Sporym zainteresowaniem cieszył się drugi festyn zorganizowany przez grupę Tuwima to My, a także przez Ludowy Klub Sportowy Igloopol i SMS Igloopol oraz LOMS Igloopol.
W okolice boiska pomiędzy blokami przy Tuwima a ul. Cmentarną przybyli mieszkańcy z różnych części miasta i powiatu dębickiego. To właśnie tam odbywał się festyn rodzinny Tuwima to My, który zapoczątkowany został przez sympatyków Igloopolu Dębica dwa lata temu. W ubiegłym roku jego organizacja była niemożliwa, a wszystko w związku z pandemią koronawirusa. Ale już pierwsza edycja okazała się sukcesem, a druga pokazała, że organizowanie takich imprez jest potrzebne. Mecze piłki nożnej, smakołyki z grilla, czy zabawa z zespołem Albatros, to tylko część z atrakcji, jakie organizatorzy przygotowali dla uczestników.
Sporo emocji dostarczyło losowanie nagród w loterii fantowej, zwłaszcza że jedna osoba miała opuścić festyn z nowym rowerem górskim. Tych drobniejszych rzeczy, jak np. kubki z herbem Igloopolu było tak dużo, że mało kto wracał do domu z pustymi rękami. O to, by najmłodsi nie mieli czasu na nudę podczas festynu zadbał DJ SID, który przygotował m.in. pianę party, a dla dorosłych - już wieczorem - zagrał zespół Albatros.
W trakcie imprezy prowadzona była zbiórka pieniędzy na leczenie Macieja i Jakuba, braci z Pustkowa, którym grupa Tuwima to My pomagała już wcześniej.
- Udało się zebrać ponad 3,5 tysiąca złotych, za co jestem bardzo wdzięczna i dziękuje grupie Tuwima to My, Igloopolowi Dębica, wszystkim organizatorom i inicjatorom imprezy, jak również darczyńcom - mówi mama chłopców Małgorzata Bogdan.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A na zakończenie była bójka pomiędzy sympatykami lokalnych drużyn !!!
Chyba w twojej głowie
A na zakończenie była bójka pomiędzy sympatykami lokalnych drużyn !!!
Chyba w twojej głowie