Reklama

Na liście Tłustych Kotów dwa nazwiska od nas

03/08/2021 11:14

Michał Maziarka oraz Zbigniew Paprocki trafili na listę przygotowaną przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Czy słusznie? Obaj panowie uważają, że nie.

Lista nazwana została Tłuste Koty, a znajduje się na niej 357 nazwisk osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością, które znalazły zatrudnienie w spółkach skarbu państwa. Wśród nich dwie osoby z powiatu dębickiego. Na piątym miejscu Zbigniew Paprocki, a jedno oczko niżej Michał Maziarka. Pierwszy to były radny Rady Miejskiej w Pilźnie, drugi pełni obecnie funkcję  przewodniczącego Rady Powiatu. Obu łączy fakt, że związani  są z Grupą Azoty.
- Kiedy dowiedziałem się, że to PSL montował tę listę, to od razu przypomniały mi się słowa sienkiewiczowskiego Zagłoby: Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na msze dzwoni - komentuje Michał Maziarka.
I dodaje, że w niektórych samorządach rządzonych przez PSL można rysować rodowe drzewa genealogiczne osób tam zatrudnionych. Dla przewodniczącego Rady Powiatu lista jest  nierzetelna. Jeden z powodów przedstawionych przez Michała Maziarkę to ten, że autorzy listy nie zwrócili uwagi, na istotny w jego ocenie szczegół. 
- Nie jestem członkiem Rady Nadzorczej Grupy Azoty mocą desygnowania do tej funkcji przez ministra aktywów państwowych. Moja kandydatura została przedstawiona przez ministra całemu Walnemu Zgromadzeniu Grupy Azoty i to walne zgromadzenie podjęło decyzję o powołaniu mnie na tę funkcję - wyjaśnia.
Dodaje, że Skarb Państwa w tej spółce jest udziałowcem mniejszościowym  i posiada zaledwie 33% akcji. 

Obok Michała Maziarki na liście znajdziemy wspomnianego Zbigniewa Paprockiego. To były radny z Pilzna, solidarnościowiec i członek zarządu Grupy Azoty. Wcześniej przez wiele lat  zasiadał w Radzie Nadzorczej tej firmy, w której pracuje od 1994 roku. Pełnił tam też funkcje kierownicze.
- Jestem zdumiony, ktoś nie sprawdził dokładnie informacji - mówi Zbigniew Paprocki.
I potwierdza, że w RN zasiadał 11 lat, ale z woli pracowników, a nie z politycznego nadania. Podobnie z zarządem spółki, do którego również został wybrany przez załogę. Wyjaśnia, że nie podjął jeszcze żadnych kroków prawych w związku z umieszczeniem go na liście, ale nie wyklucza takiej możliwości. W jego ocenie nie może być tak, że ktoś na siłę oczernia innych.
- Nie jestem jedynym takim przykładem na tej liście - dodaje.

Reklama

Czytaj także: Był rosyjski IŻ i niemiecki DKW - zdjęcia

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama