Reklama

Akcja pomocowa dla Beaty Strzałki podczas meczu Igloopol - Stal Łańcut. Emocjonujące spotkanie i akcja DKMS Polska.

- Wracaj do zdrowia! Beata wracaj do zdrowia! - skandowali kibice podczas dzisiejszego meczu pomiędzy Igloopolem Dębica a Stalą Łańcut. Wydarzenie sportowe połączone zostało z piknikiem rodzinnym w trakcie którego zbierane były pieniądze na leczenie Beaty Strzałki, a chętni mogli zarejestrować się również w bazie dawców komórek macierzystych DKMS Polska.

Już kilkanaście dni temu działacze Igloopolu zapowiadali, że podczas meczu z wiceliderem IV ligi podkarpackiej zorganizowany zostanie akcja pomocowa dla Beaty Strzałki. Mieszkanka Dębicy w swoje 40. urodziny dowiedziała się, że choruje na ostrą białaczkę szpikową. Zarząd Igloopolu podjął decyzję o tym, że klub nie będzie prowadził sprzedaży biletów na dzisiejsze spotkanie. Każdy kto przyszedł na stadion mógł wrzucić dowolną kwotę do puszek ustawionych przed bramą. Te już po kilkudziesięciu minutach wypełniły się po brzegi. Całkowita kwota zebrana w ten sposób trafi do pani Beaty. Podobnie, jak pieniądze zebrane podczas loterii fantowej, czy licytacji przekazanych przez sponsorów fantów.

Na najmłodszych czekał dmuchaniec, wata cukrowa, a chętni mogli wykonać sobie również warkoczyki. Ze smakołykami i pyszną lemoniadą czekało Koło Gospodyń Wiejskich Oaza z Pustyni. Podobnie, jak na wcześniejszych meczach sprzedawane były także kiełbaski z grilla.

Reklama

Przy bramie wejściowej na stadion można było się zarejestrować do bazy dawców komórek macierzystych fundacji DKMS Polska. Z minuty na minutę przybywało chętnych, a jak mówiła jedna z oczekujących w kolejce spędziła godzinę. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że tak trzeba i że warto. Być może wśród tych, którzy dzisiaj zdecydowali się na rejestrację jest genetyczny bliźniak Beaty Strzałki. Być może ktoś na świecie czeka na bliźniaka właśnie z Dębicy.

Aby pomóc Beacie Strzałce, która w związku z chorobą pozostała bez pracy wystarczy kliknąć tutaj. Cel zbiórki został już osiągnięty, ale z pewnością przyda się każda złotówka. Historię tego, w jaki sposób dębiczanka dowiedziała się o chorobie znajdziecie Państwo klikając tutaj.

Reklama

Atrakcji nie brakowało, a jedną z nich był wspomniany mecz pomiędzy Igloopolem a Stalą Łańcut. Gorąco było od pierwszego do ostatniego gwizdka. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 5. minucie spotkania po strzale Mateusza Pedy. Przez pierwsze 15-20 minut goście nie potrafili na dłużej opuścić swojej połowy, a biało-niebiescy próbowali pójść za ciosem. Brakowało szczęścia, albo skuteczności. Później gra się trochę wyrównała i goście coraz częściej zapuszczali się pod bramkę strzeżoną przez Adama Maciąga. Jednak do przerwy wynik nie uległ zmianie.

W drugiej połowie przyjezdni zaczęli sobie śmielej poczynać, ale Igloopol nie pozostawał dłużny. W 55. minucie spotkania zawodnik Stali trafił do bramki Igloopolu, jednak sędzia liniowy zasygnalizował spalonego. Dwie minuty później kolejny strzał na bramkę Morsów, ale Maciąg sparował mocne uderzenie za linię końcową boiska. W końcu przyszła 58. minuta meczu i Patryk Róg pokonuje Adama Maciąga. Jest 1:1.

Reklama

Później znów akcja za akcję, ale ani gospodarzom, ani gościom nie udaje się zmienić wyniku. W 62. minucie meczu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył kapitan Stali Łańcut Bartłomiej Makowski. Jeśli jednak ktoś myślał, że Igloopolowi od tego momentu będzie łatwiej, to się mylił. Goście choć osłabieni nadal próbowali atakować bramkę Morsów, a momentami było naprawdę groźnie. W 78. minucie spotkania bramkarz Stali zderzył się w polu karnym z jednym z piłkarzy Igloopolu. Zarówno zawodnicy biało-niebieskich, jak i kibice domagali się rzutu karnego, ale sędzia nie dopatrzył się złamania przepisów. W 86. minucie meczu Daniel Pawłowski z Igloopolu tuż przed linią pola karnego sfaulował taktycznie zawodnika Stali, który wychodził na czystą pozycję strzelecką. Sędzia nie miał litości i wyrzucił go z boiska. Do końca spotkania zarówno on, jak i Bartłomiej Makowski z Łańcuta oglądali poczynania kolegów siedząc na trybunie. Choć sędzia doliczył do spotkania pięć minut, to żadna z drużyn nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Zawodnicy Igloopolu mogą cieszyć się z wyniku z wyżej notowanym rywalem, z kolei piłkarze Stali z pewnością wyjechali z Dębicy w nienajlepszych humorach. Przed meczem tracili do lidera rozgrywek dwa punkty. Jednak Cosmos Nowotaniec pokonał Lechię Sędziszów Małopolski 7:4 i tym samym odskoczył piłkarzom z Łańcuta na cztery punkty.

Czytaj także: Ten niepozorny przedmiot stanowił śmiertelne zagrożenie 

Miejsce zdarzenia mapa Dębica
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/04/2024 09:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama