Dominik Kubas z Pilzna nie miał wątpliwości, że kuc, którego znalazł w Pilźnie, należy do 5-letniego Igorka z Czarnej.
- Błąkał się podobno przez dwa dni w okolicy ul. Węgierskiej przy drodze prowadzącej przez Skarpy do Słotowej - mówi mieszkaniec Pilzna.
Jeden z jej mieszkańców poinformował o tym Dominika Kubasa, myśląc że konik należy do niego. Ten w pośpiechu nawet nie pomyślał, by sprawdzić, czy jego trzy konie są na miejscu, tylko od razu pojechał we wskazane miejsce.
- Ale kiedy go zobaczyłem, nie miałem wątpliwości, że to jest ten, którego zdjęcie umieściliście w Obserwatorze. Gdyby nie wy, miałbym teraz cztery konie, a nie trzy - żartuje.
Pan Dominik skontaktował się z redakcją OL, by poprosić o numer telefonu do właścicieli i osobiście przekazać im dobrą wiadomość. Wytłumaczył im, gdzie mają dojechać, by odebrać Poppi.
Ale w drodze z Czarnej do Pilzna zepsuła im się przyczepka, dlatego Dominik Kubas zdecydował, że sam odwiezie kucyka do Czarnej.
- Radość Igorka była duża. Próbował być twardy, ale trochę mu to nie wychodziło - opisuje moment przekazania Poppi.
Mieszkaniec Pilzna uważa, że konik rzeczywiście został ukradziony, ale złodzieja musiało ruszyć sumienie i wypuścił go w polach.
- Taki konik nie doszedłby z Czarnej do Pilzna w kilkanaście dni - podkreśla Dominik Kubas.
Swoją wdzięczność dla niego wyrażają też właściciele kucyka.
- Proszę napisać, że bardzo jesteśmy wdzięczni panu Dominikowi, że pomógł nam odzyskać kucyka. I panu kierownikowi Jerzemu Labakowi z policji w Czarnej i wam, że opublikowaliście artykuł, po którym złodziej chyba się zlitował i wypuścił konika - mówi Wiesław Cyboroń, a do podziękowań dołącza się jego wnuk Igor Kielian.
O kradzieży Poppi pisaliśmy w artykule: Pomóżmy 5-letniemu Igorkowi odzyskać kucyka