Niemal w samo południe 1 stycznia Jerzy Fronc, ekspert z zakresu pożarnictwa i biegły sądowy rozpoczął badania przyczyn pożaru w budynku przy ul. Kwiatkowskiego (dawny hotel Wisłoki). Jak już informowaliśmy, w nocy ewakuowano z niego wszystkich mieszkańców - ok. 40 osób. Pożarł wybuch już w nowym roku, ok. godz. 01:00.
Po ewakuacji obiekt zabezpiecza policja. W budynku jest też administrator z Administracji Domów Mieszkalnych.
Jerzy Fronc, biegły sądowy, rozpoczął pracę w południe, przyjechał z Niska. Jak nam powiedział, oględziny miejsca zdarzenia potrwają ok. 2 godzin. Ma on ustalić przyczyny wybuchu ognia, na razie trudno było mu powiedzieć, ile to zajmie czasu.
Pożar wybuchł na trzecim (ostatnim) piętrze w mieszkaniu, które zostało doszczętnie zniszczone. Straty ponieśli także lokatorzy innych mieszkań, zwłaszcza tych sąsiednich. Zarówno w wyniku działania ognia, jak też w efekcie silnego przeciągu po otwarciu okien.
Jak informowaliśmy, spośród ewakuowanych 2 osoby trafiły do szpitala, ale nie było potrzeby ich hospitalizacji.
Tymczasowo mieszkańcy zostali umieszczeni w hali gimnastycznej przy ulicy Kościuszki - 13 osób, 3 rodziny z dziećmi trafiły do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, reszta znalazła miejsce u rodzin. Nie wiadomo kiedy będą mogli wrócić do swych mieszkań przy Kwiatkowskiego, bowiem przedstawiciele inspekcji nadzoru budowlanego wydali decyzję o tymczasowym niedopuszczeniu do użytkowania całego budynku.
W Ratuszu trwa posiedzenie Miejskiej Komisji Mieszkaniowej, na którym mają zapaść decyzje o tym, gdzie zakwaterować ludzi do czasu rozstrzygnięcia, czy i kiedy będą mogli wrócić do swych mieszkań.