Na pogorzelisku po niedzielnym pożarze lasu w Chotowej wciąż trwa akcja dogaszania.
Gaszenie niedzielnego pożaru, który wybuchł około 13, trwało aż do wieczora. Następnego dnia rano strażacy znów byli na miejscu, bo pogorzelisko zaczęło dymić i istniała obawa, że pojawi się ogień. Dziś sytuacja jest taka sama, ratownicy pracują w lesie w Chotowej od 7 rano.
- Ochotnicze Straże Pożarne z Chotowej, Czarnej, Głowaczowej, Borowej, Starej Jastrząbki, Róży i Grabin oraz trzy samochody od nas - mówi bryg. Jacek Pawłowski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy.
I dodaje, że w zależności od rodzaju i grubości ściółki może się ona tlić przez kilka tygodni, a nawet dłużej.
Rzecznik podkreśla, że strażacy w powiecie od dawna nie mieli do czynienia z pożarem, który wymagałby gaszenia przez kilka dni.
Nie wiadomo, co było przyczyną pojawienia się ognia. Według szacunków Nadleśnictwa Dębica, pożar objął zasięgiem teren o powierzchni ponad 15,5 ha.
Czytaj także: Rano strażacy wrócili do lasu w Chotowej. Akcja trwa.