Kilka godzin trwała w Ogródku Jordanowskim nocna impreza młodzieży. Niestety niektórzy alkoholu pić nie powinni, o czym można było przekonać się następnego dnia.
To w tym miejscu niestety przykra norma. Zwłaszcza w piątki i soboty, a także w okresie letnim, kiedy młodzi ludzie mają trochę wolnego. Tak też było wczoraj. W Ogródku Jordanowskim biesiadowało kilka grup młodych ludzi. Większość siedziała spokojnie, ale byli i tacy, którym przeszkadzało wszystko wokół. Bieganie po zabawkach dla dzieci, które na szczęście przetrwały, to ich najmniejsze przewinienie. Kilku mocno pijanych młodych mężczyzn - zapewne chcąc zaimponować dziewczynom, które z nimi były - postanowiło rozładować negatywne emocje na koszu na śmieci. Najpierw go kopali, później metalowy wkład został wyjęty i zdeptany. Dostało się także tablicy do malowania kredą. Były też epizody bardziej romantyczne - z klombów zostały wydarte kwiaty i ułożone w bukiet. Ten najwyraźniej nie spełniał oczekiwań obdarowanej, bo ostatecznie wylądował na trawie. W całym parku walają się puste opakowania po przekąskach, butelki po alkoholu i inne śmieci.
Na tym jednak nie koniec. Biesiadnicy najwyraźniej uznali, że wejście do parku, od strony ul. Żeromskiego jest zbyt wąskie i wyłamali dwa przęsła. To chyba nie wystarczyło, bo później uszkodzone zostały trzy kolejne wraz ze słupkami. Próbowali też wyrwać tablicę, na której umieszczone zostały zasady korzystania z parku.
- Wyłamane zostały przęsła, które nie tak dawno wymienialiśmy po poprzednich zniszczeniach - mówi wiceburmistrz Jerzy Sieradzki, który do Ogródka Jordanowskiego przyjechał tuż po godz. 6 rano.
Dodaje, że będą przeglądać nagranie z kamery monitoringu, która w parku się znajduje.
Czytaj także: Brzozowe Ranczo: nie zbieramy pieniędzy w ten sposób