Zespół Pawła Adamka, po 20-letniej przerwie, ponownie wystawia wodewil pt. Cud, czyli Krakowiacy i Górale.
I pomyśleć, że 20 lat temu dzisiejszy Miechodmuch grał Bryndasa. Artur Wygonik, bo o nim mowa, nie jest jednak jedynym, który po tylu latach ponownie wystąpił w tym spektaklu. W 2004 roku, kiedy reżyserował go jeszcze Jan Borek, Artur Wygonik warunkami fizycznymi pasował do roli górala Bryndasa, narzeczonego Basi. Po dwóch dekadach nowemu reżyserowi Jakubowi Bulzakowi trudno byłoby jednak obsadzić go w tej roli. Dlatego tym razem Artur Wygonik wciela się w rolę organisty Miechoducha, który wszędzie pojawia się lekko wstawiony z kuflem miodu, czy też piwa i gra tak sugestywnie, że aż trudno uwierzyć, że gdzieś za sceną nie trwa właśnie suto zakrapiana impreza.
Bryndasem, który stara się o rękę Basi, został za to Tomasz Bulzak, dobrze znany dębickiej publiczności z roli Jezusa, w wystawianym trzy lata temu musicalu Jesus Christ Superstar.
Z pierwotnej obsady wodewilu przygotowanego przez Pawła Adamka na scenie zobaczyć można również Piotra Szypra, który wciela się w rolę młynarza Bartłomieja, czy Jarosława Markiewicza, jako woźnicę Wawrzyńca.
Spośród tych, którym trudno pamiętać wersję tego spektaklu sprzed dwóch dekad, świetnie zaprezentował się Bartosz Piechota, znany raczej jako recytator, czy członek bardziej nowatorskiej w formie grupy teatralnej T.Lab. Tu, wcielając się w krakowskiego studenta Bardosa, pokazał też swój komediowy talent. Podobnie zresztą jak Tomasz Furman w roli Stacha, syna Wawrzyńca i amanta Basi, czy Michał Smoła, jako Jonek, przyjaciel Stacha.
W rolach głównych oglądać też można: Joannę Zauchę, jako Basię, córkę młynarza z pierwszego małżeństwa, Aleksandrę Szymańską, jako Dorotę, drugą żonę młynarza, której Stach, nie wiedzieć czemu, nie chce ulec, Krzysztofa Szymaszka, który wciela się w górala Kwicołapa, Marcina Adamka, jako górala Morgala, Mateusza Dygdonia - górala Świstosa, Edytę Augustyn - Starą Babę i Jakuba Dobkowskiego - pastucha.
Paweł Adamek odpowiada jak zawsze za kierownictwo muzyczne, Jakub Bulzak za reżyserię, Kinga Jurek za choreografię, a Zenon Augustyn i Piotr Szyper za prace stolarskie. Scenografię tym razem przygotowali Grażyna i Wacław Jałowcowie, akompaniatorką solistów i chóru jest Lena Goleń, a baletu Kamil Piękoś. Światłem zajmują się Dawid Pikor i Piotr Cynar, akustyką Sergiusz Smolnicki.
Na scenie cały czas wiele się dzieje. Duża w tym zasługa baletu Zespołu Pieśni i Tańca Igloopolanie (Maria Chęciek, Izabela Ciurkot, Amelia Góra, Julia Jaje, Jagoda Janasiewicz, Małgorzata Łaba, Magdalena Pociask, Aleksandra Pyzińska, Emilia Retmańczyk, Amelia Siarkowska, Miłosz Ciurkot, Michał Ćwik, Jeremiasz Fajkowski, Wojciech Filipek, Kacper Kocaba, Hubert Łaba, Daniel Pasik, Franciszek Wójcik, Ignacy Wójcik, Błażej Zygmunt), któremu towarzyszy tym razem Kapela Ludowa Iskierczanie (Bogusław Kamiński - skrzypce sekund, Gabriela Cebula - skrzypce sekund, Jakub Czapla - skrzypce prym, Stanisław Czapla - basy), Chóru Parafii Matki Bożej Anielskiej w Dębicy (soprany: Alicja Bystrek, Emilia Cabaj, Ewa Dudek, Amelia Dzień, Nikola Gawlik, Krystyna Homik, Katarzyna Hull, Danuta Kądzielawa, Lidia Kolbusz, Izabela Krakowska-Duda, Malwina Kufel, Katarzyna Lis, Anna Magdoń, Celina Marszałęk, Dorota Mazur, Anna Michalik, Ewa Mikos-Cieśla, Agnieszka Ordyna, Izabela Oskarbska, Eliza Smoleń, Alicja Sobas, Karina Solecka, Maria Sulisz-Kononowicz, Karolina Szymaszek, Wioletta Tyńska, Barbara Wróbel, Cecylia Wyszyńska, Agata Zapłacka, alty: Edyta Augustyn, Elżbieta Barnaś, Gabriela Cebula, Zofia Dusberger, Renata Gawlik, Barbara Kalisz, Teresa Malata, Anna Matłok, Monika Mądro, Maria Milan-Majdosz, Karina Nykiel, Maja Szukała, Marta Szulc, Izabela Włodek, Magdalena Wolak, Sylwia Wygonik Monika Zapart, Barbara Żubrowska, tenory: Zenon Augustyn, Jan Baliński, Zygmunt Kowalski, Marcin Moździoch, Stanisław Potyrała, Machał Smoła, Kamil Starc-Kaszuba, Krzysztof Szymaszek, Michał Tragarz, basy: Andrzej Chojnowski, Kacper Czaja, Mateusz Dygdoń, Roman Gondek, Stanisław Klocek, Krzysztof Malata, Piotr Matlok, Paweł Panek, Mirosław Parys, Piotr Szyper) i Mieleckiej Grupy Wokalnej (Mariola Kowalska, Helena Pietryka, Justyna Winiarz, Ewa Czeczot, Barbara Stec, Urszula Sztorc, Tomasz Czachor, Kazimierz Madej, Robert Sasor, Adam Słomba, Jerzy Stasz, Henryk Strugała), a pewnie nawet białemu misiowi prosto z Zakopanego, który towarzyszy góralom, którzy wraz z Bryndasem przychodzą po jego narzeczoną.
Orkiestra Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Dębicy wraz z gośćmi występuje w składzie: skrzypce I: Karol Cieśla - koncertmistrz, Wiktoria Cieśla, Joanna Świerk, Elżbieta Korus, Sara Cyza, Patrycja Podraza, Sylwia Smoła, Anna Panek, Aneta Małek, skrzypce II: Julia Rucińska, Wiktoria Chęciek, Ewa Lula, Weronika Zegar, Zuzanna Więcek, Natalia Garduła, Magdalena Balińska, skrzypce III: Katarzyna Leginowicz-Kalina, Anna Tyksińska, Maria Bielatowicz, Weronika Cebula, Maria Chęciek, altówki: Aneta Cieklińska, Beata Kania-Bulzak, Magdalena Mazur, Tomasz Magdoń, wiolonczele: Paulina Piękoś, Emilia Krzemińska, Ewa Lauria, Karolina Bajger-Pieniądz, Iwona Kapustka, kontrabasy: Marcel Pietraszewski, Dawid Straciło, flety: Gabriela Korus, Tomasz Gąsior, Kinga Wójcik, Kamila Kuczek, obój: Fabian Rau, klarnety: Konrad Zegar, Ewa Świerk, saksofon altowy: Krzysztof Ryś, waltornie: Bartosz Król, Szymon Pęcak, trąbki: Szymon Pieniążek, Julia Kucharska, puzony: Rafał Szreder, Łukasz Matysik, instrumenty perkusyjne: Mikołaj Cygan, Jan Goleń, Paweł Goleń.
Wodewil na scenie Domu Kultury Mors zostanie wystawiony jeszcze 3, 4 i 5 maja o godz. 18:00,10 maja o godz. 19:00, 11 maja o 15:00 i 19:00, 12 maja o 18:00 oraz 19 maja o 15:00 i 19:00. Wejściówek na te spektakle dawno już nie ma, ale organizatorzy zapewniają, że jeśli tylko będą wolne miejsca, bo np. ktoś nie będzie mógł wykorzystać wejściówki, to osoby, które ich nie posiadają, będą wpuszczane na salę o godzinie rozpoczęcia wydarzenia. A obejrzeć widowisko naprawdę warto.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Droga Redakcja, Z obsady, która grała 20 lat temu brakuje jednej osoby - mowa o Jonku. Proszę o dokładne sprawdzenie źródeł i obowiązkowo o wniesienie poprawek.
Widowisko pierwsza klasa. Wszystko wpsaniałe: muzyka, śpiew, kostiumy. Jest tylko jedno ale, bardzo przykre. Jeśli ta gęś w klatce, czy inne zwierzątko, bo z daleka było słabo widać, było żywym zwierzęciem, to ja podziękuję następnym razem. Przecież nawet bardziej pasowałby rekwizyt, zwykła zabawka. Przedstawienie jest komedią, to dodałoby humoru. Kilkadziesiąt ludzi tańczących/tupiących na scenie, głośna muzyka, śpiew i reflektory - to nie jest środowisko nawet dla psa, który jest trzymany w mieszkaniu. Jeżeli jednak był to rekwizyt, to nie ma tematu i tylko gratuluję występu.
Ja mam jedno spostrzeżenie oczywiście nie do bohaterów wodewilu , bo Ci stanęli na wysokości zadania ale odnoście rezerwacji miejsc. Trochę kiepsko jeśli przychodzi się na przedstawienie długo przed czasem a na połowie miejsc widnieją kartki - rezerwacja! Nie wiem skąd taka tradycja zapanowała w Morsach, ale dla mnie i wielu jest to lekceważące( trochę jak patrycjat i plebs) . Skoro są wejściówki to one powinny być wystarczającą przepustką do zajmowania miejsca w wybranym przez nas miejscu na sali . Do przemyślenia .
Droga Redakcja, Z obsady, która grała 20 lat temu brakuje jednej osoby - mowa o Jonku. Proszę o dokładne sprawdzenie źródeł i obowiązkowo o wniesienie poprawek.
Widowisko pierwsza klasa. Wszystko wpsaniałe: muzyka, śpiew, kostiumy. Jest tylko jedno ale, bardzo przykre. Jeśli ta gęś w klatce, czy inne zwierzątko, bo z daleka było słabo widać, było żywym zwierzęciem, to ja podziękuję następnym razem. Przecież nawet bardziej pasowałby rekwizyt, zwykła zabawka. Przedstawienie jest komedią, to dodałoby humoru. Kilkadziesiąt ludzi tańczących/tupiących na scenie, głośna muzyka, śpiew i reflektory - to nie jest środowisko nawet dla psa, który jest trzymany w mieszkaniu. Jeżeli jednak był to rekwizyt, to nie ma tematu i tylko gratuluję występu.
Ja mam jedno spostrzeżenie oczywiście nie do bohaterów wodewilu , bo Ci stanęli na wysokości zadania ale odnoście rezerwacji miejsc. Trochę kiepsko jeśli przychodzi się na przedstawienie długo przed czasem a na połowie miejsc widnieją kartki - rezerwacja! Nie wiem skąd taka tradycja zapanowała w Morsach, ale dla mnie i wielu jest to lekceważące( trochę jak patrycjat i plebs) . Skoro są wejściówki to one powinny być wystarczającą przepustką do zajmowania miejsca w wybranym przez nas miejscu na sali . Do przemyślenia .