Jadąc z Dębicy do Mielca posłanka Platformy Obywatelskiej Krystyna Skowrońska zahaczyła jeszcze o Ropczyce. Po drodze - jak mówi - przeżyła prawdziwy horror.
Po godz. 9 rano, w środę 19 lutego Krystyna Skowrońska wzięła udział w konferencji prasowej na dębickim Rynku, gdzie oficjalnie ruszyła kampania prezydencka Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w powiecie dębickim. Po niej posłanka udała się na podobną do sąsiednich Ropczyc, a z nich jechała na sesję Rady Powiatu w Mielcu, gdzie - jak wyjaśnia - miała odbyć się ważna dyskusja na temat służby zdrowia. Nie dużo brakło, a Krystyna Skowrońska na sesję by nie dojechała.
Około południa w Podleszanach (pow. mielecki) doszło do wypadku. W samochód posłanki wjechał inny pojazd.
- Koziołkowałam, nawet nie wiem ile razy - mówi Krystyna Skowrońska.
Dodaje, że przeżyła horror, jest posiniaczona, a szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że przeżyła, choć cała sytuacja nie wyglądała dobrze. Po badaniach lekarskich pojechała na sesję powiatową i mimo silnego bólu zabrała głos.
- Chyba trzymała mnie adrenalina - mówi Krystyna Skowrońska.
Czytaj także: Wypadek w Bobrowej. Jedna osoba w szpitalu