W niedzielę 24 maja policjanci otrzymali zgłoszenie, że na jednej ze stacji paliw w Pilźnie kierujący czarnym Volvo wykonuje niebezpieczne manewry. Na miejsce wysłano patrol policji.
Mundurowi nie zastali jednak opisanego pojazdu, więc interwencja została zakończona. Dzień później, w poniedziałek 25 maja, do dyżurnego policji dotarło podobne zgłoszenie. Tym razem czarne Volvo miało wykonywać niebezpieczne manewry na dworcu autobusowym, również w Pilźnie. Na miejsce udał się patrol policji i tym razem funkcjonariusze zastali opisany pojazd.
- W momencie, kiedy patrol podjechał, kierujący samochodem nie wykonywał żadnych niedozwolonych manewrów - mówi podkom. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
Kierującym okazał się 19-letni mieszkaniec gminy Pilzno. Funkcjonariusze postanowili skontrolować pojazd i w trakcie czynności stwierdzili szereg usterek. Były one na tyle poważne, że zatrzymano dowód rejestracyjny pojazdu, a kierowca otrzymał zakaz dalszego poruszania się po drogach publicznych. To jednak nie koniec, bo policjanci wystawili mężczyźnie również mandat w wysokości 4 tys. zł.
- Kierowca został pouczony o możliwości odmowy przyjęcia mandatu i postanowił z tego skorzystać. Policjanci poinformowali go o dalszym toku postępowania, wręczyli mu również wezwanie do Komisariatu Policji w Pilźnie. Przekazali także informację o tym, że sprawa zostanie skierowana do sądu - dodaje rzecznik dębickiej policji.
I w zasadzie mógł to być koniec całej sytuacji, gdyby nie zachowanie 19-latka. Chwilę później policjanci patrolujący miasto zauważyli, że Volvo, które znajdowało się poza drogą publiczną, zniknęło. Znając adres kierowcy, funkcjonariusze nieoznakowanym radiowozem ruszyli w kierunku jego miejscowości. Jadąc przez Słotową, zauważyli, że z przeciwnego kierunku nadjeżdża poszukiwany przez nich pojazd.
- Policjanci włączyli sygnały dźwiękowe i świetlne, zawrócili i ruszyli za Volvo - opisuje podkom. Jacek Bator.
Kierujący pojazdem nie zamierzał się jednak zatrzymać i zaczął uciekać. Pościg trwał kilkaset metrów. W pewnym momencie, na łuku drogi, kierowca Volvo stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi do rowu, uderzył w jego zbocze, po czym ponownie wrócił na jezdnię.
- W tym czasie z przeciwnego kierunku jechało Audi, którego kierowca, ratując się przed zderzeniem z Volvo, zjechał na pobocze - wyjaśnia rzecznik dębickiej policji.
Na tym zakończyła się szaleńcza jazda 19-letniego mieszkańca gminy Pilzno. Policjanci obsługujący zdarzenie zapisali w notatniku, że młody kierowca nie stosował się do poleceń i miał lekceważące podejście do wszystkich służb. Na miejsce wezwany został zespół ratownictwa medycznego, który przebadał kierującego Volvo. Mężczyzna nie odniósł żadnych obrażeń i nie było konieczności przewiezienia go do szpitala.
W tym przypadku mundurowi odstąpili od nałożenia na niego mandatu. Nie oznacza to jednak, że uniknie odpowiedzialności, a o karze zdecyduje sąd. Mężczyzna będzie odpowiadał za prowadzenie pojazdu niedopuszczonego do ruchu, a także za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Najpoważniejszy zarzut będzie jednak dotyczył ucieczki przed policją. Za to grozi kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat oraz zakaz prowadzenia pojazdów od roku do nawet 15 lat.
- Mieszkaniec gminy Pilzno został przebadany alkomatem, był trzeźwy. Wykonano mu również test na obecność innych środków odurzających. W tym przypadku wynik także był negatywny - dodaje podkom. Jacek Bator.
Po zakończeniu czynności uszkodzone Volvo zostało odholowane na policyjny parking, a mężczyzna został zwolniony do miejsca zamieszkania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze