Z 49. na 77. pozycję spadła Dębica w drugiej edycji rankingu Water City Index. Raport przygotowany został przez Fundację Gospodarki i Administracji Publicznej, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie i firmę Arcadis. Jego twórcy, wśród których był m.in. prof. Jerzy Hausner, brali pod uwagę cztery obszary.
Ocena w obszarze Życie bazowała m.in. na: cenie i zużyciu wody, cenie i produkcja ścieków, gęstości sieci wodociągowej i kanalizacyjnej oraz wydatkach na gospodarkę ściekową i ochronę wód.
W obszarze Zagrożenie pod uwagę brane były m.in. powierzchnia zagrożona powodziami, długość wałów przeciwpowodziowych, liczba awarii wodociągów w przeliczeniu na ich długość.
Indeks dla obszaru Gospodarka i biznes był obliczany w oparciu m.in. o ceny i zużycie wody przez przemysł i liczbę mostów w stosunku do długości rzek.
Ostatni obszar Kultura i ludzie oparty jest na takich miernikach, jak: długość linii brzegowej, udział parków, zieleńców i terenów zieleni osiedlowej w powierzchni miasta oraz wydatki na utrzymanie zieleni.
- Dokonaliśmy więc analizy i oceny efektywności sposobu wykorzystania zasobów wody, umiejętności radzenia sobie z kryzysami wodnymi, wykorzystania wody w kontekście rozwoju gospodarczego miast oraz doskonalenia jakości świadczonych usług publicznych - czytamy w raporcie.
Wśród miast powiatowych na sto procent w tym kontekście ocenione zostało Szczytno. W rankingu uwzględnione są dane tylko z pięciu miast na Podkarpaciu. Dębica, która ma indeks 77,93 proc. jest najwyżej z nich. Jasło (75,29) zajmuje 90. pozycję, a Mielec (75,01) jest o oczko niżej. Stalowa Wola (69,99) i Sanok (69,18) są na początku drugiej setki.
Dębica ma jeden z niższych wskaźników w obszarze Życie. Nie najlepiej też wypada w ocenie zielonej części miasta. Brak u nas bowiem choćby kwietnych łąk. Nie są też wykorzystane działki nad Wisłoką. Ale ocenę w dużym stopniu rekompensuje nota uzyskana w obszarze Zagrożenie, na co duży wpływ ma zabezpieczenie wałem przeciwpowodziowym i niewielka ilość awarii wodociągów.
Komentarz burmistrza Jerzego Sieradzkiego:
Water City Index opiera się na przeprowadzeniu badania przez ankieterów, z którymi nie udało się ustalić kontaktu, ani sposobu zbierania danych. Według podanej metodologi wartości punktowe zostają przyznane w następujących obszarach:
Obszar „Życie”
- zagęszczenia wodociągów i kanalizacji na poziomie średniej,
- cena wody nieco wyższa od średniej,
- stosunkowo niewielkie nakłady inwestycyjne na utrzymanie infrastruktury.
Obszar „Zagrożenie”
- nieco wyższy od średniej wskaźnik powierzchni miasta zagrożonej powodzią,
- stosunkowo niewiele wałów w przeliczeniu na długość cieków wodnych,
- nieco niższy od średniej wskaźnik liczby budowli hydrotechnicznych w przeliczeniu na długość cieków wodnych,
- niskie nakłady na utrzymanie i rozwój infrastruktury wodociągowej i kanalizacyjnej.
Obszar „Biznes i gospodarka”
- cena wody dla przemysłu nieco wyższa od średniej,
- stosunkowo wysoki wskaźnik długości linii kolejowych w obszarze zagrożenia powodziowego,
- brak przedsiębiorstw działających w dziale 50 sekcji H (transport wodny).
Obszar „Kultura i mieszkańcy”
- dość niski udział parków w powierzchni miasta,
- dość niski udział wód powierzchniowych w powierzchni całego miasta.
Jak widać powyżej metodologia wydaje się być dyskusyjna. Szczególnie interesująco wygląda zebranie danych w "stosunkowo niewielkie nakłady inwestycyjne na utrzymanie infrastruktury" - zważywszy na wydane przez Wodociągi Dębickie ponad 40 mln zł na podniesienie standardu technologicznego oczyszczalni i ujęcia wody.
Spadek Dębicy w ogólnym rankingu wydaje się być spowodowany – po pierwsze – uzupełnieniem metodyki obliczania indeksu o nowe wskaźniki (m.in. finansowe), które dla Dębicy kształtują się poniżej średniej dla badanych miast, a po drugie nieznacznym przeformułowaniem wag indeksu końcowego w stosunku do edycji 2019.
Warto również pamiętać o tym, że ranking ma charakter relatywny i zmiana pozycji naszego miasta nie musi oznaczać jego regresu i może być spowodowana poprawą wskaźników w innych miastach, szczególnie biorąc pod uwagę niewielkie różnice w końcowych wynikach.
Czytaj też: Jedynka i siódemka wracają na stare trasy