Reklama

Prace trwają, ale na siłę nikt nikomu piecyka nie odłączy

03/07/2020 00:47

Z plotek, które krążyły pomiędzy mieszkańcami osiedla Słoneczne wynikało, że Spółdzielnia Mieszkaniowa chce w części bloków zlikwidować piecyki gazowe i w zamian, rurami, dostarczać im ciepłą wodę. Co więcej, miało się to odbywać bez wcześniejszych konsultacji, co szczególnie bulwersowało lokatorów. Okazuje się, że ciepła woda do nich nie popłynie.

- Nikt nas się o nic nie pytał. Bo jak by pytali, to by się dowiedzieli, że my ciepłej wody w rurach nie chcemy, tylko piecyki, jak do tej pory. A tu koparki przyjechały i robią - mówi mężczyzna, który zadzwonił do naszej redakcji.

Ciężki sprzęt rzeczywiście pojawił się między tarasowcami, a wraz z nim pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, którzy zabrali się za rozkopywanie ogródków działkowych.

- Podłączą nas bez naszej zgody i będziemy płacić za ciepłą wodę jak za zboże - denerwuje się mieszkaniec bloku przy ul. Sikorskiego.

Reklama

Marek Grabowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Igloopol, do której należy osiedle, plotkami nie jest nawet zdziwiony.

- Jeśli ktoś potrafił wymyślić, że idę do Rady Nadzorczej ADM, o co pytał mnie ostatnio pański kolega, to mógł też przecież, że mieszkańców na siłę do systemu podłączamy - śmieje się.

Już poważnie tłumaczy, że prowadzone prace związane są z likwidacją przez MPEC wymiennikowni ciepła przy al. Jana Pawła II i montażem w każdym bloku indywidualnych wymiennikowni.

- Dzięki temu będziemy mieć m.in. mniejsze straty, a co za tym idzie większe oszczędności na ogrzewaniu - twierdzi.

Reklama

Prace takie prowadzone będą nie tylko w tarasowcach, czyli blokach nr 1, 3, 5 i 7 przy ul. Sikorskiego, ale także w blokach 2, 4, 6, 12, 14 i 16 przy tej samej ulicy oraz w budynku przy ul. 3 Maja 16. Mają zakończyć się najpóźniej przed rozpoczęciem sezonu grzewczego.

- A jeśli chodzi o tarasowce to rzeczywiście to są ostatnie 4 bloki na osiedlu, gdzie są jeszcze piecyki gazowe - przyznaje.

Twierdzi, że była możliwość ich likwidacji, ale mieszkańcy nie byli tym zainteresowani. Nie tylko dlatego, że za kubik ciepłej wody musieliby płacić około 33-34 zł.

Reklama

W blokach konieczna byłaby też wymiana całej sieci, a co za tym idzie, wejście do mieszkań. Dodatkowo, według wyliczeń Marka Grabowskiego, każdy z mieszkańców musiałby dopłacić do tego około 500-600 zł. W związku z tym chętnych wielu nie było.

- Choć nie ukrywam, że ze względów bezpieczeństwa to byłaby dużo lepsza opcja - stwierdza prezes.

Przeczytaj również: Jutro prądu nie będzie w Dębicy, w przyszłym tygodniu w pięciu miejscowościach

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama