Kiedy nad Dębicą szalała burza, drzewa w Parku im. Skarbek-Borowskiego łamały się jak zapałki.
Część kierowców jadących ul. 1 Maja utknęła tam zablokowana przez łamiące się drzewa.
- Wracaliśmy do domu. Najpierw zawaliło się drzewo przed nami, niewiele brakowało żeby spadło na nasze auto. Za chwilę okazało się, że nawet zawrócić nie możemy, bo następne zawaliło się za nami i droga jest nieprzejezdna. Siedzieliśmy w aucie i tylko modliliśmy się, żeby kolejne nie spadło na nas. A łamały się jak zapałki - opowiada nasza Czytelniczka i dodaje, że część kierowców próbowała przejechać przez park, ale i to było ryzykowne biorąc pod uwagę łamiące się gałęzie.
Strażacy już od wielu godzin walczą ze skutkami nawałnicy. Zniszczenia są jednak tak ogromne, że szybko nie skończą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bo drzewa w odleglosci 20 m od drogi powinny byc wyciete. Podobnie jak te na drodze lini enegretycznych.
I wszystko wybetonowane kostką betonową.
a dlaczego tylko 20 metrów? Wyciąć wszystko!! Niebezpieczne drzewa są nam, mieszkańcom nie potrzebne! Kochamy beton oraz kostkę brukową!
i co? wymodlili??? chwała panu...;-)))
ten co to na nas zesłał wysłuchał modlitwy ale nie zmienił zdania i utrzymał "decyzję"
Bo drzewa w odleglosci 20 m od drogi powinny byc wyciete. Podobnie jak te na drodze lini enegretycznych.
I wszystko wybetonowane kostką betonową.
a dlaczego tylko 20 metrów? Wyciąć wszystko!! Niebezpieczne drzewa są nam, mieszkańcom nie potrzebne! Kochamy beton oraz kostkę brukową!