Reklama

Czekają na niego nieprzeczytane książki i stęsknione wnuki

To już ostatnie dni Jana Borka na stanowisku dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy.

Pytany o to, kogo widziałby w fotelu, który on zajmował przez ostatnie prawie sześć lat, nie chce wymieniać żadnego nazwiska. Wymienia za to cechy, którymi powinien charakteryzować się jego następca.

- Powinien to być ktoś, kto ma talent organizacyjny. Kto umie rozmawiać z ludźmi, komu bliskie są wszystkie dziedziny sztuki. W końcu ktoś, dla kogo praca jest pasją, więc nawet jeśli jest męcząca, to jego nie męczy - wylicza.

Jemu samemu trochę niezręcznie jest oceniać własną pracę, by nie wyjść na megalomana, ale nie ukrywa, że jest z niej zadowolony. Przede wszystkim dlatego, że przewodził dębickiej kulturze w czasie, gdy przebudowywane były oba miejskie domy kultury. A to, jak twierdzi, było wyjątkowo trudnym przedsięwzięciem techniczno-logistycznym.

Reklama

- Tego może nie było widać, bo to nie jest coś, o czym możemy napisać na naszej stronie internetowej, ale to był ogrom pracy - przekonuje dyrektor.

Za jeden z większych swoich sukcesów w tej materii uważa wpisanie Domu Kultury Śnieżka do rejestru zabytków. Dzięki temu udało się zdobyć pierwszą transzę pieniędzy na jego remont i przebudowę.

- I dzięki temu Śnieżka jest dziś taka piękna - zauważa.

Cieszy się też, że udało mu się w Miejskim Ośrodku Kultury zbudować świetny zespół. Bo to przecież dzięki ludziom MOK w miarę spokojnie przetrwał wszystkie zawirowania związane z remontami i przeprowadzkami, a jednocześnie ofertę domów kultury udało się utrzymać na co najmniej dotychczasowym poziomie.

Reklama

Nie da się ukryć, że kadencja Jana Borka kojarzyć się będzie przede wszystkim z teatrem. I to nie tylko z przedstawieniami organizowanymi w domach kultury, galerii, na dębickim Rynku, czy nawet w parku, czy spektaklami Teatru Kurtyna. Prężnie działał też Klub Miłośników Teatru, Opery i Muzyki, z którym dębiczanie jeździli do teatrów w Krakowie, Tarnowie, czy Rzeszowie. Ostatnie lata to również rozkwit teatru dziecięcego i młodzieżowego, za który odpowiada Dominika Migoń.

Wśród inicjatyw, z których szczególnie jest zadowolony wymienia jeszcze Poranki z Tatą, które cieszyły się szczególną popularnością, czy Czwartki z dobrym kinem.

Reklama

Zdaje sobie sprawę, że niektórzy zarzucali mu, że promuje kulturę wysoką, zapominając całkiem o ofercie adresowanej do mniej wymagających odbiorców. Nie zgadza się jednak z tą opinią. Twierdzi, że i takie imprezy się odbywały, tyle tylko, że nie organizowane przez MOK, ale zewnętrzne agencje.

A co w takim razie szef dębickiej kultury zamierza robić na emeryturze?

- Jest tyle spektakli i filmów, których nie obejrzałem. Tyle książek, których nie przeczytałem. Mam ogródek, na który nie miałem czasu. A przede wszystkim mam troje wnucząt, które bardzo kocham i to im chcę poświęcić jak najwięcej czasu, jeśli tylko zdrowie pozwoli - zapowiada Jan Borek.

Reklama

Przeczytaj również: Latoszyn Zdrój zaprasza na koncerty

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama