Dzieci czekające pod świetlicą Zgrana Paka na Kraszewskiego z otwartymi ustami witały ponad setkę motocyklistów przebranych w mikołajowe czapki i płaszcze. Ryk tylu silników nie tylko na nich robił wrażenie.
- Co roku, kiedy przyjeżdżają, to mam gęsią skórkę. Dają mi siłę do pracy - śmieje się Marzena Socha, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dębicy, który od 8 lat współpracuje z motocyklistami.
Co roku w okolicy Mikołajek Dębicka Grupa Motocyklowa organizuje zbiórkę, a potem z prezentami odwiedza podopiecznych świetlic prowadzonych przez MOPS i dzieciaki z Domu Dziecka Hanka i Jaś. Tak samo było dziś, tyle tylko, że tym razem na ich wizytę liczyć mogli również uczniowie Zespołu Szkół Specjalnych. Motocykle i quady, eskortowane przez policję, wyruszyły z parkingu w Nagawczynie, by najpierw dotrzeć na Kraszewskiego. Tam ich właściciele pokazali co potrafią. Dym i zapach palonej gumy unosiły się w całej okolicy. Wszystko po to, by zrobić wrażenie na dzieciakach, które wraz z rodzicami czekali tam na nich. Wiele z nich zerkało też w stronę przyczepki do granic wypełnionej prezentami.
Wystarczyła chwila, by Motomikołaje zeskoczyli z siodełek swoich motocykli, ustawili się w kółko i z rąk do rąk podawali sobie kolejne torby wypełnione m.in. słodyczami. A najstarszy Mikołaj wręczał je dzieciom.
- Ale my te dostajemy coś w zamian - przekonywał obdarowujący pokazując laurki przygotowane przez dzieci.
Z Kraszewskiego Motomikołaje pojechali na ul. Gawrzyłowską, do Domu Dziecka Hanka i Jaś oraz na Parkową, do Zespołu Szkół Specjalnych, gdzie też czekały na nich dzieci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Można prosić o jakiś kontakt do organizatorów? W następnym wyjeździe chętnie bym wziął udział. Trzeba mieć zarejestrowaną maszyne?
Można prosić o jakiś kontakt do organizatorów? W następnym wyjeździe chętnie bym wziął udział. Trzeba mieć zarejestrowaną maszyne?