Mateusz Cebula, przewodniczący Rady Miejskiej w Dębicy podpisał uchwałę budżetową na 2019 roku. Ale nie przesądza to, czy wejdzie ona w życie. O tym, czy Dębica ma budżet na 2019 rok, czy go nie ma, zdecydują teraz służby prawne wojewody.
O zamieszaniu związanym z budżetem czytaj więcej tutaj:
Budżet Dębicy 2019 przyjęty. Potem odrzucony?
Swoją decyzję o podpisaniu uchwały budżetowej przewodniczący Rady Miejskiej ogłosił w oświadczeniu zamieszczonym m.in. na profilu społecznościowym. Niżej jego pełna treść.
Oświadczenie przewodniczącego Rady Miejskiej Mateusza Cebuli
Podczas III sesji w dn. 10 grudnia 2018 r. Rada Miejska w Dębicy procedowała projekt uchwały budżetowej Miasta Dębica na rok 2019. Procedura na sesji obejmowała: przedstawienie projektu uchwały, opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej (pozytywna), opinii Komisji Budżetu i Gospodarki Komunalnej (oddała do decyzji rady kierując do burmistrza wnioski o przesunięcia) wraz z odpowiedzią burmistrza na wnioski (pozytywna, tj. przyjęcie proponowanych przesunięć), dyskusję i głosowanie.
Wnioski Komisji Budżetu i Gospodarki Komunalnej objęły przesunięcia na kwotę 1 160 000 zł w obrębie zadań z zakresu dróg, oświetlenia, rekreacji, oświaty (szczegółowa ilustracja na grafice załączonej do wpisu - jak widać, pozostawiono środki na rozpoczęcie początkowych inwestycji). Gdy podczas sesji rada nie uchwaliła podwyżki podatku od nieruchomości, to burmistrz wniósł autopoprawkę zmniejszającą dochody o... 1 160 000 zł, co przełożyło się na wykreślenie z projektu budżetu pozycji powstałych po przesunięciach wynikających z akceptacji przez burmistrza wniosków komisji. Jak to rozumieć? Ano tak, że środki z podwyżki podatków burmistrz planował głównie na zadania drogowe - zarówno bieżące jak i inwestycyjne skoro z tych pozycji zdjął wydatki, aby zbilansować mniejsze wpływy podatkowe. Formalnie burmistrz usunął zadania wynikające z wniosków komisji (droga na os. Metalowiec, ul. Fredry, ul. Budzisz, ul. Spokojna, ul. Kosynierów Racławickich-boczna, projekt boiska przy SP nr 4, uruchomienie stołówek przy SP nr 4 i 6, place zabaw na os. Pana Tadeusza, uzupełnienie oświetlenia, projekt trybuny na stadionie Wisłoka Dębica), ale to także te same pieniądze, które początkowo burmistrz zaplanował m.in. na ul. Zieloną, Kawęczyńską, Partyzantów, Leśną, Sienkiewicza, Grottgera, Raczyńskich, Olszynową, Starzyńskiego, Brzegową, poligon w Straszęcinie, dokształcanie nauczycieli i bieżące remonty/oznakowanie dróg. Ilustrują to załączone fragmenty tabel z początkowego projektu i finalnej wersji budżetu. Oznacza to, że radni wybrani z KWW Mariusza Szewczyka manipulowali i próbowali wprowadzać mieszkańców w błąd podczas sesji.
Samą dyskusję i padające w niej argumenty zrelacjonuję w odrębnym wpisie. Po dyskusji padł wniosek wiceprzewodniczącego Andrzeja Bala o zdjęcie projektu uchwały budżetowej z porządku obrad celem refleksji zarówno burmistrza jak i radnych, aby dojść do porozumienia co do planowanych zadań drogowych. W głosowaniu wniosek uzyskał 10 głosów "za" (radni PiS) i 10 głosów "przeciw" (pozostali radni) więc nie przeszedł i zarządziłem głosowanie nad projektem uchwały budżetowej.
Po zakończeniu głosowania wyświetlił się wynik 11 głosów "za" (radni KOZD, WZD, KWW MSz, Józef Sieradzki z PiS) i 9 głosów "przeciw" (pozostali radni PiS). Po chwili głos zabrał wiceprzewodniczący Józef Sieradzki stwierdzając, że coś jest nie tak, ponieważ ręką głosował przeciw (jest to jednoznacznie uwidocznione na nagraniu z sesji), a nacisnął tablet ręką tak, że system uznał to za głos "za", choć jego intencją był głos "przeciw". Wywiązała się dyskusja, ponieważ J. Sieradzki oczekiwał ponownego głosowania, co wzbudziło głośne protesty radnych klubów innych niż PiS. Początkowo chciałem uznać wniosek J. Sieradzkiego za wniosek formalny, ale na skutek dyskusji z radczynią prawną obsługującą sesję zmieniłem kwalifikację i uznałem, że głosowanie obarczone było wadą, system elektroniczny nie zadziałał prawidłowo (nie rozstrzygam z jakiego powodu) szczególnie wobec głosowania "przeciw" ręką przez J. Sieradzkiego i jednoznacznego jego oświadczenia iż taki miał zamiar. Postanowiłem więc o powtórnym głosowaniu uchwały budżetowej, w celu uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości co do prawidłowości oddanych głosów - wszak procedowano kluczową uchwałę. W czasie przygotowywania głosowania i jego przeprowadzania salę obrad opuściło 10 radnych pozostałych klubów, na sali pozostało 10 radnych PiS (w tym J. Sieradzki), którzy wszyscy zagłosowali przeciw. Głosowania nie uznałem za skuteczne ze względu na chwilowe zerwanie kworum przez radnych pozostałych klubów, stwierdziłem też, że opuścili oni salę obrad bez poinformowania mnie o tym (do czego radni są zobowiązani). Wobec tego uznałem, że w efekcie takiego przebiegu procedury budżet nie został przyjęty (nie ze względu na drugie, nieskuteczne wszak, głosowanie, ale na to, że pierwsze było wadliwe a powtórne nie doszło do skutku czyli formalnie nie głosowano) i przystąpiłem do realizacji porządku obrad (radni wrócili na salę). Kolejnym punktem było rozpatrzenie projektu wieloletniej prognozy finansowej. W głosowaniu projekt uzyskał 10 głosów "za" (radni KOZD, WZD, KWW MSz) i 10 głosów "przeciw" (radni PiS, w tym J. Sieradzki). Uchwała nie przeszła.
Taki a nie inny przebieg procedury budżetowej i tej dotyczącej WPF zrodził szereg wątpliwości, w tym tę zasadniczą, czy budżet został uchwalony. Obecnie na mnie jako przewodniczącym rady spoczywał obowiązek podpisania podjętych uchwał, przekazania ich do burmistrza celem wysłania do organów nadzoru (wojewody i RIO) - powinno to nastąpić w ciągu 7 dni od sesji. Aby podjąć właściwą decyzję, zwróciłem się o opinię prawną do szeregu prawników - zarówno pracujących w Urzędzie Miejskim jak również w nadzorze prawnym w innym województwie, ekspertów z zakresu prawa finansów publicznych, odbyłem także konsultację z RIO. Spływające opinie były bardzo rozbieżne - część sugerowała ważność głosowania, część nieważność tylko jednego feralnego głosu, a część istotne naruszenie prawa co skutkuje nieważnością procedury i koniecznością zwołania ponownie sesji w tej sprawie. W mojej ocenie zasadne było powtórzenie głosowania nad budżetem, ponieważ zgodnie z par. 29 ust. 2 statutu miasta "Głosowanie jawne odbywa się poprzez wyraźne podniesienie ręki oraz przy wykorzystaniu systemu elektronicznego, umożliwiającego sporządzenie i utrwalenie imiennego wykazu głosowań Radnych.", a radny J. Sieradzki ewidentnie (potwierdza to zapis wideo) głosował "przeciw" uchwale, a rozbieżność nastąpiła po stronie systemu elektronicznego. Ponieważ mamy w zapisie statutu koniunkcję tych dwóch warunków, uznałem podczas obrad głosowanie za obarczone istotną wadą, szczególnie, że jeden głos miał znaczenie dla końcowego wyniku głosowania.
Niemniej jednak, biorąc pod uwagę znaczną rozbieżność pozyskanych opinii prawnych, wagę uchwały (to kluczowa dla miasta uchwała), ekstremalne okoliczności głosowania a przede wszystkim odpowiedzialność za wspólnotę samorządową Miasta Dębica postanowiłem o podpisaniu uchwały budżetowej na rok 2019. Uznałem, że pomimo szeregu wątpliwości jest to rozwiązanie korzystniejsze dla miasta niż odmowa podpisu (szczególnie, że podjęto próbę szantażowania mnie potencjalnymi pozwami i odpowiedzialnością karną, co uznaję za karygodne i niedopuszczalne ze strony części radnych), bo otwiera drogę dalszej procedurze. Jednocześnie podkreślam, że nie przesądza to o wejściu uchwały w życie. Uchwała trafi do wojewody i RIO, które to organy zbadają ją pod kątem formalnym oraz merytorycznym i to RIO zdecyduje o publikacji uchwały w dzienniku urzędowym. Istotne dla sprawy jest głosowanie nad WPF, ponieważ ustawa o finansach publicznych (art. 230 ust. 6) mówi, że WPF powinna być podjęta najpóźniej razem z budżetem. A tak się nie stało. Oznaczać to będzie zapewne wszczęcie przez RIO postępowania w trybie nadzoru i dopiero jego rezultat zaważy na tym, czy Miasto Dębica ma uchwalony budżet na rok 2019 czy też nie. Wyrażam nadzieję, że finalnie dojdziemy (wewnątrz rady oraz razem z burmistrzem) do porozumienia co do kształtu budżetu. Uważam, że radni PiS są gotowi do spokojnej i merytorycznej rozmowy (dowodem tego jest wniosek o ściągnięcie uchwały i danie sobie paru-parunastu dni na refleksję odrzucony wg mnie w emocjach przez pozostałych radnych), oczekuję takiej samej postawy (w czynach, nie słowach) od wszystkich radnych i burmistrza.
Burmistrz jest gotowy
Komentarz pod oświadczeniem zamieścił m.in. burmistrz Mariusz Szewczyk:
Panie Przewodniczący proszę odsłuchać sobie nagranie z sesji. Wyraźnie zaprosiłem wszystkich do współpracy w temacie budżetu. Jestem przygotowany.
Do treści oświadczenia przewodniczącego odniósł się także radny Piotr Michoń. Jego zdaniem radni PiS są gotowi do spokojnej i merytorycznej rozmowy pod warunkiem, że skończy się ona po myśli PiS-u.
- A tekst o szantażowaniu pozwami jest slaby - uważa Piotr Michoń.
Jak wyjaśnia dalej, gdyby przewodniczący uznał drugie głosowanie za obowiązujące i przesłał taką informację do wojewody, to radni byliby zobowiązani zawiadomić prokuraturę.
- I nie dlatego, że Cię nie lubimy (Mateusza Cebulę - dop. red.), czy coś, tylko dlatego, że spoczywa na nas taki obowiązek - wyjaśnia Piotr Michoń.
- Budujecie teorię o możliwych zawiadomieniach do prokuratury na fałszywym założeniu jakobym rozważał uznanie drugiego głosowania za ważne, puszczono to w obieg zamiast od razu spytać u źródła. Ja też mógłbym wymyślić równie oderwane od rzeczywistości pomysły, ale uznaję to za coś wykraczającego poza kulturę polityczną, której ciągle się domagacie, a czyny temu przeczą - odpowiedział Mateusz Cebula.
Co jest w budżecie?
Deklaracja rozmów z obu stron jest ważna, bo obecnie, jeśli uznać, że budżet został przyjęty, znajduje się w nim śladowa liczba inwestycji drogowych. A te, które zostały, są okrojone jeśli chodzi o wartość, a więc i zakres robót.
Rację ma bowiem Mateusz Cebula, że po autopoprawce burmistrza Mariusza Szewczyka, w budżecie nie ma inwestycji, przegłosowanych na komisjach przez radnych PiS: Fredry, Budzisz boczna, os. Metalowców, Kosynierów Racławickich boczna. Nie ma też tych pierwotnie proponowanych przez burmistrza, ale odrzuconych na wniosek komisji na ulicach: Partyzantów, Kawęczyńska boczna, Leśna boczna, Starzyńskiego.
W budżecie zgodnie ze złożoną na sesji autopoprawką zostały inwestycje proponowane pierwotnie przez burmistrza, ale ich wartość jej okrojona zgodnie z tym, co proponowali radni i co przegłosowały komisje: Zielona - 50 000 zł (zamiast 150 000 zł), Raczyńskich i Olszynowa - 70 000 (zamiast 130 000 zł), Sienkiewicza - 100 000 zł (zamiast 380 000 zł), Grottgera - 40 000 zł (zamiast 60 000 zł), drogi na byłym poligonie w Straszęcinie - 120 000 zł (zamiast 200 000 zł), Brzegowa - 20 000 (zamiast 40 000 zł), bieżące utrzymanie dróg - 280 000 zł (zamiast 380 000 zł).