Z objawami podtrucia tlenkiem węgla trafiła do szpitala 27-letnia kobieta oraz jej 4-letnie dziecko. Do zdarzenia doszło wczoraj przed godz. 19 w jednym z mieszkań na ul. Głowackiego w Dębicy.
Na miejsce wezwana została załoga pogotowia ratunkowego, która zawiadomiła również strażaków. Wysłany został również patrol policji, który po przybyciu na miejsce zastał już ratowników medycznych, którzy zajmowali się karetce kobietą oraz jej dzieckiem. Jak ustalili funkcjonariusze 27-latka w trakcie kąpieli dziecka zaczęła odczuwać zawroty głowy.
- Chwilę później włączył się czujnik tlenku węgla - mówi podkom. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
Matka natychmiast wyciągnęła dziecko z wanny i opuściła mieszkanie. Kiedy na miejscu zjawili się strażacy w lokalu były już pootwierane okna. Wykonany został pomiar stężenia śmiertelnie groźnego gazu. Wynik - 8 ppm. To nie dużo, ale rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy bryg. Jacek Pawłowski wyjaśnia, że strażacy pomiaru dokonali już po przewietrzeniu mieszkania, dlatego wcześniej stężenie mogło być znacznie wyższe.
27-latka oraz jej dziecko zostali przewiezieni do szpitala w Dębicy. Pani po badaniach została zwolniona do domu, natomiast jej dziecko pozostało w szpitalu w celu dalszej obserwacji. Najważniejsze jednak jest to, że życiu malucha nic nie zagraża.
To kolejna sytuacja tej zimy, kiedy niewielkie i bardzo tanie urządzenie uratowało życie mieszkańców miasta. Służby apelują do wszystkich, by tam, gdzie dochodzi do spalania paliw kopalnych, także gazu, montować detektory tlenku węgla. Gaz ten jest bardzo niebezpieczny, gdyż bez specjalistycznego urządzenia nie ma możliwości, by go wykryć. Nie posiada ani barwy, ani zapachu, dlatego nazywany jest cichym zabójcą. Powstaje on tam, gdzie paliwa ulegają niepełnemu spalaniu. Problem dotyczy nie tylko użytkowników piecyków gazowych montowanych w blokach, ale również tych, którzy ogrzewają swoje domy za pomocą kotłów, pieców, czy kominków. Tlenek węgla może wydobywać się również z kuchenek gazowych. Powodem jego gromadzenia się w domach i mieszkaniach są często niesprawne, nieszczelne lub niedrożne przewody kominowe. Nierzadko lokatorzy domów i mieszkań zaklejają kratki wentylacyjne kartkami, by do wnętrza nie dostawało się zimne powietrze. A to najkrótsza droga do tragedii. Warto pamiętać, by w trakcie kąpieli lub podczas ogrzewania domu rozszczelnić okna, aby cały czas był odpowiedni przepływ powietrza. Do spalania paliw kopalnych potrzebny jest tlen. Jeśli nie ma go wystarczająco dużo, to powstaje właśnie tlenek węgla.
Jak podają specjaliści śmiertelne stężenie tlenku węgla zależy od czasu ekspozycji, ale wysokie stężenia (np. 1,28% czyli 12800 ppm) prowadzą do utraty przytomności w ciągu 2-3 wdechów i śmierci w 3 minuty, podczas gdy stężenia rzędu 0,64% (6400 ppm) mogą spowodować zgon w niecałe 20 minut, a 0,32% (3200 ppm) w 30 minut. Kluczowe w takiej sytuacji jest szybkie opuszczenie skażonego miejsca i wezwanie pomocy. Objawami zatrucia, niezależnie od stężenia są: bóle i zawroty głowy, nudności i wymioty, uczucie osłabienia, senność, zmęczenie, zaczerwienienie skóry, zaburzenia równowagi i orientacji oraz trudności z oddychaniem. Niektóre detektory tlenku węgla włączają się przy stężeniu ok. 50 ppm, wszystkie uruchamiają się natychmiast, gdy to osiągnie 300 ppm. Urządzenie można kupić już za około 30 złotych. To mało, jeśli weźmiemy pod uwagę skutki jego braku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze