Radni PiS w komisjach Rady Miejskiej Dębicy przerobili budżet miasta. Zabrali m.in. pieniądze z inwestycji na ul. Zielonej, dali je na Fredry. Zdjęli przebudowę Sienkiewicza, przekazali te fundusze na ul. Budzisz. Opozycja w radzie dowodzi, że zmiany polegają na zabraniu pieniędzy stamtąd, gdzie nie mieszkają... radni PiS i przekazania ich tam, gdzie mieszkają oni albo ich rodziny.
Formalnie komisje Rady Miejskiej, w finale komisja finansowo-budżetowa, mogą opiniując budżet zaproponować burmistrzowi zmiany. Nie mogą proponować zwiększenia wydatków, więc gdy np. dofinansują inwestycje na os. Metalowiec (przebudowy drogi wraz z krawężnikami i studzienkami), muszą je komuś zabrać. W tym przypadku z remontu ulic Raczyńskich i Olszynowej oraz Starzyńskiego
Burmistrz może wprowadzić te propozycje do budżetu, ale nie musi. To zależy tylko od niego. Mariusz Szewczyk wszystkie wnioski zaproponowane i przegłosowane w komisjach przez radnych PiS przyjął.
- Burmistrz jest stłamszony przez PiS - twierdzi radna Joanna Ożóg, wybrana w tej kadencji z komitetu Mariusza Szewczyka.
Jak dodaje, Mariusz Szewczyk ma nadzieję, że w zamian za zgodę na zmiany, budżet miasta zostanie w poniedziałek uchwalony przez Radę Miejską. Nie wiadomo jednak, czy tak się stanie, bo wyliczenia dochodów i wydatków opierają się na podwyżce podatku od nieruchomości, co da ponad milion złotych dodatkowego dochodu. A na wzrost podatku PiS nie chce się zgodzić.
Co się stanie, jeśli rada nie uchwali budżetu do końca roku? Ustali go do końca lutego Regionalna Izba Obrachunkowa, ale tylko w zakresie zadań zleconych, np. subwencji oświatowej oraz zadań obowiązkowych, np. funkcjonowanie administracji. Nie będzie jednak w takim budżecie żadnych inwestycji.
Budzisz zamiast Sienkiewicza
Joanna Ożóg pokazuje zdjęcie z baneru wyborczego kandydata na burmistrza Mateusza Kutrzeby. Obiecywał, że przebuduje ulicę Sienkiewicza wraz z chodnikami.
- I ośmioma głosami na osiedlu wygrał - przypomina radna.
Teraz Mateusz Kutrzuba, jako szef komisji finansowo-budżetowej też głosował za zdjęciem z remontu Sienkiewicza 280 tys. zł.
Większość tej kwoty - 250 tys. przerzucone zostało na przebudowę ulicy Budzisz bocznej. Jak pisze Joanna Ożóg w ulotce do mieszkańców swego osiedla, Budzisz to ulica ślepa, kończy się lasem, o małej zabudowie.
Ale mieszka tam, jak mówi w rozmowie z naszym portalem, radna PiS Iwona Przydzielska i jej rodzina.
Piotr Michoń, inny radny miejski, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej wylicza na profilu społecznościowym, dlaczego tak ważna jest przebudowa ul. Sienkiewicza. Że to ulica o bardzo dużym natężeniu ruchu, że to droga do szkoły, przedszkola, żłobka, że to dojazd do 4 bloków, a w każdym po ok. 100 mieszkań, że tą drogą chodzą ludzie z Tuwima do kościoła.
- Chodniki i nawierzchnia są w opłakanym stanie. Według mnie jest to priorytetowa inwestycja - twierdzi Piotr Michoń.
Radny zestawia ją z inwestycją na ul. Budzisz bocznej.
- To jakaś mega ważna inwestycja? - pyta.
I znowu wylicza: jest tam jakieś 8 domów, asfalt w dużo lepszym stanie niż na Sienkiewicza, a ruch zdecydowanie mniejszy.
To nie jedyny taki przykład zmian w budżecie, zaproponowany przez radnych PiS i uwzględniony przez burmistrza. Opozycja wymienia także:
200 tys. przesunięte na os. Metalowiec, gdzie mieszka Mateusz Cebula, przewodniczący Rady Miejskiej; 100 tys. na Kosynierów Racławickich boczną, w rejonie gdzie mieszka Mateusz Kutrzeba, wiceprzewodniczący rady; 300 tys. na ul. Fredry, gdzie mieszka Andrzej Bal, drugi wiceprzewodniczący rady.
Fredy zamiast Zielonej, Partyzantów, Leśnej bocznej, Kaweczyńskiej, Raczyńskich i Olszynowej
Jako pierwsza przeciwko zabraniu 300 tys. zł z remontu i modernizacji powyższych ulic zaprotestowała na swoim profilu społecznościowym Grażyna Nalepa, w przeszłości przewodnicząca Rady Osiedlowej Kawęczyńska. Krytykowała zmiany tuż po tym, jak takie propozycje przegłosowała kierowana przez Andrzeja Bala komisja sportu i kultury.
