Maciej Cieślak to pochodzący z Dębicy finansista, fizyk jądrowy i przede wszystkim artysta fotografik. Jego wystawę oglądać można obecnie w Galerii Sztuki Miejskiego Ośrodka Kultury.
Nie jest to jego pierwsza wizyta w tym miejscu. W 2012 roku pokazywał tu zdjęcia z cyklu Bajka masajska. W 2016 gościł z projektem Kontakt.

- A dzisiaj Maciej zaprasza nas na zupełnie inne wydarzenie, inny sposób, nie chcę powiedzieć obrazowania, bo tutaj też fotografia odgrywa dużą rolę, ale nie mniejszą sztuczna inteligencja. I tutaj te dwie możliwości realizacji obrazu wykorzystał autor - mówił w ostatni piątek, podczas spotkania z Maciejem Cieślakiem, Ryszard Kucab, szef galerii.
Sam autor wpadł na Akademicką 8 na ostatni moment. Magdalena Daniek wypatrywała go w drzwiach martwiąc się, że nie zdąży na spotkanie. Na szczęście nie zawiódł, choć przepraszał zebranych w galerii za swój niespokojny jeszcze, z pośpiechu, oddech.

Kilkadziesiąt prac Macieja Cieślaka można było oglądać w głównej sali galerii już od 7 listopada. On sam nie mógł dotrzeć na wernisaż, więc pojawił się dwa tygodnie później. Ale jego prace były szeroko komentowane.
- Nie wiem jak długo pracowałeś nad tym projektem, no ale efekt jest zachwycający. To są słowa, które słyszałem tutaj wielokrotnie - przekonywał go Ryszard Kucab.
Sam autor przyznał, że projekt zatytułowany Jak blisko, zrealizował już ponad rok temu. Miał on być zaproszeniem do refleksji nad naszą relacją ze zwierzętami.
- Nad tym gdzie jesteśmy dzisiaj w kontekście kultury, w kontekście nauki, rozwoju kilkusetletniego nauki, religii... Gdzie jesteśmy w zrozumieniu tego jaka jest nasza relacja ze zwierzętami. Żyjemy w takim świecie antropocentryzmu, czyli że człowiek jest królem, uważa się za króla świata, czyni sobie ziemię poddaną. Przez setki lat myśleliśmy też, że dominujemy nad zwierzętami, no i przyrodą - zauważył Maciej Cieślak.

Tymczasem, jak twierdzi, badania ostatnich lat, jeśli nie dziesięcioleci, każą nam patrzeć na relacje ze zwierzętami z nowej perspektywy. Choćby dlatego, że genetyka w sposób jednoznaczny określa człowieka i szympansa jako bardzo bliskie organizmy. Człowieka i szympansa łączy ze sobą aż 99 procent genów. Podobnie z inteligencją i samoświadomością, które jeszcze do niedawna wydawały się przypisane wyłącznie do ludzi. Tymczasem siedem ssaków. m.in. delfiny, czy kruki, również mają samoświadomość, czyli coś, co jeszcze do niedawna uważane było za cechę wyłącznie ludzką.

- Czyli wiedzą, że są. Podobnie wiele zwierząt rozmawia między sobą. Kaszaloty, czyli takie wielkie wieloryby, porozumiewają się, mówią do siebie po imieniu. W ostatnich latach rozwinęły się badania nad zrozumieniem języków kaszalotów. A zostały one jeszcze bardziej rozwinięte przez rozwój sztucznej inteligencji. Ten projekt powstał ponad rok temu. I teraz jak sprawdzałem prace nad zrozumieniem i tłumaczeniem języka kaszalotów były bardzo zaawansowane. Dziś, przed tygodniem bodajże, był taki duży artykuł w jednym z czasopism naukowych i wiemy jak z kaszalotami rozmawiać. One wydają takie sylaby jak alfabet Morse'a. Wydawało się nawet, że to jest alfabet Morse'a, ale okazało się, że jest zupełnie inaczej tłumaczony, zupełnie inaczej to formułują, ten swój język, swoje komendy, zaczepki - opowiadał autor wystawy.

To zresztą było punktem wyjścia do projektu Jak blisko. Maciej Cieślak tłumaczył, że fotografia jako taka, nie pozwalała mu na przedstawienie jego koncepcji w taki sposób, w jaki by chciał. Dlatego sięgnął po sztuczną inteligencję, jako narzędzie kreacji.
- Ja kreowałem akurat obraz fotograficzny i tak powstał ten projekt, który ma taką prostą formę przedstawieniową. Są to portrety dwóch istot - ludzi i dzikiego zwierzęcia. Najczęściej występujące w parach, które to istoty nie są schierarchizowane. One są po prostu obok siebie. Nie ma, nie powinno być na tych portretach widać dominacji, ani jednej, ani drugiej z tych postaci. I to jest właśnie takie zaproszenie do patrzenia i zastanawiania się co by było gdyby rzeczywiście taka sytuacja wokół nas się pojawiła - wyjaśniał.
Bo co byłoby, gdyby kobieta chciała sfotografować się z nosorożcem na tle studia fotograficznego? Albo myśliwy pozował do portretu z jeleniem? W świecie realnym to byłoby niemożliwe, natomiast w świecie sztucznej inteligencji już tak. Dlatego, według autora, jego prace są na granicy realności. Prawdziwe, a jednak nieprawdziwe.

- I to jest taka sytuacja graniczna, która pozwala na nie patrzeć tak jak chcemy. Więc możemy szukać swojej prawdy patrząc na te prace tak jak chcemy. Dzięki temu narzędziu będziemy być może w przyszłości wiedzieli jak jesteśmy blisko ze zwierzętami. Będziemy się więcej dowiadywali. Ale też będziemy mogli więcej przedstawiać - mówił, mając na myśli sztuczną inteligencję.
Wystawę Macieja Cieślaka, podobnie jak jeszcze dwie inne wystawy, oglądać można w Galerii Sztuki Miejskiego Ośrodka Kultury do 6 grudnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze