Gdy pytam Magdalenę Łączak, zastępcę dyrektora Szkoły Podstawowej w Czarnej, skąd u niej tak pełne pasji zaangażowanie w organizację finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, i to od lat, wyjaśnia, że dzięki sprzętowi, kupionemu dzięki WOŚP jej syn, który urodził się jako wcześniak, został uratowany. Od tamtej pory cała rodzina angażuje się, jako wolontariusze w tę akcję.
W Czarnej trwa jeszcze finał tegorocznego WOŚP, jego zakończenie planowane jest ok. godz. 20. Jedną z bardziej emocjonujących chwil były te, kiedy licytowana była statuetka Obserwatora, podarowana przez wójta Józefa Chudego. Otrzymał ją jeszcze w 1999 roku, zdobywając tym samym Nagrodę Honorową Dziennikarzy dębickich w kategorii polityka. W tym roku Józef Chudy przekazał ją na rzecz WOŚP. Cena wyjściowa, wynosząca 100 złotych, szybko została podniesiona do 300, a potem kolejne przebicia najwyższej kwoty rozgrzały widzów, a najbardziej licytujących. Ostatecznie osiągnięto cenę 1020 zł, zaoferowaną przez Pana Jerzego (prosił o niepodawanie nazwiska).
Finał WOŚP w Czarnej to przede wszystkim emocjonujące występy artystyczne uczniów szkół i przedszkolaków z całej gminy. Wśród publiczności, która wypełniła salę, nie brakowało rodziców małych artystów.
- To cieszy, że przyszło tylu ludzi - nie kryje satysfakcji Łukasz Mazur, sołtys Czarnej, który sam z puszką zbierał datki.
Dopisały koła gospodyń wiejskich, które na stolach w zamian za datki, oferowały pyszne (sprawdzone) ciasta, chleb ze smalcem czy bigos.
Pytam Anetę Feret, przewodniczącą Rady Gminy, skąd pomysł, by finał WOŚP wrócił do gminy Czarna (przed wielu laty impreza taka odbywała się w Starej Jastrząbce). Odpowiada, że zawsze był, bo zawsze zbierane były datki. A w tym roku jest też finałowy koncert, bo znalazł się sztab ludzi chętnych do jego organizacji. I wskazuje na dyrekcję szkoły w Czarnej.
Pytam więc Martę Markowicz, dyrektora SP w Czarnej, skąd taki pomysł, ta wskazuje przede wszystkim na to, że orkiestra w jej szkole gra od wielu lat. A że w tym roku jest to finał gminny? Marta Markowicz wskazuje na swoją zastępczynię, wicedyrektor Magdalenę Łączak.
- Zawsze chciała, żeby coś takiego było i pod jej wpływem postanowiliśmy to zorganizować. Ale głównym motorem i kołem zamachowym była ona.
Więc pytam Magdalenę Łączak, dlaczego jest tak wielką fanką WOŚP. Nie ukrywa, że jej syn, który urodził się jako wcześniak, został uratowany dzięki sprzętowi, kupionemu przez WOŚP. I od tamtego czasu nie tylko ona, ale cała jej rodzina włącza się w działania wolontariackie, wspierające Orkiestrę.
Przez lata to zaangażowanie Magdaleny Łączak przekładało się na działania w szkole. Z roku na rok udawało się zebrać w niej coraz więcej datków - w ubiegłym roku było to rekordowe 2.700 zł.
Magdalena Łączak nie ukrywa, że wszyscy mieli świadomość, że w samej szkole więcej się zebrać już nie da. Stąd pomysł, by zorganizować wielki finał dla całej gminy. Jak podkreśla, nie udałoby się, gdyby nie Rada Rodziców Szkoły Podstawowej w Czarnej, która podjęła tę inicjatywę, nie tylko popierając pomysł, ale też sami rodzice włączyli się w organizację wydarzenia. Przekonali też rodziców, nauczycieli i uczniów innych szkół, zaangażowali koła gospodyń wiejskich.
Marta Markowicz podkreśla też wielkie zaangażowanie uczniów Szkoły Podstawowej w Czarnej. To nie pierwsze takie działanie Szkolnego Koła Wolontariatu w akcje pomocy ludziom w potrzebie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.