Do napisania paru zdań skłonił mnie post zamieszczony na stronie Stowarzyszenia “Dębica od Nowa” na portalu Facebook - można go znaleźć tutaj. Poruszona sprawa wpisuje się w tematykę odpadową, o której ostatnio tutaj piszę. Tym razem w kontekście ulicznej zbiórki odpadów.
Każdy z nas spacerując ulicami Dębicy widzi obecnie używane kosze. Duże, betonowe z wkładem i otwarte. Faktem jest, że regularnie trafiają tam odpady z niektórych firm, punktów usługowych czy gastronomicznych. Ich otoczenie też często jest (oględnie określając) nieestetyczne. Z różnych względów - przepełnienia, ptactwa rozszarpującego worki itd.
A to wszystko rodzi określone koszty dla samorządu. Odpady tam zbierane są zmieszane, więc ich zagospodarowanie jest drogie. Porządkowanie otoczenia koszy ulicznych siłą rzeczy jest wliczane w rachunek przez firmę obsługującą utrzymanie czystości w mieście. Do tego koszty wizerunkowe, bo trudno nazwać Dębicę czystą czy zieloną widząc obecny stan rzeczy.
Mają więc rację przedstawiciele stowarzyszenia zwracając uwagę na ten temat. I bardzo dobrym kierunkiem będzie wymiana pojemników na te o innej konstrukcji, która uniemożliwi wrzucanie całych worków do środka. Sam na październikowej sesji rady wnioskowałem o dwie sprawy z tym związane.
Pierwsza - o opróżnianie koszy ulicznych weekendy. Może nie wszystkich, ale na pewno tych, gdzie jest w soboty, niedziele większy ruch. Regularnie jest na przykład problem z pełnym koszem przy kinie “Śnieżka”, w parkach itd. Każdy z nas wskaże takie miejsca. Druga sprawa to stopniowa wymiana koszy ulicznych na te do segregacji.
Ktoś zaraz podniesie argument, że to kosztuje i w ogóle. Oczywiście - wymiana koszy to koszt. Ale jednorazowy. I warto patrzeć przez pryzmat oszczędności na zagospodarowaniu odpadów posegregowanych zamiast zmieszanych a także redukcji problemu podrzucanych odpadów ze względu na inną konstrukcję pojemników. Do tego dodajmy korzyści estetyczne, wizerunkowe dla mieszkańców jak i odwiedzających Dębicę.
W odpowiedzi na mój wniosek wyliczono, że opróżnianie wszystkich miejskich koszy w weekendy to dodatkowy koszt rzędu niecałych 100 tysięcy złotych w skali roku. Przypomnę, że miasto ma budżet rzędu 200 milionów złotych. Chyba stać miasto na tę stówkę, co? Kwotę można zmniejszyć poprzez odpowiedni dobór koszy do opróżniania w weekendy, bo nie wszędzie jest to pewnie niezbędne. A koszt wymiany koszy ulicznych na te do segregacji? Oferta na rynku jest różnorodna - od ok. tysiąca do czterech za sztukę. Przy odpowiedniej skali zamówienia i analizie potrzeb można pewnie zamknąć się w przedziale dwóch tysięcy złotych. Koszy ulicznych mamy w mieście 280, więc tu koszt zamknąłby się w niecałych 600 tys. zł. Niemało, ale to też kwestia analizy, gdzie taka wymiana będzie niezbędna i rozłożenia sprawy w czasie.
Nie wiem jak Państwo uważają, ale dla mnie gra jest warta stówki w pierwszym kroku i paru stówek w kolejnym przy naszym dębickim 200-milionowym budżecie. Bo czystość i porządek w przestrzeni publicznej są jedną z wizytówek danego miejsca. A póki co mało komu podoba się ta obecna dębicka wizytówka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Taki kosz musiałby być pancerny i debiloodporny. Żeby nie było takich widoków jak w Nowy Rok spalony kosz przy Parafii Krzyża Świętego...
Oczywiście, wszystkie urządzenia umieszczane w przestrzeni publicznej muszą spełniać określone normy w zakresie wytrzymałości na różne czynniki. Nie zwalnia to nikogo z poszanowania wspólnej własności.
Taki kosz musiałby być pancerny i debiloodporny. Żeby nie było takich widoków jak w Nowy Rok spalony kosz przy Parafii Krzyża Świętego...
Oczywiście, wszystkie urządzenia umieszczane w przestrzeni publicznej muszą spełniać określone normy w zakresie wytrzymałości na różne czynniki. Nie zwalnia to nikogo z poszanowania wspólnej własności.