Reklama

Gehenna w Żdżarach: Małgorzata K. skazana


- Spotkamy się w sądzie - odgrażała się na sali sądowej 74-letnia Małgorzata K w kierunku przedstawicieli mediów. Mieszkanka Żdżar wraz ze swoimi dziećmi 39-letnią Małgorzatą i 41-letnim Andrzejem zgotowali piekło m.in. panu Antoniemu. Kilka dni temu zapadł wyrok w głośnej sprawie.


Małgorzata K. pracowała jako lekarz dermatolog w Tarnowie. Mieszkała tam ze swoimi dziećmi. Z dawnej stolicy województwa tarnowskiego musieli się wyprowadzić m.in. po tym, jak zaatakowali jednego z sąsiadów. Cała trójka trafiła do gminy Czarna, a konkretnie do Żdżar, gdzie od pani Bożeny kupili dom. To ona jako pierwsza odczuła na własnej skórze, co to znaczy sąsiedztwo z rodziną K. Kobieta była regularnie obrażana, nękana, jej dom obrzucany był różnymi przedmiotami, polewany wodą. Ale to tylko część z tego, co przeżywała kobieta przez wiele lat. Rodzina K. śledziła ją, groziła śmiercią, naruszyła jej nietykalność cielesną. Pani Bożena założyła wokół domu monitoring. Na jednym z nagrań wielokrotnie publikowanych przez ogólnopolskie media widać, jak rodzina K. wtargnęła na podwórko sąsiadki. Kiedy ta zaczęła krzyczeć: ratunku, pomocy! lekarka z dwójką dzieci się wycofali.

- Zapi...olę cię ku..o - rzucił wtedy Andrzej K. w kierunku pani Bożeny.

Reklama

Niestety kolejne zawiadomienia na policję, czy do prokuratury nie przynosiły żadnych efektów. Zresztą rodzina K. robiła dokładnie to samo. Składała szereg zawiadomień na panią Bożenę, ale i innych sąsiadów. W końcu pani Bożena wyprowadziła się ze Żdżar, a po pewnym czasie zadecydowała o sprzedaży swojego domu. Ten trafił w ręce pana Antoniego. Mężczyzna uważał, że poradzi sobie z tą sytuacją, ale nie zdawał sobie wtedy sprawy z tego, w jakim wielkim był błędzie. Rodzina K. swoją agresję skierowała w jego stronę.

- Działając wspólnie z ustalonymi osobami, co do których prowadzone jest odrębne postępowanie uporczywie nękali Antoniego W. w ten sposób, że znieważali go słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe, cyfrowo rejestrowali obraz z jego posesji, umieszczali w pobliżu jego posesji urządzenia reagujące na ruch, emitujące głośne dźwięki o różnej częstotliwości w przypadku pojawienia się pokrzywdzonego - zaczął wyliczać kilka dni temu prowadzący rozprawę sędzia Maciej Szczupak.

Reklama

To jednak nie wszystko. Pan Antoni musiał mierzyć się z różnymi odgłosami, wystrzałami, a na jego posesje rzucane były również kamienie i szyszki, zazwyczaj wtedy, kiedy mężczyzna wyjeżdżał swoim samochodem.

- Umieścili w pobliżu posesji pokrzywdzonego niesprawną lodówkę bez drzwi, w której umieszczali zepsute produkty spożywcze i odpady organiczne, wytwarzające fetor, umieszczali wzdłuż jego posesji zwierzęce fekalia i resztki jedzenia, do których zbiegały się zwierzęta, przy czym zwierzęce fekalia rozrzucali także wzdłuż drogi dojazdowej do posesji pokrzywdzonego - wyliczał dalej sędzia.

Reklama

Oprócz tego rodzina K. zakłócała ciszę nocną poprzez głośną grę na trąbce, niezasadnie wzywali policję ze wskazaniem niepopełnionych przez pokrzywdzonego przestępstw i wykroczeń, rozpędzali samochód i gwałtownie zatrzymywali bezpośrednio przed pokrzywdzonym, oświetlali w porze nocnej posesje pokrzywdzonego światłami samochodu i migali nimi, polewali posesje i pokrzywdzonego wodą, pomawiali go o otrucie ich psów. Do szkalowania pana Antoniego wykorzystywali również założony przez siebie profil na Facebooku Prokuratura Rejonowa w Dębicy nieoficjalnie, gdzie publikowali treści znieważające pokrzywdzonego, pomawiali o pobyt w zakładzie karnym i przynależność do struktur przestępczych w zakładzie karnym, posiadanie środków odurzających i uzależnienie od nich. Ale to nadal nie koniec. Najpoważniejszym oskarżeniem był to, kiedy młodsza Małgorzata K. groziła mężczyźnie bronią, jak się potem okazało pneumatyczną. Ten moment został przez pana Antoniego zarejestrowany.

