Do niebezpiecznego zdarzenia drogowego doszło wczoraj w Opacionce (gm. Brzostek). Dachował tam land rover. Na szczęście kierowca i trójka pasażerów nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Sprawę wyjaśnia policja, która szuka granatowego peugeota.
Land roverem poruszał się 40-letni mieszkaniec województwa zachodnio-pomorskiego. Jechały z nim trzy osoby. Po wjechaniu na drogowe wzniesienie - jak wynika z relacji kierowcy land rovera - zorientował się on, że z przeciwnej strony, środkiem drogi, porusza się granatowy peugeot.
- Kierujący land roverem chcąc uniknąć zderzenia odbił w prawo, wjeżdżając na pobocze, następnie wrócił na jezdnię, wpadł w poślizg, zjechał na lewą stronę i dachował do rowu - mówi podinsp. Waldemar Mytkoś, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
Wszyscy uczestnicy zdarzenia odnieśli niegroźne obrażenia. Kierowca land rovera był trzeźwy.
I pewnie sprawa zakończyłaby się mandatem, gdyby nie ten granatowy peugeot. Podinsp. Waldemar Mytoś wyjaśnia, że po przyjeździe na miejsce służb ratunkowych, jak i policji, nie było tam takiego pojazdu.
- Kierujący francuskim samochodem oddalił się z miejsca zdarzenia. Szukamy go, co pozwoli na ustalenie, czy wersja przedstawiona przez kierującego land roverem jest prawdziwa - dodaje podinsp. Mytkoś.