Nawet na kilka lat może trafić do więzienia mieszkaniec Dębicy. Mężczyzna po pijanemu spowodował wypadek, w którym ranne zostały dwie osoby i zbiegł z miejsca zdarzenia. A to nie wszystkie zarzuty, jakie przedstawił mu prokurator.
Do wypadku doszło w poniedziałek późnym popołudniem w Dębicy, na ulicy Staszica. Padał deszcz, na mokrej nawierzchni samochód marki BMW wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Kiedy na miejsce przybyli policjanci zastali tam dwóch nieprzytomnych mężczyzn oraz kobietę, która także doznała obrażeń. .
- Pasażerowie, którzy siedzieli z tyłu, wypadli z auta podczas wypadku. Zostali zabrani do szpitala – wyjaśnia podkom. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
Podejrzanego o kierowanie autem nie było w pobliżu, pierwszej pomocy poszkodowanym udzielili świadkowie zdarzenia, którzy wezwali ratowników i służby.
Niedługo potem policja dostała informację o awanturze domowej, którą wszczął 32-letni dębiczanin. Funkcjonariusze szybko ustalili, że to ten sam człowiek, który spowodował wypadek. Zatrzymali go w miejscu zamieszkania. Badanie wykazało, ze jest pijany. Miał blisko 2 promile alkoholu.
Dwaj poszkodowani to 24 i 21-latek, mieszkańcy Głobikowej. Pasażerka ma 29 lat i mieszka w Dębicy.
Po wytrzeźwieniu w policyjnej izbie zatrzymań, 32-latek usłyszał zarzuty. Będzie odpowiadał za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu, ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz złamanie dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.
- Oraz groźby karalne pod adresem członków rodziny – dodaje rzecznik policji.
Na wniosek prokuratora sad zdecydował o umieszczeniu 32-latka w areszcie tymczasowym. Spędzi tam najbliższe 3 miesiące.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze