Prawie dwie godziny czekała na pomoc sarna potrącona przez samochód w Grabinach. Zwierzę zabezpieczyli policjanci i weterynarz.
Służby pewnie zjawiłyby się wcześniej, ale nikt ich nie zawiadomił.
- Zobaczyłem koziołka stojącego na poboczu. Nie wyglądał dobrze. Obok jakiś pan rozmawiał przez telefon, zastanawiał się, co zrobić. Wcześniej dowiedział się, że zwierzę jest tutaj od 6 rano - opowiada Dawid Cisło z Grabin.
Niezwłocznie zadzwonił do Urzędu Gminy i na policję. Wkrótce zjawił się patrol, który zabezpieczył koziołka do przyjazdu lekarza weterynarii. Zwierzę było w szoku, bardzo oszołomione, widać było, że odczuwa ból w lewym boku.
Potrącenie dzikiego zwierzęcia to wypadek losowy, ale zostawienie go bez pomocy, to złamanie prawa. Obowiązek ten wynika z przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Należy zawiadomić policję, straż miejską, gminną, lekarza weterynarii, urząd gminy lub nadleśnictwo. Kierowca, który w takiej sytuacji nie zawiadomi kogoś z wymienionych służb, naraża się na karę aresztu lub do 5 tys.zł grzywny.
Dziś w nocy na drogach powiatu doszło do jeszcze jednego zdarzenia z udziałem sarny. Na łączniku z autostradą w Grabinach, kierowca fiata brava chcąc uniknąć potrącenia zwierzęcia, wpadł do rowu. Następnie auto wróciło na jezdnię i tam przewróciło się na bok. Kierowcy nic się nie stało.