- Chcesz ratować życie to sp…, bo w tej chwili tego użyję - mówiła Małgorzata K. do sąsiada, celując w jego kierunku bronią.

Reklama

Po chwili dodała: dostajesz prosto w ryj. Na nagraniu słychać również wyzwiska kierowane w stronę mężczyzny. Horror pana Antoniego trwał trzy lata. Po tym czasie, właśnie po sytuacji z bronią do Żdżar zjechali kolejny raz policjanci, a cała rodzina została zatrzymana.

Ale ani pan Antoni, ani pani Bożena nie byli jedynymi ofiarami rodziny K. Ucierpiała bardzo mocno również mieszkająca w pobliżu pani Patrycja, która była obecna na sali rozpraw podczas ostatniego posiedzenia w sprawie 74-letniej Małgorzaty K. Ona i jej rodzina wymachiwali młotkiem i innymi przedmiotami, kiedy w pobliżu znajdowała się pani Patrycja, albo jej dzieci. Podobnie, jak w przypadku pana Antoniego nasyłali na kobietę policję na podstawie wymyślonych przez siebie zarzutów, rzucali na posesję kobiety kamienie i petardy, a także rzucali w jej syna zwierzęcymi fekaliami. Do dzieci wykrzykiwali również treści, które miały u nich wywołać obawę umieszczenia w placówce opiekuńczej.

Reklama

- 12 lipca 2023 roku grozili pokrzywdzonej i jej dzieciom pozbawieniem życia, trzymając w rękach broń pneumatyczna krótką i długą, kierując je w stroną pokrzywdzonych - powiedział podczas rozprawy sędzia Maciej Szczupak.

Za przestępstwa popełnione wobec pana Antoniego Małgorzata K. usłyszała wyrok trzech lat pozbawienia wolności, zakaz kontaktowania się z mężczyzną w jakikolwiek sposób przez siedem lat oraz zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż pięćdziesiąt metrów również przez siedem lat. Oprócz tego musi wypłacić mu trzydzieści tysięcy złotych nawiązki. Sąd uznał jej winę również w sprawie nękania pani Patrycji i dwójki jej dzieci. Za to Małgorzata K. usłyszała wyrok dwóch lat i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności. Również przez siedem lat nie może się kontaktować w jakikolwiek sposób z pokrzywdzonymi i przez taki sam okres nie może zbliżać się do nich na odległość mniejszą niż pięćdziesiąt metrów. Pani Patrycji skazana ma wypłacić nawiązkę w wysokości trzydziestu tysięcy złotych, a jej dzieciom po pięć tysięcy złotych. Sąd orzekł karę łączną czterech lat pozbawienia wolności. A to oznacza, że - jeśli oczywiście nic się nie zmieni - że Małgorzata K. wyjdzie na wolność za 1,5 roku, gdyż ostatnie 2,5 roku spędziła w areszcie tymczasowym.

Reklama

W trakcie odczytywania wyroku skazana w charakterystyczny dla siebie sposób komentowała wypowiadane przez sędziego słowa. Próby jej dyscyplinowania paliły na panewce. Wyrok jaki kobieta usłyszała nie jest prawomocny, a biorąc pod uwagę jej wcześniejsze działania, to z pewnością się od niego odwoła. To jednak nie kończy sprawy z jeszcze jednego powodu. W Tarnowie toczy się proces przeciwko rodzinie K. za czyny, których dopuścili się wobec pani Bożeny. Wyrok może zapaść w najbliższych dniach. 

Nie był to pierwszy wyrok w sprawie rodziny K. Najstarsza z rodu w 2019 roku usłyszała wyrok jednego roku pozbawienia wolności, a jej dzieci po dziesięć miesięcy. Wszystkie wyroki zostały zawieszone. To wtedy rodzina ruszyła pod dębicką prokuraturę, gdzie protestowali. Całą ścianę frontową budynku okleili kartkami z napisami: Przez wasze decyzje straciłam cały dorobek życia, Przestępca = ofiara, czy Akceptowaliście ataki medialne niszczące całą rodzinę. Kobiety puszczały również przygotowane wcześniej przez siebie nagrania.

Reklama

- Odpowiecie za swoje czyny! - wykrzykiwała na nagraniu starsza z kobiet.

Podobne groźby kierowała kilka dni temu do mediów obecnych podczas rozprawy. Na odchodne rzuciła tylko do dziennikarzy: do zobaczenia!

Czytaj także: Otrzymali mandaty na kwotę 6,5 tysiąca złotych i 40 punktów

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/12/2025 09:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama