Reklama

Bogdan widział pięciu Franków, wieszak, Szopena i piersi Sylwii

Już w piątek 20 lutego o godz. 18:00 w Galerii Sztuki Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy odbędzie się wernisaż wystawy środowiskowej. Coroczna prezentacja dorobku lokalnego środowiska artystycznego jest dla wielu najważniejszym wydarzeniem sezonu. Warto więc sobie przypomnieć jak taką wystawę widział Bogdan, który Akademicką 8 odwiedził 10 lat temu. Tekst ukazał się w 8 (808) numerze Obserwatora Lokalnego z 28 lutego 2016 roku.

Bogdan widział pięciu Franków, wieszak, Szopena i piersi Sylwii, czyli o tym jak Patrycja chłopaka na wystawę wysłała

Dobra, jadę. Raz kozie śmierć. Przejechałem właśnie pod wiaduktem, choć chwilę to trwało, bo korek taki, że tylko kląć, i jadę koło Tesco. Tam wpadnę później, bo podobno promocję na Żywca mają, ale najpierw ta galeria. Obiecałem Patrycji to jadę. Nawet katalog mi dała, żebym wiedział, kto co malował. Leży na siedzeniu, to wezmę go ze sobą, jak już dojadę. Dobra, Ratusz widać, to teraz trzeba w prawo skręcić. Jest knajpa, jest hala, są i korty. A z drugiej strony czołgi.

Ok, skręcamy w lewo, widać stadion, potem MOPS, i mamy galerię. Przynajmniej tak pisze na budynku. Patrycja by mnie poprawiła, że jest napisane. Ale ja chyba lepiej wiem, że pisze.

Reklama

Parkuję obok stadionu, biorę katalog i idę. Idę przez trawnik, bo nikt nie pomyślał, że ludziom którzy przyjechali samochodami nie będzie chciało się nadrabiać drogi i chodnika na wprost nie zrobił. Ale wchodzę.

Ale mają kanapy! Chyba skórzane! I to w korytarzu stoją. I szklaną ławę. I goździki w wazonie. Powodzi się, nie ma co!

- Dzień dobry Panu – wita mnie jakaś kobieta.

- Dzień dobry... Gdzie mogę kupić bilet na wystawę? – pytam niepewnie.

- Ale u nas nie trzeba biletu. Chce Pan obejrzeć wystawę, tak?

Reklama

- No tak.

- To proszę za mną, zaświecę Panu światło.

- Biletów nie sprzedają, to skąd na te kanapy i goździki mają? – pomyślałem, ale nic się nie odzywam i idę za nią.

Dobra nasza, nikogo nie ma, to sobie spokojnie te obrazy obejrzę.

- Sala im. Franciszka Szczerbińskiego – czytam napis nad wejściem do bocznej sali. Ten Szczerbiński to podobno jakiś znany dębicki artysta, która zmarł niedawno. Patrycja mówiła, że cały czas go tu wspominają. Widocznie lubiany był. Nawet mi jego zdjęcie w internecie pokazywała.

Reklama

Autor: Ryszard Kucab

Ale czad! Wchodzę do tej sali, a tu ten facet na obrazach! Na jednym coś mówi, na drugim patrzy, a na trzecim stoi w szaliku. A na następnym to znowu tyłem stoi. Ale to na pewno on. A tu znowu stoi, tylko krzywo i na polu. Ryszard Kucab – Franciszka dialog z pejzażem – tak podpisany jest ten obraz. Ten Kucab to szef tej galerii. A w tej sali to tylko jego obrazy wiszą. Skąd to wiem? Bo na ścianie wisi też gablota, w której pisze, jest napisane, że wystawa ma tytuł Pamięć. Dobrze Patrycja mówiła, że oni ze Szczerbińskim to się kumplowali. Dobra, to Kucaba już widziałem i idę dalej.

Reklama

No! To rozumiem! Tylko wychodzę z tej małej sali, a tu się na mnie jakaś laska patrzy. No fajna, chociaż czarno-biała. Nie, nikogo tam nie było. Tylko ze ściany z obrazu się na mnie patrzyła. Chociaż to chyba nie obraz, tylko grafika jakaś. A nawet trzy grafiki. Ta w środku najlepsza. Natalia Furtak – autoportret – czytam podpis pod nimi. Zerkam do katalogu, ale zdjęcia Natalii nie ma. Szkoda, bo jak wygląda tak, jak na tej grafice, to fajna może być. Studia już skończyła, a dyplom obroniła w pracowni wklęsłodruku. Nie wiem, co to wklęsłodruk, ale Patrycję zapytam.

Po drugiej stronie jakieś czarno-czerwone obrazy i jeden szary. A na nim ktoś wieszak powiesił. I koszulkę z metką. Ale numer! Nie wytrzymuję i dzwonię do Patrycji.

Reklama

- Ty, Pati, o co chodzi z tym wieszakiem?

- Nie mów, do obrazu przykleił?

- Dobra, to kończę, bo nie będę w galerii się wydzierał.

Autor: Adam Sypel

Patrycja mówi, że ten gość, co to wieszak do obrazu przykleił, to on tak ma. W tamtym roku podobno buty przykleił, a wcześniej je na złoto pomalował. Ale agent. Czytam w katalogu, że z Nagawczyny jest, a galerię ma w Ropczycach. Adam Sypel się nazywa. I uwaga! W 1940 roku się urodził, to 76 lat ma! Panie Sypel, nie znam Pana, ale agent to żeś Pan jest, że takie pomysły masz. Szacun dla Pana.

Reklama

Skręcam w lewo. No piękne to jest. Trochę jak witraże, a trochę jak takie jedwabie, co to matka z zagranicy przywoziła. Kto to te kwiaty namalował? Magdalena Gawron. Urodzona w Krakowie, skończyła artystyczne projektowanie ubioru. Patrycji by się na pewno spodobały, bo to takie kobiece malarstwo.

Agnieszka Osak – kosmiczny wizjer – czytam pod następnym obrazem. Ale pojechała. Zerkam w tą czarną dziurę i w ten wizjer, czy przez niego nic nie widać, ale nie. Ale dobre to. U Patrycji na drzwiach bym to przykleił, dziurę na prawdziwy wizjer zrobił, jak ten Sypel co wieszak powiesił i by było. Jakby sąsiadkę przez niego zobaczyła, to byłby taki kosmos, że coś.

Reklama

Autor: Agnieszka Osak

Obok wizjera niebiescy ona i on. Autorka Anna Bączek z Pilzna. Ona bardziej w czerwonych kamieniach, a on trochę spłynął. Ona fajniejsza. Ale nie wiem czemu.

Idę dalej i uwaga! Momenty są! Znowu ona i on, tyle tylko, że na łyżeczkę leżą. Ale leżą tak, że w jednej antyramie się nie zmieścili. A nie, momentów jednak nie ma, bo śpią. Tak przynajmniej twierdzi autor Dariusz Grabowski.

Obok, chyba dla uspokojenia emocji, muszla. Chociaż nie wiem do końca. Jolanta Samborska, która namalowała ten obraz, zapomniała go nazwać. Albo nie chciała. Dla
mnie to muszla w każdym razie.

Reklama

Na następnej ścianie znowu leżą. Albo siedzą. Na takich grafikach małych. Anna Sowińska – ilustracje do książki Tadeusza Różewicza pt. Kartoteka. Acha, to do książki. Ale fajne to, to.

Autor: Anna Sowińska

A dalej to nie wiem. Trochę ciemne, ale nie wiem, co na tych obrazach jest. Zerkam do katalogu, a tam piszą, że to Lucjan Orzech namalował. Profesor na Wydziale Sztuki. To się nie znam.

Zerkam na drugą ścianę, a tam na odmianę kolorowe, chyba tulipany. A może jednak liście. Ale ręki nie dam sobie obciąć. Niby cztery obrazy, a jeden. Barbara Kozicka malowała. Wracam jednak do muszli i kieruję się w prawo. A tam Szopen. Tak Szopen. I śpi. Co oni mają z tym spaniem? Niewyspani jacyś, czy co? Znowu dzwonię do Patrycji.

Reklama

- Pati, czego oni tak cały czas śpią na tych obrazach?

- Czekaj zaraz zobaczę.... Edyta Piłat – po wewnętrznej stronie powiek – Fryderyk Chopin.

- To cały czas śpiochów maluje? No dobra, to kończę.

Patrycja mówi, że strasznie się jej te obrazy podobają. Że ta Piłat to już wcześniej tych śpiących malowała i zawsze w takich błękitach jak teraz. Ale ma rację. Tego Szopena to bym sobie nawet w pokoju powiesił. Ciekawe, ile by za niego chciała. Albo czy ktoś by mnie zobaczył, gdybym go ze ściany ściągnął i do samochodu zabrał. Na razie jednak obrazu nie ruszam i idę dalej, bo może jeszcze coś się trafi.

Reklama

Autor: Anna Fryz

Obok Szopena widok na balkon. I babuleńka Anny Fryz. Czytam w katalogu, że w malarstwie to najważniejszy jest dla niej kolor, a malować lubi ludzi, przyrodę i ptaki.

Przyrodę lubi widocznie też Marian Matłok, bo namalował las i kwiaty w wazonie. I leśniczego z Wolicy Juliana Karola Kamińskiego. Piotr Albert Koczaj trochę mnie przeraził, bo na jego obrazie chyba umiera człowiek. Na szczęście, takich emocji oszczędziła mi Małgorzata Pruchnik-Cabaj, która namalowała drzewa, Wacław Jałowiec, który namalował okno i Roman Przewoźnik, który nie wiem co namalował. To ostre, szpiczaste i zielono-brązowe. Ale nie wiem co.

Problemów z rozpoznaniem nie miałem za to to u Grażyny Jałowiec, która namalowała, a właściwie narysowała takie konie ze skrzydłami. To chyba pegazy są. Już byłem dumny z siebie, że się tam na sztuce znam, aż się odwróciłem. A tam znowu coś takiego, że znów nie wiem, o co chodzi. Podobno dymarka, sfinks i cegielnia. Tak przynajmniej podpisał to Marek Krystek. Ale nie wiem czy to na pewno to. Wierzę mu na słowo.

No, u Natalii Sylwii Kopeć to dobrze wiem, co jest! Powiedziałbym nawet, że się w tym specjalizuję! Gdyby jeszcze tylko te ręce z piersi wzięła, to byłoby po mojemu. Podpowiem tylko, że z nagich piersi! Z lewej strony z wózkiem inwalidzkim stoi, po prawej z przepaską na oczach, ale na środku najbardziej mi się widzi. Ale dość gapienia się, bo mnie Pati prześwięci. Idę dalej. A dalej pięć kobiet i postać ze skrzydłami. To obraz Lucyny Pluty-Hosai. Zresztą ostatni w największej sali. Jest coś jeszcze? Drzwi obok otwarte to zerkam i widać obrazy. Idę. Po prawej koń się rozpędził i kopytami bije. A wielki, że strach. To musiało Danucie Osak farb pójść na niego... Aneta Urbanek była oszczędniejsza i nawet na płótna nie wydała, bo na dobry pomysł wpadła i leśne pejzaże na deskach namalowała. Dalej znów jakaś laska na mnie zerka. Tym razem ruda Urszuli Iwańskiej. Za nią afrykańskie klimaty Jadwigi Skóry-Bielawskiej i pejzaże, tym razem raczej polskie, Józefa Skóry.

Autor: Aneta Urbanek

W kącie lampka stoi. Myślałem, że albo ktoś jej zapomniał, albo ciemno w sali i doświecają. Ale nie! To też podpisane: Piotr Ozga. Albo ją zrobił, albo przyniósł. Ale kto to nie wiem, bo w katalogu go nie ma. Kwiaty Grażyny Oleksy-Dudy znowu dla Patrycji. Bo ładne, kobiece i rozmyte. Do pokoju by jej pasowały. Zupełnie odwrotnie niż obrazy, które Teresa Bednarczyk-Czech pokazuje. Ciemne i wyraziste, na których Matka Boska syna trzyma.

Przy następnych dłużej się zatrzymałem. Nie tylko dlatego, że jak byłem mały to książki o Indianach czytałem, ale i ramie chciałem się przyglądnąć, bo mi się zdawało, że to z jakiegoś starego lustra jest. Ale się chłop orysował. Już nie mówię o tym Indianinie, ale i ryby, i ptaki, i wilki tam są. Marek Szymaszek – sprawdziłem w katalogu.

Autor: Zbigniew Czech

Obok wiszą martwe natury Marii Podhoreckiej-Broniek, a jeszcze dalej grafiki Piotra Nizioła. A ten to się nie czaił. Trzy zdjęcia sobie zrobił i na pierwszym się pali, na drugim jest mrocznym aniołem, a na trzecim z wielkim sercem po turecku siedzi. No i gitara!

Anna Leska to się chyba z Danutą Osak zna, bo też konia namalowała. I to czarnego. Stasiu Kopacz drzewko kolorowe i gałązkę, a Zbigniew Czech las na Wolicy i okolice Dębicy. I to byłoby na tyle. Miała Patrycja rację, że warto się wybrać. Człowiek może mądrzejszy nie wyjdzie, ale co się naogląda, to jego.

Przeczytaj również: Galeria pełna. Pół setki wystawia, siódemka debiutuje (zdjęcia i film)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama