11 głosami za, przy 9 przeciwnych, Rada Miasta przyjęła budżet Dębicy na rok 2019. Potem powtórzyła głosowanie, bo radny Józef Sieradzki stwierdził, że się pomylił i głosował na dwa palce. Nie wiadomo, czy powtórne głosowanie, podczas którego budżet został odrzucony, jest ważne.
Po tym jak Rada Miasta nie przyjęła podwyżki podatku od nieruchomości - czytaj tutaj, burmistrz wniósł autopoprawkę do projektu budżetu. Związane to było z mniejszymi dochodami o 1,2 mln zł, które gwarantował wzrost podatku.
Ta autopoprawka zakłada przywrócenie pierwotnej wersji budżetu. Wróciły inwestycje, skreślone na wniosek radnych Prawa i Sprawiedliwości, m.in. przebudowa ul. Sienkiewicza, Zielonej, Starzyńskiego, Olszynowej.
Wypadły inwestycje proponowane przez radnych PiS, m.in. przebudowa ul. Fredry, Budzisz bocznej, na os. Metalowiec.
Radni odrzucili wniosek Andrzeja Bala, aby przełożyć przyjęcie budżetu na kolejną sesję i w tym czasie się porozumieć co do jego ostatecznego kształtu.
- Żeby nie było tych konfliktów: Zielona, Fredry czy Sienkiewicza - argumentował.
Ale za jego wnioskiem było 10 radnych, 10 przeciw, co oznaczało, że nie został przyjęty.
Przewodniczący RM Mateusz Cebula zarządził głosowanie nad przyjęciem budżetu na rok 2019.
Za było 11 radnych, przeciw 9. Tym samym budżet Dębicy na rok 2019 został przyjęty.
- Chciałem prosić o powtórzenie głosowania. Dwoma palcami przycisnąłem (urządzenie do głosowania - dop. red.) i wyskoczyło za - powiedział wiceprzewodniczący rady Józef Sieradzki.
Powstało zamieszanie. Prawnik UM twierdziła, że głosowania nie można powtórzyć, choć Józef Sieradzki złożył taki formalny wniosek. Mimo tego Mateusz Cebula chciał ten wniosek formalny przegłosować.
- Wasze musi być zawsze na górze - komentowała radna Joanna Ożóg.
- Przestrzegajmy prawa, skoro wyszło, jak wyszło - dodawał Szczepan Mroczek.
Wtedy Mateusz Cebula stwierdził, że doszło do awarii systemu do głosowania, choć wcześniej Józef Sieradzki przyznał, że się pomylił i położył na swoim urządzeniu dwa palce. Prawdopodobnie mocniej przycisnął ten na przycisku za, dlatego głos został zaliczony za przyjęciem budżetu. Przewodniczący rady uznał jednak, że system źle zinterpretował jego głos.
Mateusz Cebula zarządził więc głosowanie nie nad wnioskiem formalnym o powtórzenie głosowania, ale ponowne głosowanie nad przyjęciem budżetu. W tym momencie radni popierający burmistrza wyszli z sali obrad. Zostało na niej tylko 10 radnych PiS (nieobecna była radna Katarzyna Rostowska-Machnik z PiS).
W ponownym głosowaniu, bez udziału 11 radnych, dziesięciu radnych PiS zagłosowało za odrzuceniem budżetu.
Według tych, którzy wyszli z sali było to głosowanie nieważne. Także dlatego, że zabrakło kworum (potrzeba do niego 11 radnych). Według nich rada już wcześniej budżet przyjęła, a fakt, że jeden radny pomylił się w głosowaniu nie ma znaczenia.
- Uchwała (budżetowa - dop. red.), nie została przyjęta - oznajmił przewodniczący Mateusz Cebula.
Po głosowaniu ci, którzy wyszli z sali, wrócili.
- Nie kompromitujcie miasta, nie kompromitujcie siebie - apelował Szczepan Mroczek, a Joanna Ożóg powtórzyła, że zgodnie z prawem budżet został przyjęty.
Więcej na ten temat w jutrzejszym wydaniu tygodnika Obserwator Lokalny.