Sądziłem, że na profilu posła PiS Jana Warzechy niewiele potrafi mnie zadziwić. Myliłem się i to bardzo. Tak bardzo, że tak się mylić nie chciałbym.
30 stycznia na profilu społecznościowym posła Jana Warzechy pojawiło się zdjęcie Marka Kotańskiego. Poseł napisał: Nazywany „Aniołem wyklętych”. Stworzył Monar, ośrodek wsparcia dla alkoholików, narkomanów i Markot, organizację walczącą z bezdomnością. Uczył ludzi, że życie jest piękniejsze bez nałogów. Czy ktoś pamięta jeszcze tego wielkiego człowieka, co pomagał ubogim i żadnych pieniędzy za to nie brał?
Po przeczytaniu tej notki otarłem łzę przypominając sobie Marka Kotańskiego i jego ciągłą walkę z nietolerancją, ksenofobią, obskurantyzmem.
Naiwny mógłby sądzić, że i posła Jana Warzechę dopadł taki nastrój. Skąd jednak akurat 30 stycznia taka refleksja moralna? Marek Kotański urodził się 11 marca 1942 roku, zatem dopiero za 6 tygodni można byłoby obchodzić jego 80 urodziny. Zmarł 20 lat temu, ale 19 sierpnia. Niewiele zatem z tego wynika. Powód jednak jakiś musiał być…
Bardzo prosty, jak się okazuje i jednocześnie tak bardzo PiS-owski. Niechęć do Jurka Owsiaka i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która właśnie 30 stycznia 2022 roku organizowała swój 30. finał.
Ale poseł nie napisał o tym wydarzeniu ani słowa: ani jednego słowa dobrego, ale także ani jednego słowa złego. Nie zawiedli natomiast jego wierni pretorianie społecznościowi, ci którzy gromadzą się wokół jego myśli wyrażanych słowami i tymi ukrywanymi za niedopowiedzeniami.
Lider wśród fanów Barbara Wojciechowska o Marku Kotańskim: „Przeciwieństwo Owsiaka - dla niego człowiek był celem a nie kasa i zabezpieczenie rodziny do trzeciego pokolenia.”
Inny Lider wśród fanów Jacek Jan Pawłowicz pisze równie subtelnie: „I nie ciągnął kasy jak Owsiak. Nie zatrudniał swojej rodzinki i nie wyposażył do niewiadomo którego pokolenia. Nie terroryzował ludzi jak wolontariusze Owsiaka.”
Czy poseł Jan Warzecha napisał coś negatywnego o WOŚP? Nie. Może o Jurku Owsiaku? Nie. A jeśli tak, to dlaczego czuję niesmak po przeczytaniu jego wpisu i komentarzach jego gości? Ale to chyba mój problem, poseł jest szlachetny i kulturalny, nikogo nie obraża i niczego nie insynuuje.
Na zdjęciu niżej podpisany z bardzo sympatycznymi wolontariuszami WOŚP w czasie 30. finału na stacji metra Wilanowska w Warszawie. Wrzuciłem do puszki pieniądze dobrowolnie, z wielką przyjemnością, nie byłem terroryzowany. Moja Żona też bez przymusu wrzuciła odpowiedni banknot.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A ja rzygam kolejnym tekstem politycznym na tym blogu. Zaprawdę powiadam wam: Nie tędy droga.
Bardzo dobry tekst. WOŚP bardziej łączy niż dzieli. Nie wiem z jakiego powodu wiele osób ze świecznika wstydzi się przyznać, że jeszcze niedawno z dumą nosili samoprzylepne serduszka. Kilka lat temu WOŚP łączyła także tych, którzy teraz wykrzywiają się w paskudnym grymasie.
partia zakazała, potem miejsca na liście się nie zdobędzie, ot walka o żłób
Co jak co ale dbanie o rodziny i zabezpieczanie ich bytu dzisiejszej władzy wychodzi genialnie
Panie Janiec, W kolejnym tekście nawiązujesz Pan do Warszawy - zastanów się Pan czy może nie tam jest Pańskie miejsce? Będziesz Pan jeździł metrem w tą i spowrotem. Z Czerskiej na Wiertniczą! A nam Dębiczanom pozwól Pan żyć po swojemu - jak trzeba!
A ja rzygam kolejnym tekstem politycznym na tym blogu. Zaprawdę powiadam wam: Nie tędy droga.
Bardzo dobry tekst. WOŚP bardziej łączy niż dzieli. Nie wiem z jakiego powodu wiele osób ze świecznika wstydzi się przyznać, że jeszcze niedawno z dumą nosili samoprzylepne serduszka. Kilka lat temu WOŚP łączyła także tych, którzy teraz wykrzywiają się w paskudnym grymasie.
partia zakazała, potem miejsca na liście się nie zdobędzie, ot walka o żłób