Reklama

Lekarz myślał, że to tylko silne stłuczenie

Wiktor te wakacje chciał spędzić zupełnie inaczej. Nie planował szpitala i chemioterapii.

Z zakończenia roku szkolnego wrócił ze świadectwem z biało-czerwonym paskiem. Potem miały być już tylko wypoczynek i wakacje. I tak właśnie było do dnia, kiedy uderzył się w nogę, a rodzice w miejscu uderzenia wyczuli zgrubienie. Zaniepokojeni zabrali syna do lekarza, ale ten stwierdził, że to tylko mocne stłuczenie. Po kilku dniach, gdy zgrubienie nie znikało, pojechali do szpitala.

- No i stamtąd doktor Brzostowski skierował nas do Rzeszowa. Stwierdził jeszcze, że lepiej, aby nie było to to, co myśli - opowiada Dawid Kopeć, ojciec Wiktora.

Reklama

Niestety, przeprowadzone tam badania wykazały, że przypuszczenia dębickiego lekarza okazały się właściwe. Ostatecznie potwierdzili to specjaliści z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie trafił Wiktor.

Osteosarcoma, czyli mięsak kościopochodny, to najczęściej rozpoznawalny nowotwór kości u dzieci, który u Wiktora umiejscowił się w prawej kości piszczelowej. Leczenie to najpierw chemioterapia, a następnie operacja wymiany kości na endoprotezę. Obecnie chłopiec jest po pierwszym wlewie chemii, którą, jak twierdzą rodzice, bardzo ciężko zniósł.

Reklama

- Wyniki krwi bardzo spadły, nie wiadomo, czy nie trzeba jej będzie przetoczyć - mówi Dawid Kopeć.

Na szczęście Wiktor może być w domu, choć w pełnej izolacji, bo jego układ odpornościowy jest bardzo słaby.

Rodzice, choć na początku diagnoza ich załamała, zapowiadają, że zrobią wszystko, by syn odzyskał zdrowie. To jednak kosztuje. Dlatego pieniądze na dojazdy do specjalistów, leczenie i rehabilitację Wiktora zbierają za pośrednictwem portalu siepomaga.pl. Wesprzeć ich w tym można pod adresem:

siepomaga.pl/wiktor-kopec

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama