Najpierw w Głowaczowej, a chwilę później w Czarnej doszło do kolizji samochodów.
Kilka minut po godz. 7 rano na drodze powiatowej pomiędzy Głowaczową a Borową kierująca alfą romeo mieszkanka Straszęcina straciła panowanie nad pojazdem. Przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Pojazd wpadł w poślizg, wypadł z drogi i wjechał do przydrożnego rowu, uderzając w jego zbocze. Pierwotnie sprawa zakwalifikowana została jako wypadek, ale na szczęście kierującej nic poważnego się nie stało.
- Pani podróżowała sama, dlatego też ukarana została mandatem w kwocie 100 zł, bez punktów karnych - mówi st. asp. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komedy Powiatowej Policji w Dębicy.
Chwilę później, ok. 7:20 w Czarnej, na ul. Słowackiego doszło do kolejnej kolizji. Tym razem prędkości do warunków nie dostosował kierujący fordem mondeo. Samochód wpadł w poślizg, uderzył w ogrodzenie prywatnej posesji i dachował. W pojeździe znajdował się tylko kierowca, mieszkaniec Strzegocic. Jemu również nic poważnego się nie stało, i podobnie, jak w przypadku mieszkanki Straszęcina, tak i w tym policjanci skorzystali z nadzwyczajnego złagodzenia wysokości mandatu. Kierowca forda będzie musiał zapłacić tylko 200 zł. Również nie otrzymał punktów karnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy aby to nie dyskryminacja w koncu facet za to samo wykroczenie dostał mandat 100% wyzszy niz kobita?
Czy za to samo? On zniszczył ogrodzenie, a ona nie. Wiadomo, zaplaci za szkody, ale kłopotów jedenak narobił większych.
Czy aby to nie dyskryminacja w koncu facet za to samo wykroczenie dostał mandat 100% wyzszy niz kobita?
Czy za to samo? On zniszczył ogrodzenie, a ona nie. Wiadomo, zaplaci za szkody, ale kłopotów jedenak narobił większych.