Przed sądem stanie mieszkaniec województwa śląskiego, który został zatrzymany dzisiaj przez policjantów z dębickiej drogówki w Straszęcinie. Problemy będzie miał również jego pracodawca.
Jak informuje podinsp. Waldemar Mykoś policjanci zatrzymali ciągnik siodłowy z naczepą, który poruszał się po drodze, na której tonaż ograniczony jest do 12 ton. W trakcie kontroli okazało się, że to wykroczenie jest najmniej poważnym kłopotem kierującego tirem.
- Okazało się, że mężczyzna ten ma zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych - dodaje podinsp. Waldemar Mytkoś, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
I choć prawo jazdy zostało mu zatrzymane, to...kierowca posiadał ten dokument.
- Pan przyznał, że prawo jazdy kupił na bazarze - opisuje naczelnik dębickiej drogówki.
Za wykroczenie polegające na zignorowaniu znaku ograniczającego tonaż mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł. Stanie również przed sądem za popełnienie dwóch przestępstw. Jedno to prowadzenie pojazdu mimo zakazu, drugie to posługiwanie się podrobionym dokumentem.
Problemy będzie miał również właściciel firmy przewozowej, który dopuścił do pracy swojego pracownika. To postępowanie prowadzić będzie Inspekcja Transportu Drogowego w Rzeszowie. Właścicielowi firmy grożą surowe kary finansowe.