Reklama

Dyrektorzy z PiS-owskiego betonu

16/11/2023 17:01

Golasem nie można być na ulicy, ale dyrektorem TAK

- Mój mąż jest z zawodu DYREKTOREM – ten tekst z filmu Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana” znają wszyscy. Od 50 lat śmieszy, ale także przestrasza. I nadal jest bardzo, bardzo aktualny.

Tylko w ostatnim roku Mateusz Morawiecki i ministrowie jego rządu mianowali kilkudziesięciu dyrektorów oraz prezesów w podległych sobie instytucjach. Sprawę opisuje m.in. Dziennik Gazeta Prawna.

Rekordzistą tych nominacji jest Piotr Gliński, były wicepremier oraz były minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Reklama

Mianował największą liczbę dyrektorów i prezesów w m.in.: Narodowym Instytucie Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonica”, Instytucie Adama Mickiewicza, Narodowym Instytucie Muzeów, Narodowym Instytucie Muzyki i Tańca, Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, Narodowym Instytucie Konserwacji Zabytków, Instytucie Dziedzictwa Solidarności.

W wielu podmiotach dyrektor czy prezes ma zapewnioną kilkuletnią kadencję (też dobre lub bardzo dobre wynagrodzenie), którą skrócić można jedynie w szczególnych sytuacjach. Można zatem mówić o zabetonowania obecnego kierownictwa.

Reklama

Jak to wygląda? W stworzonym przez zjednoczoną prawicę Instytucie Rozwoju Języka Polskiego im. Maksymiliana Kolbego minister Przemysław Czarnek powołał na stanowisko dyrektora prof. Jacka Gołębiowskiego z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Przed październikowymi wyborami za pomocą tzw. wrzutki do noweli Karty Nauczyciela z ustawy o Instytucie Rozwoju Języka Polskiego skreślono fragment o uprawnieniach ministra do odwoływania szefa instytutu w każdym czasie. Obecnie minister może to zrobić jedynie w sytuacji, gdy dyrektor instytutu złoży sam rezygnację, zostanie prawomocnie skazany lub nie będzie w stanie pełnić funkcji.

Reklama

Rząd nowej koalicji zastanie wiele tych instytucji nie tylko obsadzonych przez poprzednią władzę, ale otoczonych szczelnym murem. Zmiana bowiem sytuacji prawnej i uchwalenie nowych ustaw dotyczących tych instytucji wymagałaby akceptacji prezydenta. Trudno na to liczyć, przynajmniej dopóki prezydentem jest Andrzej Duda.

Nie zmienia to jednak faktu, że politycy nowej koalicji zapowiadają skuteczne zmiany, w ostateczności mówiąc o postawieniu niektórych instytucji w stan likwidacji.

Może zatem ten PiS-owski beton zostanie skruszony?

Reklama

Andrzej Janiec

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nie - niezalogowany 2023-11-30 18:58:49

    Piewca PZPR, i służb specjalnych nadal nadaje. Sprzedaż Polski rozpoczęta - zaczynacie od Orlenu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stańczyk - niezalogowany 2023-11-30 19:33:20

    To jedyne pisowskie dzieło , które należy rozwalić i postąpić podobnie jak z murem berlińskim ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama