Reklama

Gdy poseł poprosił, urzędniczka nie odmówiła. Czy powinna?

07/09/2018 12:12

Ewelina Kuś, zastępca kierownika ARiMR w Dębicy na Święcie Ziemniaka w Wiewiórce wystąpiła w imieniu posła Jana Warzechy. Nikt nie zwrócił na to uwagi, pozostaje jednak pytanie, czy urzędnik państwowy powinien reprezentować polityka? I ważniejsze, czy to nie oznacza coraz większego zawłaszczenia państwa przez opcję rządzącą?

Sam poseł Warzecha, Ewelina Kuś i jej szef w ARiMR Zbigniew Siedlarz uważają, że nic wielkiego się nie stało.

O tym, że Ewelina Kuś na imprezie w Wiewiórce reprezentuje posła, poinformowała ona sama, gdy weszła na scenę. Po czym odczytała list Jana Warzechy do uczestników święta. Dopiero na sam koniec, w dwóch zdaniach poinformowała, że reprezentuje też agencję i że liczy na współpracę z rolnikami.

- Myślę, że jeżeli poprosił, to nie ma problemu - powiedziała Ewelina Kuś, zapytana, czy nie ma w tym kolizji i czy jako urzędniczka powinna reprezentować posła.

Reklama

- Nie byłem, nie słyszałem - odpowiada kierownik biura ARiMR Zbigniew Siedlarz na pytanie, dlaczego jego zastępczyni reprezentowała posła.

Ale, gdy wyjaśniam, że wystąpiła w tej roli oficjalnie, na scenie, stwierdził, że jego zdaniem nie jest to sprawa polityczna.

Jak tłumaczy Ewelina Kuś, do Wiewiórki przyjechała jako przedstawicielka ARiMR, ponieważ kierownik biura powiatowego Zbigniew Siedlarz był w tym samym czasie na dożynkach powiatowych w Jodłowej.

- Poseł poprosił, czy mogłabym przeczytać jego list. Jak najbardziej, podobno potrafię czytać - tłumaczyła w rozmowie ze mną.

Reklama

Rzeczywiście, potrafi.

Na tych samych dożynkach, co Zbigniew Siedlarz, bawił poseł Warzecha. Jak mówi Jodłowa to jego rodzinna wieś. To dlatego nie mógł być w tym samym czasie w Wiewiórce. Jak tłumaczy, normalnie w takiej sytuacji reprezentowałaby go dyrektor biura poselskiego. Ale z ważnych powodów nie mogła tego zrobić w ostatnią niedzielę. Stąd prośba o odczytanie listu skierowana do Eweliny Kuś.

- To nie powinno budzić zdziwienia  - mówi Jan Warzecha.

Bo jak tłumaczy, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa to instytucja powołana przez rząd, służąca realizacji polityki rolnej państwa. A on realizuje tę politykę. Był członkiem komisji rolnictwa w Sejmie, jest członkiem parlamentarnego zespołu rolnego, który na zasadzie dobrowolności zrzesza tych posłów i senatorów, którzy interesują się i chcą działać dla dobra rolnictwa.

Reklama

Poseł zapewnia, że w liście, jaki odczytała Ewelina Kuś, nie było nic politycznego, nie odnosił się też do politycznych konkurentów. Oprócz życzeń dla rolników zawarł tam tylko informacje o zapowiedziach rządu, dotyczących nowych uregulowań związanych z uprawą ziemniaków. Dlatego nie ma konfliktu w tym, że taki list właśnie na święcie ziemniaka odczytała przedstawicielka rządowej agencji.

Czy mogłaby przeczytać list także posła z Platformy Obywatelskiej, czy Polskiego Stronnictwa Ludowego?

Zdaniem posła raczej nie, bo oni są w opozycji i nie realizują w związku z tym polityki rolnej rządu.

Reklama

- Jest to osoba, którą znam i która całkowicie identyfikuje się z tym, co przeczytała - zapewnia poseł Warzecha.

I chyba nie tylko z tym, co przeczytała. Już po oficjalnej części Święta Ziemniaka, gdy Ewelina Kuś została w Wiewiórce, widać było, że doskonale czuje się w towarzystwie polityków Prawa i Sprawiedliwości, m.in. wiceprzewodniczącego Sejmiku Czesława Łączaka, kandydata na wójta gminy Żyraków Krzysztofa Tylca czy kandydatki do Rady Powiatu Bożeny Osochy.

A i sam poseł Warzecha po dożynkach w Jodłowej przyjechał do Wiewiórki. Ale było już po wystąpieniach.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama