Każde drzewo na wagę ochłody
Koszmarny upał. Temperatury przekraczające 35 stopni Celsjusza w cieniu, to norma ostatnich dni. W taki czas widać niezwykle dowodnie, jak barbarzyńsko zdewastowano miasto.
Nie ma gdzie się schować przed prażącym słońcem. Ulica Kościuszki, dawniej pięknie porośnięta dorodnymi kasztanowcami, dziś straszy rozpaloną kostką chodnikową i parującym asfaltem. Drzewa przed laty przy okazji przebudowy ulicy wycięto. Przejście Kościuszki od magistratu do ronda Heleny Jabłonowskiej staje się w taki skwar prawdziwym wyzwaniem. O ławkach nawet nie ma co wspominać, jedyne miejsce gdzie można usiąść, to przystanek autobusowy.
Można byłoby ten dystans pokonać idąc wśród pięknej zieleni, wysokich drzew w parku po jednostce saperów. Niestety, tutaj też zmęczony piechur musi obejść się smakiem. Teren po byłej jednostce został oddany Wojskom Obrony Terytorialnej. Otoczono go wysokim ogrodzeniem, powieszono tablice, że jest to teren wojskowy i wstęp jest tutaj wzbroniony. Wspaniały teren zielony: alejki, drzewa, zieleń nie służą dębiczanom. Piechur może tylko pomarzyć, aby usiąść tam w cieniu drzew.
Krótkowzroczność samorządowej polityki, czy to powiatowej czy miejskiej, w takie upalne dni jest widoczna jak – nomen omen – na patelni. Propagandowe akcje sadzenia drzew takich czy owakich, żałośnie podpartych patykami, da – jeśli w ogóle da – efekt za kilkanaście lat. Z kurtyn wodnych korzystają młodzi ludzie i dzieci. Starsi woleliby tradycyjne metody radzenia sobie z bardzo wysoką temperaturą: cień drzew i ławki.
W takie dni dębiczanie masowo odwiedzali galerie handlowe. Klimatyzowane pomieszczenia dawały trochę wytchnienia.
Podpis pod zdjęcie: Te drzewa zostały wycięte na terenie zajętym przez WOT. Podobno był jakiś tego powód.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trudno pogodzić się z tym, że w ciągu ostatnich lat aż tak zniszczono przestrzeń miejską Dębicy, ogałacając ją z zieleni. Nie rozumiem dlaczego u nas w dalszym ciągu betonuje się skwery, wycina drzewa skoro dzisiaj jest rzeczą wiadomą jak bardzo szkodliwa dla mieszkańców i miasta jest betonoza. Komu mają służyć rozgrzane chodniki pozbawione drzew, rozgrzana płyta Rynku, ławki wyeksponowane do słońca..... Czy te obiekty wg urzędników mają być " sztuką dla sztuki " czy mają mieć wartość użytkową. Nie zgadzamy się na dalsze niszczenie zieleni miejskiej. Włodarze naszego miasta powinni zapoznać się z aktualnymi trendami zgodnie, z którymi miasto powinno zostać odbetonowane i przywrócona zieleń miejska.
Ten kto decyduje o wycince drzew i tworzeniu nam istnych patelni powinien mieć wystawione biurko do pracy na rozgrzany plac i niech tam pracuje. Pozwolić mu się na cieszyć otwartym słońcem.
Marnuje Pan tu tylko swój cenny czas, zalewając się goryczą. Na Zachodzie nie ma tego typu problemów, bo ludzie to rozumieją.. Polska to stan umysłu, a Podkarpacie to już intelektualna abstrakcja. To miasto robotników, czy ktoś tego chce czy nie, i taki też ma charakter. Kto coś sobą reprezentował, już dawno stąd uciekł, reszta liczy albo na lokalne stołki albo na cud.
Wspaniały cień i pyszne lody można za to znaleźć w parku miejskim im. Skarbka-Borowskiego.
Do parku trzeba dojść- nie każdy jest zmotoryzowany, a komunikacja w naszym mieście działa tak jakby jej nie było. Ja nie zachwycam się tym parkiem - z kilku powodów. Po pierwsze jest w nim bardzo brudno. Wzdłuż chodnika od kina Kosmos do ul. 1 go Maja porozrzucane są opakowania szklane , papierowe i PCV, a chodnik ( nierówny, pofalowany )to chyba kilka lat nie był zamiatany. Trawniki między ulicą a chodnikiem rozjeżdżone są przez parkujące na nich samochody chociaż obok, na parkingu znajduje się sporo wolnych miejsc. Po drugie -rewitalizacja parku kosztowała kilkadziesiąt mln. zł. a jego wygląd niewiele różni się od stanu pierwotnego- na pewno uporządkowano poszycie. Wyposażenie parku: ławki, lampy oświetleniowe, balustrady schodów i podjazdu mają zwykłą nieciekawą formę. Nietrudno sobie wyobrazić jakby wyglądała główna alejka gdyby zastosowano stylowe wyposażenie. A już wielkim nieporozumieniem są betonowe elementy otaczające ławki i ciężkie betonowe kwietniki. Bardzo często rewitalizacja parku obejmuje wykonanie fontanny. W tym parku nie ma fontanny jest za to budka campingowa z napojami i lodami. Z dzieciństwa pamiętam, że w parku był nieduży zbiornik wodny otoczony ładną balustradą, niestety nie został odtworzony.
Trudno pogodzić się z tym, że w ciągu ostatnich lat aż tak zniszczono przestrzeń miejską Dębicy, ogałacając ją z zieleni. Nie rozumiem dlaczego u nas w dalszym ciągu betonuje się skwery, wycina drzewa skoro dzisiaj jest rzeczą wiadomą jak bardzo szkodliwa dla mieszkańców i miasta jest betonoza. Komu mają służyć rozgrzane chodniki pozbawione drzew, rozgrzana płyta Rynku, ławki wyeksponowane do słońca..... Czy te obiekty wg urzędników mają być " sztuką dla sztuki " czy mają mieć wartość użytkową. Nie zgadzamy się na dalsze niszczenie zieleni miejskiej. Włodarze naszego miasta powinni zapoznać się z aktualnymi trendami zgodnie, z którymi miasto powinno zostać odbetonowane i przywrócona zieleń miejska.
Ten kto decyduje o wycince drzew i tworzeniu nam istnych patelni powinien mieć wystawione biurko do pracy na rozgrzany plac i niech tam pracuje. Pozwolić mu się na cieszyć otwartym słońcem.
Marnuje Pan tu tylko swój cenny czas, zalewając się goryczą. Na Zachodzie nie ma tego typu problemów, bo ludzie to rozumieją.. Polska to stan umysłu, a Podkarpacie to już intelektualna abstrakcja. To miasto robotników, czy ktoś tego chce czy nie, i taki też ma charakter. Kto coś sobą reprezentował, już dawno stąd uciekł, reszta liczy albo na lokalne stołki albo na cud.