Zgodnie z przewidywaniami Rada Miejska w Dębicy nie obniżyła pensji burmistrzowi Mariuszowi Szewczykowi. O zmniejszenie poborów o około 700 zł miesięcznie wnioskował sam włodarz, tłumacząc to złą sytuacją miejskich finansów. Zgody na to nie wyrazili radni Prawa i Sprawiedliwości nazywając posunięcie burmistrza populizmem.
Jako pierwsza do dyskusji zgłosiła się radna Renata Barszcz (Porozumienie). Jak tłumaczyła mieszkańcy nie zawsze czytają uzasadnienia do projektów uchwał, dlatego postanowiła zabrać głos.
- Chciałabym publicznie do tego uzasadnienia się odnieść. Ze względu na to jaki mamy trudny budżet na 2021 rok burmistrz zaproponował obniżenie pensji, a przez to konsekwentne działania, które pewnie po tym nastąpią. Mają one na celu pokazanie, że nie tylko szukamy oszczędności w oświacie, ale też w urzędzie miasta - powiedziała radna.
Dodała, że kiedy pojawia się tylko temat oszczędności w oświacie, to ona regularnie słyszy: zacznijcie od siebie. Ta uchwała według radnej Barszcz jest odpowiedzią Mariusza Szewczyka właśnie na takie argumenty.
- Ktoś zaczyna od siebie, bez względu na to, jakie teorie wokół tego projektu uchwały istnieją. To jest kierunek właściwy, zacznijmy od siebie oszczędzać, czy rada, czy burmistrz. A dalej będziemy konsekwentnie szukać pieniędzy, by ten budżet zrównoważyć - powiedziała o przyszłorocznym projekcie finansów miasta Renata Barszcz.
Na jej słowa zareagował wiceprzewodniczący RM Andrzej Bal (Prawo i Sprawiedliwość).
- Myślałem, że nie będziemy na ten temat dyskutować, bo chciałem, żebyśmy nie dyskutowali, ale pani radna mnie sprowokowała. Szanowni państwo nie wygłupiajmy się. Jakie to są oszczędności dla miasta. Burmistrz chodzi do pracy, ma zarabiać i dbać o interesy miasta. Są inne instrumenty, gdzie można zaoszczędzić. Nie wywołujmy dyskusji, że pan burmistrz jest wspaniały i chce zaoszczędzić 700 złotych. Nie róbmy kampanii. Burmistrz ma zarabiać, ale ma też pracować - powiedział Andrzej Bal.
Dodał, że radni opozycji chcą wywołać dyskusję, po to by mieszkańcy odnieśli ważenie, że zły PiS chce obniżyć burmistrzowi pensję.
- Nigdy w życiu takich rzeczy nie robimy. Wymagamy od burmistrza pracy, załatwiania tematów mieszkańców, pozyskiwania środków i tak dalej. Burmistrz ma zarabiać, za wykonywaną pracę się mu płaci. Przed chwileczką miała pani prezesa spółki (Jacek Gil z Wodociągów Dębickich - przyp. red), o tym możemy sobie porozmawiać, bo już były na ten temat artykuły, gdzie szukać oszczędności - zwrócił się do Renaty Barszcz wiceprzewodniczący Bal.
W ten sposób odniósł się do wysokich zarobków Rad Nadzorczych miejskich spółek, o czym pisaliśmy na łamach Obserwatora Lokalnego.
Andrzej Bal podkreślił także, że od ręki jest w stanie wskazać kilka obszarów, w których można by było wprowadzić oszczędności, ale takich, dzięki którym w miejskiej kasie zostanie więcej niż 700 złotych. Zaapelował o głosowanie przeciw temu projektowi uchwały, bo według niego jest on niepoważny w stosunku do mieszkańców.
- Panie Andrzeju, cokolwiek by burmistrz zrobił, to dla pana jest źle. Zgłosi uchwałę źle, nie zgłosi też źle. Ja myślę, że konsekwencją tej propozycji są też inne zmiany, na przykład w spółkach, przynajmniej taką mam nadzieję. A to już są istotne pieniądze. A jeśli sam wnioskodawca taką propozycję składa, to dlaczego mam nie powiedzieć tak? Jeśli nie zagłosujecie za tym, to życie potoczy się dalej - odpowiedziała Andrzejowi Balowi Renata Barszcz.
Po tych słowach Andrzej Bal postanowił wszystkim wytłumaczyć, po co burmistrzowi są pieniądze, które co miesiąc otrzymuje.
- Po to na przykład, żeby wiedział gdzie jest Warszawa, gdzie się rozdaje pieniądze, gdzie są pozyskiwane środki. Niech pani nie zabiera burmistrzowi tych pieniędzy. Zmobilizujcie go tylko do tego, żeby jeździł i przywoził do miasta pieniądze, to jest bardzo ważne. A jak mu pani zabierze, to on nie będzie na paliwo miał - powiedział Andrzej Bal, podkreślając że celowo użył żartobliwego tonu.
Dodał, że zna burmistrza całe lata i jest to "dobry chłopak, fajny", ale powinien się wziąć do roboty. Według wiceprzewodniczącego Andrzeja Bala lepiej go nagradzać, a nie karać.
