Od wyników badań małego uczestnika zdarzenia zależało będzie, jak zakończy się postępowanie dla 21-letniego mieszkańca Głowaczowej, który doprowadził do wypadku.
Zdarzenie miało miejsce w piątek, o 15:35 na skrzyżowaniu dróg gminnych z powiatówką w Głowaczowej. W miejscu, w którym niestety często dochodzi do podobnych zdarzeń. Kierujący skodą mieszkaniec Głowaczowej jechał od strony Chotowej. Młody mężczyzna zatrzymał się przed znakiem STOP, by przepuścić jadący powiatówką samochód. I ruszył, nie upewniając się, czy może to zrobić. Jak się okazało chwilę później nie mógł. Od strony Grabin, drogą z pierwszeństwem przejazdu jechał volkswagen, kierowany przez 26-latkę, mieszkankę Czarnej. Kobieta przewoziła w samochodzie niespełna dwuletnie dziecko. Doszło do zderzenia ze skodą. Na tym jednak nie koniec. Volkswagen wytrącony z toru jazdy uderzył w autobus Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Dębicy, który oczekiwał na możliwość wyjazdu z drogi podporządkowanej. Za kierownicą tego ostatniego pojazdu siedział 56-letni mieszkaniec Nagawczyny.
- Załoga karetki pogotowia przetransportowała do szpitala w Rzeszowie niespełna dwuletnie dziecko, gdzie zostanie dokładnie zbadane - mówi st. asp. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
Od wyników badań i obserwacji zależało będzie, czy sprawę będzie można zakwalifikować jako kolizję, czy będzie to wypadek.
Czytaj także: Tragedia na drodze. Rowerzysta zginął na miejscu [AKTUALIZACJA]