blisko 1,4 mln zł, ale to wciąż za mało, by uratować życie chłopca. To od nas zależy, czy Krystianowi się uda. Więc wpłacajmy, każdy tyle ile może. Liczy się każda złotówka!
Czytaj także: Wielki mecz w sobotę. Kto przyjedzie do Dębicy?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Krzynówek, mój ulubiony :* :* :* :) Oby do przodu !
Krzynówek, mój ulubiony :* :* :* :) Oby do przodu !