- Także klub PiS nie ukarze burmistrza, a pani jak chce mu zabrać, to proszę bardzo, ma pani takie prawo - powiedział Andrzej Bal.
W mniej żartobliwym tonie wypowiedział się natomiast wiceprzewodniczący Mateusz Kutrzeba. Dla niego uchwała zaproponowana przez Mariusza Szewczyka jest tanim populizmem.
- To jest 8 tysięcy brutto w skali roku. Za te środki miasta nie zbawimy. Być może burmistrz chce sobie tą uchwałą otworzyć furtkę do tego, żeby zaraz wziąć się za obniżanie pensji w urzędzie, w jednostkach miejskich. Ja myślę, że temat wynagrodzenia burmistrza będzie otwarty, niedługo będzie połowa kadencji, wtedy możemy zobaczyć, co się burmistrzowi udało, a co nie, czy zrealizował swój program wyborczy. Może wtedy dojdziemy wspólnie do wniosku, że przepraszamy pana burmistrza, ale daliśmy panu maksymalne wynagrodzenie na początku kadencji, w jej połowie widzimy, że nie do końca pracował pan według tego, co pan założył i może wtedy przyjdzie okazja, żeby obniżyć wynagrodzenie. Ale nie o 2 procent, czy 3, ale o 40 procent. Może to będzie mobilizacja do pracy, dlatego też zagłosuję przeciwko tej uchwale, bo uważam, że to jest tani chwyt, który ma wzbudzić szerszą dyskusję o poziomie zarobków w urzędzie miasta i nie tylko - powiedział.
W obronę włodarza wziął jego zastępca Maciej Małozięć, który wyjaśnił, że burmistrz telefonicznie poprosił o przygotowanie takiego projektu uchwały z uwagi na sytuację finansową miasta.
- Ja również zadeklarowałem wolę obniżenia mi wynagrodzenia, zatem mówimy tu o kolejnych środkach, dzięki którym budżet się poprawi - powiedział Maciej Małozięć.
Głos zabrał również radny Piotr Michoń (Koalicja Obywatelska Ziemi Dębickiej). On także odniósł się do wypowiedzi wiceprzewodniczącego Mateusza Kutrzeby.
- Czyli chodzi o to, że jak burmistrz chce sobie obniżyć, to nie chcemy, żeby sobie obniżał, ale jak to będzie nasza inicjatywa to my ci pokażemy i weźmiemy ci 40 procent. Serio? - powiedział Piotr Michoń.
Przewodniczący RM Mateusz Cebula wyjaśnił, że ten projekt uchwały - według tego, co do radnych PiS dociera - to pierwszy krok do dalej idącej ingerencji w wynagrodzenia pracowników.
- My jako radni klubu PiS nie możemy dać panu burmistrzowi podkładki do tego, żeby takie działania sobie przeprowadził i mówił: patrzcie odjąłem sobie, radni mi odjęli, więc i wy sobie też odejmijcie, bo miasto jest w złej sytuacji finansowej. Jeśli za tym idzie dalszy plan, to ja chciałbym go w tej chwili poznać - powiedział Mateusz Cebula.
O to, czy faktycznie jest jakiś plan obniżania pensji pracownikom urzędu zapytał radny Michoń wiceburmistrza Jerzego Sieradzkiego, który pełni obecnie obowiązki pierwszego burmistrza.
- W tym momencie mogę tylko powiedzieć, że nie ma takich planów - powiedział Jerzy Sieradzki.
Według radnej Marty Czekaj taka dyskusja, jaka miała miejsce podczas dzisiejszej sesji nie była w porządku. Przede wszystkim dlatego, że osoba, której to dotyczy jest nieobecna i nie może się bronić. Na te słowa natychmiast zareagował Mateusz Cebula, który zapytał, po co w takim razie projekt uchwały pojawił się w momencie, kiedy burmistrz przebywa na zwolnieniu lekarskim.
- Nie fair są te insynuacje - doprecyzowała Marta Czekaj.
W końcu padł wniosek formalny o zakończenie dyskusji, który zgłosiła radna Iwona Przydzielska.
- Bardzo jest niesmaczne to, co każdy z nas przed chwilą powiedział. Myślę, że cała rada się przychyli do tego, że życzymy panu burmistrzowi dużo zdrowia i że zobaczymy go w naszym gronie w nowym roku - powiedziała.
Ostatecznie przedstawiony przez burmistrza projekt zakładający obniżenie jego wynagrodzenia został odrzucony. Za tym, by włodarz nadal zarabiał tyle ile do tej pory zagłosowali: Andrzej Bal, Mateusz Cebula, Stanisław Ciszek, Sławomir Gleń, Paweł Hayn, Mateusz Kutrzeba, Jerzy Polniaszek, Iwona Przydzielska, Katarzyna Rostowska-Machnik, Józef Sieradzki oraz Ludmiła Stelmach-Kołodziej. Za obniżeniem pensji Mariusza Szewczyka byli: Renata Barszcz, Marta Czekaj, Monika Garduła, Jerzy Kula, Piotr Michoń, Adam Rogowski, Kazimierz Sak oraz Leszek Żyłka. Dwójka radnych - Joanna Ożóg i Szczepan Mroczek - wstrzymała się od głosu.
Czytaj dalej: W poniedziałek rada zajmie się zarobkami burmistrza