Reklama

Nie dwie, a trzy osoby w szpitalu. Do winy nikt się nie przyznaje

25/02/2021 11:41

Jak wyjaśnia st. asp. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy, ani kierująca hondą, ani kierowca skody nie poczuwają się do spowodowania wczorajszego wypadku w Brzostku.

O wypadku pisaliśmy TUTAJ. Zgłoszenie o zdarzeniu do policji dotarło o godz. 21:05. Strażacy mieli je kilka minut wcześniej. Po przyjeździe na miejsce służby zastały dwa przewrócone pojazdy. Skoda leżała na boku w przydrożnym rowie, natomiast honda dachowała. Do tej chwili udało się ustalić jedynie to, że kierujący skodą 36-letni mieszkaniec Odrzykonia (wczoraj była mowa o mieszkańcu powiatu dębickiego) kierował się od strony Opacionki do centrum Brzostku. Z przeciwnego kierunku jechała 52-letnia mieszkanka Warszawy hondą.

- Na ul. Słonecznej, na wzniesieniu drogi doszło do czołowego zderzenia obu pojazdów - mówi st. asp. Jacek Bator. 

Reklama

W wyniku tego skoda wylądowała w przydrożnym rowie na boku. Honda również jedną stroną zjechała z drogi, ale ostatecznie powróciła na jezdnię, gdzie dachowała. Do szpitala przewiezione zostały trzy, a nie jak pierwotnie informowano dwie osoby. Pasażerka skody, 34-letnia mieszkanka Krakowa, oraz jej 3-letnia córka zostały zabrane do szpitala w Jaśle. Z kolei kierująca hondą przewieziona została do Dębicy. Kierujący zostali przebadani alkomatem. Zarówno kierowca skody, jak i kierująca hondą byli trzeźwi. Oboje są zgodni też co do jednego - ani kobieta, ani mężczyzna nie poczuwają się do winy.

Na miejsce oprócz pogotowia ratunkowego oraz policji, skierowani zostali strażacy ochotnicy z Brzostku oraz ci z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy.

Reklama

Czytaj także: Dach zawalił się pod naporem śniegu  zdjęcia

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama