Spółka próbuje odzyskać 2 mln zł, których miasto nie wypłaciło mu za niedotrzymanie umowy.
Poszło o dziesięć autobusów, które Autosan miał dostarczyć miastu w październiku 2018 roku. Ale nie dostarczył. Pierwszy pojazd przyjechał do Dębicy dopiero w maju, a kolejne w czerwcu 2019 roku.
- W związku z tym opóźnieniem obciążyliśmy firmę karą wynikającą z zapisów umowy - wyjaśnia wiceburmistrz Jerzy Sieradzki.
Wyniosła ona około 2 mln zł, czyli równowartość 1,5 autobusu. Tyle tylko, że jak twierdzi Agnieszka Solecka, kierownik Biura Organizatora Transportu Zbiorowego w Urzędzie Miejskim w Dębicy, Autosan fakturę już wystawił i to na pełną kwotę. Miasto wypłaciło firmie należność, ale w ramach tzw. rekompensacji, pomniejszoną o kwotę kary.
- Pierwsze pismo informujące o tym, że Autosan będzie starał się o zwrot tych pieniędzy otrzymaliśmy jeszcze w 2019 roku - mówi Agnieszka Solecka.
Zresztą dębicki samorząd nie jest jedynym, od którego Autosan stara się odzyskać pieniądze i wchodzi w tym celu na drogę postępowania sądowego. Szefowa biura OTZ twierdzi, że spółka proponowała też miastu pójście na ugodę i zwrot tylko połowy kary. Tego jednak urzędnicy z ratusza nie mogli nawet wziąć pod uwagę.
- Bo o ile jeszcze w prywatnej firmie jest to możliwe, o tyle w samorządzie oznaczałoby naruszenie dyscypliny finansów publicznych - tłumaczy Agnieszka Solecka.
Pierwsza rozprawa, na której urząd reprezentował Jerzy Sieradzki, odbyła się w połowie stycznia w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Choć wiceburmistrz twierdzi, że proces pewnie szybko się nie skończy, to liczy na pozytywną dla miasta decyzję sądu.
Przeczytaj również: Uwaga! Czeka praca w Ratuszu