Jej śladem poszła Monika Garduła, nowa radna miejska, wybrana z listy burmistrza Mariusza Szewczyka.
W apelu skierowanym do mieszkańców wylicza, że aby przebudowana została ulica Fredry, radni PiS przegłosowali zdjęcie inwestycji z ulic: Zielonej - 100 tys. zł, Partyzantów - 30 tys. zł, Leśnej bocznej - 80 tys. zł, Kawęczyńskiej bocznej - 50 tys. zł, Raczyńskich i Olszynowej - 40 tys. zł.
Joanna Ożóg dodaje, że ul. Fredry została przejęta przez miasto od spółdzielni mieszkaniowej dopiero 5 grudnia br., a radni zaproponowali zmiany już wcześniej, mimo iż wtedy nie była to jeszcze miejska ulica. Pytanie, czy mieli w tej sytuacji takie prawo?
Według Mateusza Cebuli, przewodniczącego Rady Miejskiej, w poprzedniej kadencji radni już w czerwcu 2018 r. wyrazili zgodę na nieodpłatne przejęcie od spółdzielni ulicy Fredry. Jego zdaniem tak późne odpisanie aktu notarialnego przez burmistrza to "dziwna opieszałość".
Mamy więc do czynienia z przekazaniem 300 tys. zł na remont nowej miejskiej ulicy. Grażyna Nalepa przypomina na swoim profilu, że zabrano te pieniądze z ulic, na których remont lub budowę mieszkańcy południowej części miasta czekają już od 30 lat.
- Wybrali Was mieszkańcy Dębicy, całej Dębicy i żądamy odpowiedzialnych działań na rzecz Wszystkich mieszkańców - apeluje do radnych Grażyna Nalepa.
Zaś Monika Garduła w swoim piśmie zaprasza mieszkańców na sesję Rady Miasta w poniedziałek, podczas której odbędzie się dyskusja i głosowanie nad przyjęciem budżetu
Metalowiec zamiast Raczyńskich, Olszynowej i Starzyńskiego
To co zostało w planowanych inwestycjach, po przekazaniu pieniędzy na Fredry, radni PiS przekazali na remont ulic na os. Metalowiec. A więc: 50 tys. zł z ul. Zielonej, 90 tys. z ul. Raczyńskich bocznej i Olszynowej oraz dodatkowe środki z ul. Starzyńskiego.
Łącznie na remont os. Metalowiec przełożono 200 tys. zł.
Mateusz Cebula twierdzi, że jako radny poprzedniej kadencji wnioskował o tę inwestycję od 2015 roku. I przyznaje, że zrealizowano 1/3 drogi (przy sanepidze), a przy pozostałych jedną stronę chodnika i krawężnika. Na resztę burmistrz obiecywał dołożyć, ale tego nie zrobił.
Odwracając kota ogonem
- Ubolewam, że przesunięcia te określa się realizacją potrzeb radnych PiS - komentuje Mateusz Cebula, przewodniczący Rady Miejskiej.
Jak dodaje, każdy radny odpowiada za realizację zgłoszonych postulatów, potrzeb ogółu mieszkańców miasta, okręgu, osiedla, ulicy. Propozycje zmian w budżecie są odpowiedzią, jak twierdzi, na rozeznane potrzeby mieszkańców. I tłumaczy, że na os. Metalowiec, przy ul. Fredry, Budzisz, Kosynierów Racławickich bocznej, nie mieszkają tylko Cebula, Bal, Przydzielska, Ciszek czy Kutrzeba, a dużo większa liczba mieszkańców, nie będących radnymi czy ich rodziną.
- Stawianie więc takich też uznaję, jak już o etyce rozmawiamy za skrajną hipokryzję i fałszowanie rzeczywistości - mówi Mateusz Cebula, zapytany czy takie działania są etyczne, czy nie są po prostu prywatą.
Mateusz Cebula uważa, że odwracając kota ogonem można rzec, że larum podnoszą radne Ożóg (mieszkająca przy ul. Sienkiewicza) czy też Garduła (mieszka przy ul. Zielonej)
- Dla pikanterii można by dodać, że Mariuszowi Szewczykowi też nie podoba się, że przenosi się środki z ul. Olszynowej, przy której mieszka. To już nie jest prywatą? - pyta przewodniczący rady.
I przypomina w odpowiedzi dla naszego portalu, że burmistrz Mariusz Szewczyk wszystkie wnioski PiS przyjął z własnej nieprzymuszonej woli.
- Czyli je zaakceptował, choć nie musiał - wyjaśnia.
- A niech sobie PiS weźmie wszystko, ale też odpowiedzialność i niech zagłosują za budżetem - pisze na Facebooku Piotr Michoń.
Sesja Rady Miejskiej odbędzie się w poniedziałek. Radni nie mogą już proponować zmian, może je jedynie w formie autopoprawki wprowadzić burmistrz Mariusz Szewczyk.
Zaś Mateusz Cebula chciałby opracowania planu prac infrastrukturalnych na lata 2019-2024, aby było jasne jakie drogi i chodniki będą realizowane w tej kadencji i na początku kolejnej. Taką interpelację złożył do burmistrza.