Reklama

Dziecko z wrodzoną zaćmą potrzebuje wsparcia - apel o pomoc dla Emilki

Przez pierwsze trzy miesiące życia wszystko wydawało się być w porządku. Dopiero w sierpniu tego roku rodzice dziewczynki zauważyli, że źrenica w prawym oku nie reaguje na światło. Potem przyszła pora na konsultacje i badania. Okazało się, że jest szansa na to, by dziecko mogło funkcjonować tak, jak jego rówieśnicy.

Po badaniach okazało się, że dziecko cierpi na wrodzoną zaćmę. Okazało się również, że od urodzenia nie widziało na chore oko, a zaćma rozwinęła się u Emilki jeszcze w okresie prenatalnym. Dziewczynka została zoperowana, usunięto jej zmętniałą soczewkę. Potem rozpoczęła się rehabilitacja. Aby chore oko "nauczyło się" patrzeć należało zakładać dziecku okulary, bądź soczewkę, a zdrowe oko zaklejać. Emilka ciężko znosi, kiedy nagle znajduje się w świecie, którego nie zna. W świecie praktycznie całkowitej ciemności i nieregularnych kształtów. 

- Szukaliśmy pomocy wszędzie, aby pomóc Emilce w codziennej rehabilitacji. Podpowiedziano nam, że są specjalne twarde soczewki kontaktowe sprowadzane ze Szwajcarii, które umożliwiają lepsze pole widzenia. Plusem soczewki jest to, że oko może lepiej się rehabilitować, natomiast minusem jest to, iż codziennie borykamy się z problemem jej zakładania i zdejmowania. Jest to bardzo trudne. Nieraz, aby założyć Emilce soczewkę potrzebuję 30 minut, bo córcia wyrywa się, krzyczy, broni się przed tym - pisze na stronie zrzutka.pl Joanna Majcher, mama dziewczynki. 

Reklama

Okazało się również, że po operacji, w trakcie której Emilce usunięto soczewkę jej źrenica bardzo mocno się zwężyła i stała się cienką, nieregularną kreską. W trakcie konsultacji rodzice usłyszeli informację, że dziecko wymaga kolejnej operacji, gdyż przez to widzi na prawe oko bardzo słabo albo i w ogóle. To po tych wydarzeniach, kiedy rodzina dziecka zwróciła się o opinię do najlepszych ośrodków okulistycznych usłyszeli o szpitalu w Belgii, który zasłynął przeprowadzania wszczepów soczewek u niemowląt, wykorzystując przy tym innowacyjną metodę. Córka Joanny Majcher mogłaby jednocześnie przejść operację plastyki źrenicy przy jednoczesnym wszczepieniu soczewki. 

- Ta operacja byłaby szansą na poprawienie komfortu życia naszego dziecka. Dzięki niej, nie musielibyśmy codziennie zakładać i ściągać soczewki, co wiąże się z ogromnym stresem dla niej i dla nas. Dodatkowo ze wszczepioną soczewką miałaby mniejszą wadę wzroku i rehabilitacja oczka mogłaby szybciej postępować - pisze mama dziecka.

Reklama

I dodaje, że chciałaby wykorzystać każdą, choćby najmniejszą szansę na lepsze życie dla swojego dziecka dlatego zdecydowali się poprosić o wsparcie finansowe.

- Operacja zaplanowana jest na styczeń, sami nie jesteśmy w stanie uzbierać takiej sumy w tak krótkim czasie. Prosimy również o modlitwę, gdyż czeka nas wiele wyzwań logistycznych i językowych. Jednakże codzienny uśmiech Emilki mobilizuje nas do działania, dlatego stajemy przed Wami z prośbą o pomoc - apeluje Joanna Majcher.

Każdy, kto chciałby pomóc dziecku może wejść na stronę zrzutka.pl (<- kliknij tutaj). Do uzbierania jest kwota 30 tys. zł, z czego do tej pory udało się zebrać ponad 12,3 tys. zł. Liczy się każda złotówka!

Reklama

- Jesteśmy zaskoczeni reakcją bliskich nam osób i udostępnianie zbiórki. W dwa dni udało nam się zebrać blisko 10 tys. zł! Jesteśmy wdzięczni za chęć pomocy, rozpowszechnianie informacji w celu uzbierania potrzebnej kwoty. Wszystkim darczyńcom z serca dziękujemy - dodaje mama dziecka.

Czytaj także: Niebawem zamkną drogę krajową nr 94 [ZDJĘCIA]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama