Dziwnie zachowujące się zwierzę pojawiło się na polach w Chotowej. Gmina zorganizowała pomoc, ale na ratunek było już za późno.
Jeleń stał nieruchomo pośrodku pola. Nie uciekał, reagował na bodźce zewnętrzne. Widać było, że jest słaby i chory. Nie oddalił się także w nocy. Wtedy mieszkańcy zaalarmowali urząd gminy. Sekretarz gminy Mirosław Perz zorganizował pomoc. Była opcja przewiezienia zwierzęcia do Ośrodka Leczenia Dzikich Zwierząt w Przemyślu. Jednak kiedy służby dotarły na miejsce, zwierzę było już w agonii.
- Nie było szans mu pomóc - mówi lek. wet. Agnieszka Kobos, która mogła jedynie skrócić cierpienie jelenia.
Podczas oględzin ciała okazało się, że zwierzę ma jedynie niewielką ranę w okolicach szyi. Wyglądała jak rana po kuli. Stąd podejrzenie, że mogło zostać postrzelone przez kłusownika.
- Policja wykluczyła taką możliwość. Prawdopodobnie jeleń był ofiarą wypadku komunikacyjnego - mówi Mirosław Perz.
W tych okolicach na polach jelenie nie są widywane. Skąd zatem wziął się tutaj ten osobnik?
- Myśliwi, którzy byli na miejscu, też byli zdziwieni, że tutaj zawędrował - mówi Łukasz Gajewski, radny i naczelnik OSP Chotowa, który również zaangażował się w ratowanie jelenia.