- W naszej miejscowości pojawiły się próby wyłudzenia pieniędzy metodą na wnuczka lub na policjanta! Oszuści dzwonią do starszych osób, podszywając się pod członka rodziny lub funkcjonariusza i proszą o pilną pomoc finansową - możemy przeczytać na fejsbukowym profilu Sołectwo Machowa. Przed oszustami ostrzega również właścicielka Gospody u Wiedźmy Zofia Gągała- Bohaczyk. Do niej również zadzwonił oszust.
- Ostrzeżcie swoich bliskich. Nigdy nie przekazujcie pieniędzy nieznajomym! Zawsze potwierdzajcie taką sytuację dzwoniąc do rodziny! W razie podejrzenia oszustwa natychmiast skontaktujcie się z policją! - apeluje administrator profilu z Machowej.
I wyjaśnia, że oszuści dzwonią do ofiary podając się za krewnego – np. wnuka czy syna. Rozmowę prowadzą w taki sposób, by przekonać, że faktycznie są tą osobą, za którą się podają. Oszust może być zarówno mężczyzną, jak i kobietą! Złodzieje wymyślają różne historie.
- Pilna potrzeba pieniędzy – wypadek samochodowy, choroba, porwanie, niepowtarzalna okazja (np. promocja w sklepie, okazyjny zakup mieszkania) - informuje dalej Sołectwo Machowa.
Sposób działania zawsze jest podobny. Oszust prosi o przygotowanie gotówki do odbioru z mieszkania, wykonanie przelewu lub nawet wspólne wyjście do banku, by wypłacić pieniądze. Często jest tak, że oszust wysyła po odbiór pieniędzy swojego wspólnika twierdząc, że sam nie może przyjechać.
Ofiara, wierząc, że pomaga komuś bliskiemu zostaje okradziona! Nie dajcie się nabrać - ostrzeżcie swoich bliskich!
Ale oszuści próbowali swoich sił nie tylko w Machowej. Zofia Gągała-Bohaczyk z Gospody u Wiedźmy była jedną z tych, do której ostatnio zadzwonił telefon.
- To jest bardzo poważna sprawa, która może zakończyć się śmiercią. Zadzwonił telefon. Głos w telefonie przedstawił się jako mój wnuk mówiąc do mnie babciu. Usłyszałam, że mój syn miał wypadek, jest w szpitalu z połamanymi nogami, wjechał w kobietę w ciąży i należy zapłacić kaucję - opisuje w mediach społecznościowych kobieta.
W tym momencie zapaliła się jej czerwona lampka. Jej mąż z drugiego telefonu powiadomił o całym zajściu policję. Mundurowy zrobił wywiad, kiedy Zofia Gągała-Bohaczyk próbuje na drugim telefonie utrzymać rozmowę.
- Dowiadujemy się że potrzeba 100 000. Z policji dowiaduję się, że jak nie daliśmy to dobrze. I tyle. Uświadomiło mi to zdarzenie że starsza kobieta otrzymując taką informację przez telefon może umrzeć. Są przygotowani, na każde pytanie mają odpowiedź. To nie jest jakiś telefon, to jest zagrożenie życia. I taka powinna być kwalifikacja tego czynu - pisze Zofia Gągała-Bohaczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
czytałem te informacje, i niemożliwe jest, żeby nie mieli skądś nielegalnie przekazanych danych. To plaga. I SMSy, o dopłatach, darmowe badania lekarskie, sprzedaż garnków, itp. To jest, było utrzymywane. Starsi ludzie nieraz mają problemy ze słuchem, czy miażdżycą z powodu wieku, lub braku leczenia, odżywiania(!). Ale nie tylko. Jeżeli nie zna się szczegółów, czy z zaskoczenia, to każdy. Np. okazyjna sprzedaż złota pod bankiem, badania lekarskie były, i pogarsza się - nie wina starych. Np. badania mammograficzne na Dzień Kobiet, pod Rajem lub krwi, albo inne.
czytałem te informacje, i niemożliwe jest, żeby nie mieli skądś nielegalnie przekazanych danych. To plaga. I SMSy, o dopłatach, darmowe badania lekarskie, sprzedaż garnków, itp. To jest, było utrzymywane. Starsi ludzie nieraz mają problemy ze słuchem, czy miażdżycą z powodu wieku, lub braku leczenia, odżywiania(!). Ale nie tylko. Jeżeli nie zna się szczegółów, czy z zaskoczenia, to każdy. Np. okazyjna sprzedaż złota pod bankiem, badania lekarskie były, i pogarsza się - nie wina starych. Np. badania mammograficzne na Dzień Kobiet, pod Rajem lub krwi, albo inne.