Jan Warzecha wydał oświadczenie dotyczące protestu hodowców. Poniżej publikujemy je w całości.
O proteście pisaliśmy w tym artykule - Dla posła mieli gumofilce i główkę kapusty A poniżej oświadczenie posła Jana Warzechy: 21 września br. przyjąłem w biurze poselskim dwóch przedstawicieli lokalnych hodowców drobiu – Marcina Orkisza i Bogdana Kosińskiego. Po wysłuchaniu ich opinii, a głównie krytyki nowych rozwiązań zawartych w procedowanej w parlamencie ustawie o ochronie zwierząt, przedstawiłem wyraźnie moje stanowisko w tej sprawie. Największe wątpliwości budzą u mnie zapisy dotyczące zakazu uboju rytualnego i terminu jego wprowadzenia. Jako miłośnik zwierząt ubolewam, że ubój rytualny, prowadzony dla potrzeb Arabów (halal) i Żydów (koszer), odbywa się bez ogłuszenia zwierzęcia, zadając im niepotrzebnie więcej cierpienia. Według nowych propozycji ustawowych nadal byłby dozwolony dla polskich związków wyznaniowych, ale już w mniejszym zakresie, bo nie na eksport, a ten, jak wiemy, jest znaczny. Hodowcy drobiu i bydła rzeźnego obawiają się, że nasz rodzimy rynek nie wchłonie w całości ich produkcji i nastąpi nadpodaż mięsa oraz spadek cen żywca. Liczę, że w tej kwestii w ustawie nastąpią jakieś zmiany, chociażby wprowadzone zostaną nowe terminy lub rekompensaty finansowe. Oświadczyłem goszczącym u mnie hodowcom, że zagłosuję zgodnie z dyscypliną klubową, gdyż chcę zachować opinię polityka lojalnego. Skuteczność i przydatność wykluczonego z klubu parlamentarnego i z partii rządzącej posła w sejmie jest znikoma. Niewiele mógłbym pomóc naszemu miastu i regionowi. Pojawiają się na protestach hodowców skierowane w stosunku do mnie zarzuty sprzeniewierzenia się interesom rolników. Uważam je za krzywdzące. Wychowałem się na wsi, pracowałem od dziecka w rodzinnym gospodarstwie rolnym, skończyłem kierunek ekonomiczny na Akademii Rolniczej, w Sejmie zasiadałem w komisji rolnictwa, należę do Parlamentarnego Zespołu Rolnego. Doskonale znam problemy wsi i rolnictwa. Tłumaczyłem przedstawicielom hodowców, że mój ewentualny głos przeciw ustawie nie miałby znaczenia, bo wspiera ją bardzo aktywnie także większość parlamentarzystów z Platformy Obywatelskiej i wszyscy z Inicjatywy Polskiej i Zielonych i Lewicy. Rekwizyty przyniesione mi do biura przyjmuję jako wyraz protestu. Rozumiem obawy hodowców. Interpretacji tych „darów”: kapusty, oleju, używanych gumofilców i paska nie będę komentował. Sądzę, że słowa te wypowiedziane zostały przez protestujących w emocjach i dla potrzeby mediów. Jan Warzecha Przeczytaj również: Uważaj! W środku mogą być pleśń, szkło i martwe szkodniki