Reklama

Każdy z nas może pomóc Mai i jej rodzinie

04/04/2019 18:17

Miała nawet sto ataków padaczki dziennie. Mała Maja z Golemek zmaga się z rzadkim schorzeniem, na które zapada troje na sto tysięcy rodzących się w Polsce dzieci. Jej rehabilitacja i leczenie są kosztowne, dlatego rodzinie postanowili pomóc znajomi. My też możemy.

Maja urodziła się w czerwcu 2017 roku. Na początku wszystko było dobrze, a rodzice nie zauważyli niczego niepokojącego. Problemy zaczęły się, gdy dziewczynka miała ok. 4,5 miesiąca.
- Zostaliśmy skierowani do Rzeszowa, gdzie bardzo szybko zdiagnozowano córkę - mówi Rafał Olszewski, tata Mai.
Wykonane zostało badanie fal mózgowych EEG oraz rezonans. U dziecka stwierdzono szerokozakrętowość i gładkomózgowie. W główce dziecka dochodzi do niekontrolowanych wyładowań, co jest powodem ataków padaczki.
- Na początku było ich nawet sto. Musieliśmy je liczyć, żeby wiedzieć, czy zastosowane leczenie przynosi efekty - mówi Katarzyna Olszewska, mama Mai.

Po lekach jest lepiej
Po zastosowaniu leków jest lepiej, a dziewczynka ma jeden atak dziennie. Czasem nie ma ich przez dwa dni.
- Leki jedynie tłumią chorobę, ale nie ma szans na to, żeby córka wyzdrowiała - mówi Katarzyna Olszewska.
Ich stosowanie zmniejsza liczbę ataków padaczki, ale ma też negatywny skutek. Rozwój dziewczynki jest dużo wolniejszy. Mimo, że niebawem będzie miała dwa lata, to nie potrafi gryźć. Od czasu do czasu wypowie też niewyraźnie jakieś słowo.

Reklama

Kosztowne badania i rehabilitacja
Maja jest rehabilitowana cztery razy w tygodniu. Niebawem dojdzie piąta. Za godzinę pracy z dzieckiem specjalista bierze 80 zł. Raz w miesiącu musi być również wykonane EEG. Koszt - 500 zł. Do tego dochodzi zakup mleka oraz jedzenia takiego, jak dla niemowląt, pieluch, chusteczek nawilżanych, no i lekarstw.
- Jeździmy na konsultacje, co także kosztuje - mówi Katarzyna Olszewska.
Czasem konsultacje przeprowadzane są za pomocą komunikatorów internetowych, ale i za nie rodzice muszą płacić. Jak wyjaśnia Rafał Olszewski miesięczny koszt utrzymania córki to ponad 2 tys. zł, a pracuje tylko on. Żona musi być cały czas z dzieckiem.
- Oczywiście dostajemy też pomoc z gminy, pobieram zasiłek, przychodzi też pani, która mnie odciąża, za co serdecznie dziękujemy - mówi Katarzyna Olszewska.
Jakby tego było mało, starsza córka państwa Olszewskich również ma problemy zdrowotne, m.in. wadę serca.

Pomagają znajomi
Oprócz pomocy z gminy Czarna rodzinie pomagają również znajomi. Pan Rafał jest członkiem Automobilklubu Stomil w Dębicy, gdzie sędziuje podczas rajdów. To członkowie klubu postanowili ulżyć rodzinie i zorganizowali m.in. zbiórkę na portalu pomagam.pl. Aby wspomóc dziewczynkę w wyszukiwarkę należy wpisać Pomoc dla pszczółki Mai. Zbiórkę pieniędzy zainicjowała Marie Orlińska-Matelowska, również członkini AK Stomil Dębica. Zbiórkę można znaleźć również pod adresem pomagam.pl/kfy4byun. Dziecku i jej rodzicom można pomóc także poprzez przekazywanie 1% podatku - nr KRS 00000 37904, cel szczegółowy 33708 Olszewska Maja Czarna. Można także przelewać pieniądze bezpośrednio na konto: Fundacja Dzieciom Zdążyć z pomocą, nr konta 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994, tytułem: 33708 Olszewska Maja Czarna darowizna na pomoc i ochronę zdrowia. Na tym jednak pomoc znajomych się nie kończy. Do pomocy przyłącza się także Klub Pino w Dębicy, który zorganizuje 2 czerwca turniej bilardowy. Do organizacji obu wydarzeń włączyli się także biegacze, członkowie ze Stowarzyszenia Czarne Gryfy z Czarnej.

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama