A właściwie wokół niego, bo na płycie królowały kapele ludowe i zespoły śpiewacze biorące udział w konfrontacjach odbywających się w ramach Dni Dębicy.
A właściwie wokół niego, bo na płycie królowały kapele ludowe i zespoły śpiewacze biorące udział w konfrontacjach odbywających się w ramach Dni Dębicy. Zobaczyć można było m.in. stare mercedesy, mustangi, volkswageny, volvo ale też warszawy, trabanty, polonezy, czy fiaty 125 p. Wielu zwracało uwagę bmw isetta 250, czyli mikrosamochód produkowany w latach 1955-1962, z drzwiami otwieranymi od przodu.
- Jezu! Jak tym jechać? - dziwiła się kobieta, przyglądająca się wyjątkowo oryginalnemu samochodowi.
- Jak? Normalnie. Dajesz gaz i jedziesz! - śmiał się jej partner. - Tylko jak w coś uderzysz, to już nie wyjdziesz - dodał przyglądając się dziwnej konstrukcji.
Obojętnie nie można było przejść też obok wozów popularnych w systemie słusznie minionym.
- Patrz tato! Syrenka! - widok gwiazdy PRL-u wywołał uśmiech na twarzy nastolatka.
- No. I to ta wsiadaj teściowa, z drzwiami otwieranymi do tyłu. Niektórzy się śmiali, że to po to żeby łatwiej kury po wsi łapać - tłumaczył mu ojciec.
Najstarszym wozem, który w niedzielne południe pojawił się w Dębicy był Ford T z 1916 roku, którym Andrzej Chmielowski z Tarnowa, wielokrotny mistrz Polski samochodów zabytkowych, dumnie robił rundki po Rynku.
Przeczytaj również:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
tomeK Kurde, musze naptysać komentarz...
tomeK Kurde, musze naptysać komentarz...