Dużo mniejsza grupa protestujących niż niespełna tydzień temu zebrała się na dębickim Rynku. Panie, wpierane również przez panów, ponownie sprzeciwiały się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrza prawo aborcyjne. Tym razem doszło do kilku incydentów.
Na środku dębickiego Rynku zebrały się protestujące panie. Po przeciwnej stronie, tuż przy pomnikach, ustawiła się spora grupa kibiców dębickiej Wisłoki. Protestujące kobiety powoli zbierały się w grupę, nie znając ich intencji. Wszystko wyjaśniło się, kiedy kibice rozwinęli transparent z hasłem: Kobiety walczcie o swoje - a was rozliczymy lewackie gnoje!
Manifestacja z początku przebiegała bardzo spokojnie. Jednak w pewnym momencie, kiedy kibice Wisłoki krzyczeli: Bóg, Honor i Ojczyzna, jeden z obecnych w Rynku rzucił w ich stronę: Faszyści wypier...ać z naszych ulic. Wszystko można zobaczyć na naszej relacji live, na fejsbukowym profilu debica24.eu klikając TUTAJ (od 16:55). Kibice ruszyli w jego kierunku. Protestujące kobiety próbowały ich zatrzymać, prosząc by nie rozbijali im manifestacji. Sytuację opanowała dopiero policja. Niestety w kierunku manifestujących swoje niezadowolenie z wyroku Trybunału Konstytucyjnego poleciały petardy. Natychmiast została podjęta decyzja o tym, by ruszyć pod dom posła Jana Warzechy.
Tym razem tłum został zatrzymany dużo wcześniej, na wysokości Galerii Dębickiej. Tam doszło do kolejnego incydentu. Prowadzące protest zapytały, kto chce zabrać głos. Do megafonu podeszła młoda kobieta, jak się potem okazało zwolenniczka zaostrzenia prawa aborcyjnego.
- Myślę, czuję, nie morduję - krzyczała.
Chwilę później została pozbawiona głosu. Na ul. Ligęzów protest trwał krócej niż w niedzielę 25 października. Marsz ruszył dalej ul. Nosala, potem Strażacką i Rzeszowską z powrotem do Rynku, gdzie uczestnicy rozeszli się do domów. W trakcie przemarszu, na ul. Nosala miał miejsce kolejny incydent. Protestującym został wyrwany transparent z hasłem: Dębicki strajk kobiet. Młody mężczyzna uciekł z nim w ul. Sobieskiego.
Panie wspierane były dzisiaj przez niektórych z lokalnych przedsiębiorców, a także przez motocyklistów. Z poparcia wycofali się natomiast rolnicy, którzy jeszcze kilka dni temu wspierali kobiety.
Czytaj także: Na Rynek wrócą w sobotę. Razem z nimi rolnicy i przedsiębiorcy